W niedzielę o godzinie 21:00 FC Barcelona zmierzyła się na wyjeździe z Osasuną w czwartej kolejce La Ligi. Faworytem tego spotkania byli goście, którzy objęli prowadzenie pod koniec pierwszej połowy po golu Jules'a Kounde. W 76. minucie Osasuna wyrównała stan rywalizacji dzięki bramce Chimy'ego Avili.
Nieco później doszło do kontrowersyjnej sytuacji. W 80. minucie Robert Lewandowski przewrócił się w polu karnym po kontakcie z rywalem. Sędzia podyktował rzut karny, a po analizie VAR ponadto ukarał czerwoną kartką faulującego Alejandro Catenę. Do wykonania "jedenastki" podszedł Robert Lewandowski i pewnie pokonał bramkarza. FC Barcelona finalnie pokonała Osasunę 2:1. Trener zespołu z Pampeluny Jagoba Arrasate nie był zadowolony z poziomu sędziowania i stwierdził, że arbiter nie powinien był podyktować rzutu karnego.
- Czy taki ruch wystarczy, żeby Lewandowski upadł w taki sposób? Dla mnie to nie jest karny ani czerwona kartka. To było instynktowne. Nie sądzę, by wystarczyło na podyktowanie jedenastki. Myślę, że zagraliśmy świetny mecz. Szkoda, że nie zdobyliśmy punktów, na które mieliśmy szansę przed przerwą reprezentacyjną. To jest denerwujące. Strzelają ci gola po rzucie rożnym, a kiedy remisujemy, pięć minut przed końcem ten mały chwyt wszystko zmienił. Można było zrobić coś więcej, ale dzisiaj nie był nasz dzień - powiedział na konferencji prasowej. Podobnego zdania był również dyrektor sportowy klubu Braulio Vazquez.
Więcej tego rodzaju treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl
O błędzie sędziego w tej sytuacji wypowiedział się również arbiter Łukasz Rogowski. Jego zdaniem Lewandowski "wyolbrzymił kontakt i rzucił się na murawę" oraz "zdecydowanie lepszą decyzją, byłby brak rzutu karnego".
FC Barcelona po pokonaniu Osasuny wskoczyła na trzecie miejsce w ligowej tabeli. Do tej pory zdobyła 10 punktów. Drużyna z Pampeluny z kolei plasuje się na 10. pozycji z dorobkiem sześciu punktów.