W poprzednim sezonie Barcelona zdobyła mistrzostwo Hiszpanii z 10 punktami przewagi nad Realem Madryt, ale kompletnie zawiodła w europejskich pucharach, gdy odpadła już w fazie grupowej Ligi Mistrzów i szybko przegrała z Manchesterem United w Lidze Europy. W nowym sezonie Barca chce się pokazać z jeszcze lepszej strony, ale trudno było to zaprezentować w meczu z Getafe.
- Trudny mecz dla Roberta Lewandowskiego. Więcej sportów walki niż futbolu - komentował pierwszy kwadrans na antenie Eleven Sports Mateusz Święcicki. Ale później obraz gry wcale się nie zmienił. Barcelona chciała grać w piłkę, a gracze Getafe głównie skupiali się na destrukcji. Gospodarze nie tylko faulowali rywali i często ich prowokowali, ale zarazem umiejętnie się bronili.
Barca miała kłopot, by przebić się pod bramkę rywali, dlatego po 30 minutach oddała tylko dwa groźne strzały. I oba z dystansu. Najpierw z rzutu wolnego strzelał Raphinha, a potem zza pola karnego uderzał Oriol Romeu, wychowanek Barcelony, który latem wrócił do niej po wielu latach przerwy. Getafe też miało swoje szanse, ale Marc ter Stegen zachowywał czujność, jak np. przy strzale Juana Iglesiasa.
Przytomności umysłu zabrakło jednak Raphinii, który w 43. minucie obejrzał czerwoną kartkę za atak łokciem w Gastona Alvareza.
Choć Barca grała w dziesiątkę, to tylko przez moment Getafe miało przewagę piłkarza, bo już w 58. minucie drugą żółtą kartkę obejrzał Jaime Mata. Ale nie była to ostatnia czerwona kartka w tym meczu. W 71. minucie, po kłótni z arbitrem, z boiska wyleciał także Xavi, trener Barcy.
W końcówce meczu Barcelonę próbowali ratować rezerwowi 16-letni Lamine Yamal (zastąpił Oriola Romeu), Gavi (wszedł za Pedriego) oraz Ansu Fati, który zastąpił debiutanta Ilkaya Guendogana. No i już w 79. minucie Yamal cudownym podaniem uruchomił Fatiego, ale ten nie czysto trafił w piłkę. Chwilę później znowu uderzał Fati, i choć tym razem strzelał z dystansu, to również spudłował.
W 10. minucie doliczonego czasu gry ewidentnie faulowany w polu karnym gospodarzy był Araujo. Sędzia analizował tę sytuację na VARze, ale uznał, że chwilę wcześniej w tej samej akcji ręką zagrał Gavi, więc sędzia nie podyktował karnego i mecz zakończył się bezbramkowym remisem. Była to mocno kontrowersyjna decyzja.
Tym samym Barcelona już na dzień dobry traci dwa punkty do Realu Madryt, który poradził sobie z Athletic Bilbao 2:0.
Polak nie wyróżnił się niczym szczególnym i zapewno zostanie surowo oceniony przez hiszpańskich dziennikarzy. Oddał zaledwie dwa celne strzały, ale nie były to dobre próby. Przez większość czasu Lewandowski walczył z obrońcami, jednak wygrał tylko trzy z ośmiu pojedynków. To nie był dobry mecz kapitana reprezentacji Polski.