Problemy nie opuszczają FC Barcelony. Klub wielokrotnie spotykał się już z konsekwencjami słabej kondycji swoich finansów, m.in. gdy nie mogła zarejestrować jednej ze swoich gwiazd do pierwszej drużyny, Gaviego. Teraz na horyzoncie pojawia się kolejny kłopot.
Kontrakt Jordiego Alby z FC Barceloną obowiązuje do 30 czerwca 2024 roku i jak podkreślał wielokrotnie sam piłkarz, zamierza go wypełnić. Hiszpan jest jednym z lepiej zarabiających obrońców La Ligi, choć w Barcelonie jest tylko rezerwowym. Przegrywa bowiem rywalizacje z młodszym Alejandro Balde, który w tym sezonie w lidze opuścił zaledwie cztery mecze.
W związku z tym sam klub robi co może, aby pozbyć się z Alby i zaoszczędzić na jego wielkich pensjach. Jak podają media, obecnie zarabia on ok. 32 milionów euro. Problemem będzie przyszły sezon, gdy Barcelona będzie musiała zapłacić mu jeszcze o cztery miliony więcej.
Jak donosi dziennikarka Helena Condis z radia Cadena COPE, powodem tego jest wcześniejsze odroczenie jego pensji w momencie gdy Barcelona znajdowała się w potężnych tarapatach. Alba zgodził się wtedy na taki ruch, lecz teraz te pieniądze mają do niego wrócić. Jedyną nadzieją klubu na nie podrażnianie jeszcze bardziej swojego stanu konta jest sam zawodnik, który może dla dobra Barcelony, w której gra od 11 lat, zrezygnować z zaległych pieniędzy.
Niedawno w wywiadzie dla hiszpańskiego dziennika "Marca" Alba przyznał, że jedyne czego chce to pozostać w Barcelonie i pomóc klubowi jak tylko może. Z tych wypowiedzi wynika, że możliwe, że zgodzi się na odpuszczenie klubowi czterech milionów długu. - Czy wypełnię kontrakt? Oczywiście, czuję się na siłach, żeby grać na odpowiednim poziomie. Obniżenie pensji? Tak, zawsze to robiłem, gdy klub tego potrzebował. [...] Moją intencją jest pomóc klubowi i zadowolenie obu stron - powiedział 91-krotny reprezentant Hiszpanii.
Więcej podobnych treści znajdziesz na stronie Gazeta.pl
Mimo problemów finansowych klub ostatnio ogłosił zawarcie porozumienia w sprawie finansowania renowacji Camp Nou. Barcelona razem z 20 inwestorami na modernizację wyłoży prawie 1,5 miliarda euro. Jak informują Katalończycy, "aktywa klubu nie zostały wykorzystane jako zabezpieczenie, a na stadion nie został zaciągnięty kredyt hipoteczny" - czytamy na stronie internetowej klubu.
FC Barcelona na siedem kolejek przed końcem sezonu jest liderem tabeli z 11 punktami przewagi nad drugim Realem Madryt i mistrzostwo kraju ma już na wyciągnięcie ręki. Najbliższa okazja, aby oglądać zespół Roberta Lewandowskiego będzie już w sobotę 29 kwietnia, gdy Barcelona zmierzy się z Realem Betis. Mecz zaplanowany jest na godzinę 21:00.