FC Barcelona w ostatnim ligowym meczu wygrała 4:0 z Realem Betis, a spory wpływ na zwycięstwo miała dobra postawa Julesa Kounde. Francuz zanotował asystę przy trafieniu Roberta Lewandowskiego. Po powrocie do domu czekała jednak na niego niemiła niespodzianka.
Jak donosi "Mundo Deportivo", w trakcie meczu ktoś włamał się do domu piłkarza i go okradł. Zawodnik następnego dnia pojawił się na treningu w klubie i poinformował o incydencie swoich kolegów. Wcześniej zgłosił sprawę na policji oraz w klubie. Dla 24-latka nie był to więc udany wieczór.
Kounde to kolejny piłkarz FC Barcelony, który w ostatnich latach padł ofiarą napadu. W przeszłości złodzieje okradli też m.in. Jordiego Albę, Ansu Fatiego, Samuela Umtitiego, Luiza Suareza czy też Pierre'a-Emericka Aubameyanga, który został też pobity przez napastników. Nie wiadomo, czy za włamanie do posiadłości 24-letniego Kounde odpowiadają ci sami złodzieje.
Więcej artykułów o podobnej treści znajdziesz na portalu Gazeta.pl.
Ofiarą napaści stał się też Robert Lewandowski. Nieco ponad miesiąc po transferze do Barcelony Polak został okradziony przed bramą centrum treningowego Katalończyków. Złodzieje zabrali mu zegarek oraz dwa telefony, a sam Polak rzucił się w pogoń za mężczyznami.
Władze katalońskiej drużyny już jakiś czas temu wprowadziły środki prewencyjne, aby zapobiegać włamaniom. Zwrócono uwagę, aby piłkarze nie publikowali zdjęć z domów w mediach społecznościowych. Do tej prośby nie przychylił się choćby wspomniany Aubameyang.
FC Barcelona pewnie zmierza po mistrzostwo Hiszpanii. Katalończycy na sześć kolejek przed końcem sezonu mają 11 punktów przewagi nad Realem Madryt. Kolejny mecz Lewandowski i spółka rozegrają już we wtorek 2 maja. O 19:30 zmierzą się na Camp Nou z Osasuną. Później czeka ich spotkanie derbowe z Espanyolem i niewykluczone, że już wtedy Katalończycy będą celebrować tytuł mistrzowski.