Blisko cztery godziny. Tyle czasu poświęcił Robert Lewandowski polskim dziennikarzom, którzy w niedzielne popołudnie odwiedzili go w Castelldefels.
Castelldefels, niewielkie nadmorskie miasteczko oddalone 20 minut jazdy samochodem od centrum Barcelony. To tutaj mieszka wielu piłkarzy Barcelony. Także Robert Lewandowski, który w niedzielne popołudnie - kilkanaście godzin po meczu z Realem Sociedad (1:2) - spotkał się z grupką polskich dziennikarzy.
Ubrany w białą koszulkę swojego brandu RL9, krótkie jasne szorty, w słonecznych okularach i letnim obuwiu. Lewandowski na spotkaniu z dziennikarzami pojawił się punktualnie o godz. 13. W niewielkim hotelu dONNA, który znajduje się przy samej plaży w Castelldefels.
- Tomek jestem - przywitał się pół żartem z Lewandowskim jego przyjaciel z dzieciństwa Tomasz Zawiślak, który siedział już w naszym towarzystwie.
Po chwili Lewandowski zniknął na górnym piętrze hotelowej restauracji, gdzie zaczął udzielać wywiadów. Rozmawiał m.in. o sobotniej porażce z Realem, ale też o mistrzostwie Barcelony, o reprezentacji Polski czy o tym, co najbardziej wkurza go w hiszpańskich sędziach.Tłumaczył też, co dla niego oznacza hasło "Mes que un club" i czy Barcelona to faktycznie jest "coś więcej niż klub".
Lewandowski w towarzystwie polskich dziennikarzy spędził blisko cztery godziny. Więcej wkrótce na Sport.pl.