Dla Roberta Lewandowskiego z pewnością nie był wymarzony powrót. Po dwóch meczach przerwy spowodowanej kontuzją 34-letni napastnik wrócił na hiszpańskie boiska. Jego FC Barcelona skromnie 1:0 pokonała na wyjeździe Athletic Bilbao. Jedyną bramkę zdobył Brazylijczyk Raphinha, z kolei Polak zaprezentował się dość blado. Spotkał się więc z surową krytyką. Trzy grosze dołożył do niej sam trener FC Barcelony - Xavi.
Hiszpański szkoleniowiec ogólnie był zadowolony ze spotkania. Docenił, że drużyna na trudnym terenie wywalczyła trzy punkty. Chwalił także grę w obronie. - To ogromne zwycięstwo w bardzo trudnym meczu i trzy bardzo ważne punkty. Zrobiliśmy krok do przodu. Graliśmy dobrze ciągu pierwszych 70-75 minut. Cierpieliśmy, ale to normalne na takim stadionie, gdy prowadzi się tylko jedną bramką. W obronie wszyscy byli spektakularni i dobrze się wspierali - stwierdził po meczu
Nie mógł jednak nie dostrzec, że jego zespół ma pewne problemy w ofensywie. - Znowu to samo. Musimy lepiej atakować. Potrzebujemy więcej cierpliwości, spokoju, a także skuteczności. Mieliśmy okazję, by strzelić drugiego gola. Ansu, Robert, Balde… Brakowało nam też precyzji i mieliśmy zbyt wiele niepotrzebnych strat piłki - podsumował.
W ten sposób Xavi wypomniał Lewandowskiemu zmarnowaną sytuację, kiedy to w pierwszej połowie otrzymał znakomite podanie od Frenkiego de Jonga. Polak jednak zupełnie ją zaprzepaścił, gdyż nie zdołał opanować piłki. Za swój występ otrzymał niziutkie oceny od hiszpańskiej prasy.
Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl.
FC Barcelona od pięciu meczów nie jest w stanie zdobyć więcej niż jednej bramki w trakcie gry. Lewandowski do siatki nie trafił z kolei od 23 lutego (wówczas wykorzystał rzut karny w przegranym meczu Ligi Europy z Manchesterem United 1:2). Mimo to Katalończycy nadal prowadzą w ligowej tabeli z 9-punktową przewagą nad drugim Realem Madryt.