FC Barcelona rozpoczęła sezon La Liga od bezbramkowego remisu z Getafe. Wynik mógł być jednak inny, gdyby w doliczonym czasie gry Katalończycy otrzymali rzut karny. Ronald Araujo był faulowany w polu karnym i gościom należała się "jedenastka". Sędzia po kilkuminutowej analizie VAR uznał jednak, że chwilę wcześniej Gavi zagrał piłkę ręką, czego ewidentnie nie potwierdzały powtórki. W Hiszpanii, ale także w światowych mediach zawrzało.
Po spotkaniu wściekłości nie krył także Xavi, który dodatkowo w 70. minucie obejrzał czerwoną kartkę i wyleciał na trybuny. - Powiedziałem mu [sędziemu - przyp. red], że pozwala na wiele fauli. I dlatego mnie wyrzucił. Któregoś dnia przed sezonem mieliśmy spotkanie i pierwszą zmianą, o której nam powiedzieli, było to, że będą rozumieć trenerów, a tak się dzisiaj nie stało - przyznał na konferencji prasowej.
Szkoleniowiec odniósł się także do sytuacji związanej z niepodyktowaniem rzutu karnego Katalończykom w doliczonym czasie gry. - Dla mnie ręka była wymyślona - powiedział i dodał: - Powiedzieli nam, że będą gwizdać ręki, które będą ewidentne. Ta nie była - grzmiał.
Więcej artykułów o podobnej treści znajdziesz na portalu Gazeta.pl.
Xavi poruszył także kwestię związaną z systemem VAR. - Jest fantastycznym narzędziem i nie jest dobrze używany. To hańba - ocenił.
Do decyzji sędziego o braku rzutu karnego dla Barcelony oraz do wściekłości Xaviego odniósł się także szkoleniowiec Getafe Jose Bordalas. - Nie mam wiele do powiedzenia. Pytam was, czy widzieliście to, czy to wyglądało jak ręka? - zapytał zgromadzone media. Niektórzy z dziennikarzy kiwnęli głową twierdząco, na co trener odparł: - Cóż, to wszystko.
FC Barcelona kolejny mecz w La Liga rozegra w niedzielę 20 sierpnia o 19:30 na własnym obiekcie. Rywalem Roberta Lewandowskiego i spółki będzie Cadiz.