Lewandowski zabrał głos ws. filmu o sobie. Zdradził kulisy. Postawił jeden warunek

- Decydując się na film, nie chciałem go zrobić w pięć miesięcy, w pół roku, w trzy miesiące czy w rok. Powiedziałem: minimum to musi być dwa lata albo i dłużej - wyjawił Robert Lewandowski w programie "Onet Rano". Napastnik opowiedział o kulisach powstawania produkcji dokumentującej jego życie.

W piątek 31 marca na platformie Amazon Prime pojawił się film opowiadający o życiu Roberta Lewandowskiego - "Lewandowski - Nieznany". Kilka dni wcześniej w warszawskiej Kinotece odbyła się oficjalna premiera filmu z udziałem piłkarza i jego rodziny. Na wydarzeniu obecny był także dziennikarz Sport.pl Dominik Wardzichowski. "To był wieczór Roberta Lewandowskiego. Pełen wzruszeń, żartów i wspomnień" - relacjonował.

Zobacz wideo Specjalny występ dla Lewandowskich! Bawili się i śpiewali pod sceną

Robert Lewandowski szczerze o filmie. "Zamysł był inny"

Lewandowski po premierze gościł w programie "Onet Rano", w którym został przepytany na wiele tematów przez Łukasza Kadziewicza. Jednym z wątków był film. Piłkarz przyznał, że chciał, aby produkcja została zrobiona porządnie. Postawił więc jeden warunek.

- Decydując się na film, nie chciałem go zrobić w pięć miesięcy, w pół roku, w trzy miesiące czy w rok. Powiedziałem: minimum to musi być dwa lata albo i dłużej - wyjawił.

Więcej artykułów o podobnej treści znajdziesz na portalu Gazeta.pl.

Kapitan reprezentacji Polski przyznał, że zdjęcia trwały łącznie prawie trzy lata, a reżyser miał sporo pracy. - Na pewno dużą bolączką dla reżysera było to, aby wybrać odpowiednie fragmenty, które będą wartościowe i ciekawe. Nie chciałem jednak też pokazać siebie jako tylko piłkarza. Zamysł był, aby pokazać drogę, jak to wygląda od innej strony. Ta naturalność w tym wszystkim była dla mnie najważniejsza, aby to pokazać - przyznał.

Film "Lewandowski - Nieznany" bez scenariusza. Piłkarz ujawnił kulisy

Robert Lewandowski przyznał, że produkcja nie miała żadnego scenariusza. Piłkarz chciał, aby wszystko wyglądało bardzo naturalnie, a nie sztucznie. - Moim zamiarem i pomysłem było to, że nie ingeruję w film. Mówiłem, że nie chcę mówić, co ma być w tym filmie. Miało to być widziane oczami innych - dodał.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.