Szef LaLiga reaguje na aferę w Barcelonie. Zaszokował. "Nie sądzę, żeby kupowali"

- Nie sądzę, by Barcelona kupowała sędziów. Ani Negreirę, ani kogoś innego. Ale istnieją te płatności przez 20 lat. Nie mówię, że Barcelona kupiła sędziów, ale zapłaciła wiceprezesowi Komitetu Technicznego Arbitrów - tak o "aferze Negreiry" wypowiedział się Javier Tebas, szef ligi hiszpańskiej, cytowany przez dziennik "Mundo Deportivo".

Od lutego hiszpańskie media informują i ujawniają, że Barcelona współpracowała z Jose Marią Enriquezem Negreirą, byłym katalońskim sędzią i wiceprezesem Komitetu Technicznego Arbitrów. Negreira przygotowywał raporty na temat sędziów w latach 2016-2018, czyniąc to za pośrednictwem firmy DASNIL 95 SL. Łącznie miał za to otrzymać ponad siedem mln euro. Dowody ws. afery Negreiry trafiły do sądu, a potem do specjalnego organu - prokuratury antykorupcyjnej.

Zobacz wideo Największy kryzys Lewandowskiego w karierze? "Nie pamiętam takich miesięcy"

Tebas odnosi się do "afery Negreiry". "Nie sądzę, że Barcelona kupowała sędziów"

Javier Tebas odniósł się do afery sędziowskiej w trakcie specjalnego forum zorganizowanego przez dziennik "La Vanguardia". Szef ligi hiszpańskiej przyznał wprost, że w to nie wierzy. - Nie sądzę, by Barcelona kupowała sędziów. Ani Negreirę, ani kogoś innego. Ale istnieją te płatności przez 20 lat. Wyobraźmy sobie, że nie doszło do przedawnienia poprzez kanały sportowe. Co w takim przypadku musiałaby zrobić instytucje? Z pewnością nic. Nie mówię, że Barcelona kupiła sędziów, ale zapłaciła wiceprezesowi Komitetu Technicznego Arbitrów - powiedział.

- To byłoby poważne naruszenie. Ale w rozgrywkach europejskich nie ma przedawnienia. UEFA może interweniować w sprawach krajowych tak długo, jak długo Twoja liga nie może walczyć z przestępstwem. Mamy największy kryzys instytucjonalny w historii ligi. Szkody pod kątem reputacji są brutalne dla ligi i Barcelony - dodał Tebas. Nie należy wykluczać scenariusza, że UEFA mogłaby wyrzucić Barcelonę z Ligi Mistrzów na najbliższy rok. - W UEFA podjęto już dyskusję na ten temat - stwierdził Jacinte Vicente, prawnik specjalizujący się w sprawach sportowych.

Z najnowszych informacji podawanych przez "Football Leaks" i "El Confidencial" wynika, że w aferę związaną z Jose Marią Enriquezem Negreirą umoczony jest też Joan Laporta, czyli obecny prezes Barcelony. Laporta znalazł się wśród płatników i dokonywał przelewów w trakcie swojej pierwszej kadencji. Pierwsze wpłaty pojawiły się w sezonie 05/06, a konkretniej ponad 150 tys. euro. Ostatnia płatność miała miejsce w sezonie 09/10, a Negreira wtedy otrzymał ponad 570 tys. euro.

"Afera Negreiry jest szokująca z wielu powodów. Naprawdę Barcelonie nie wystarczył Leo Messi? Musiała zamawiać raporty sędziowskie jako podpórkę? Szokiem jest też, że hiszpańskie władze sportowe umywają ręce, choć wina klubu jest ewidentna. Nikt nie kwestionuje, że 'poszła kasa'" - pisze Michał Kiedrowski, dziennikarz Sport.pl.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.