FC Barcelona rywalizuje z Realem Madryt w półfinale Pucharu Hiszpanii na Estadio Santiago Bernabeu. Xavi Hernandez nie mógł skorzystać w pierwszym meczu z Roberta Lewandowskiego, Pedriego czy Ousmane'a Dembele. Trener Barcelony zdecydował, że polskiego napastnika w El Clasico zastąpił Ferran Torres. Zgodnie z hierarchią w drużynie Sergio Busquets wyprowadził Barcelonę z opaską kapitańską po raz 24. w tym sezonie. Barcelona wygrała 1:0.
Hiszpańskie media zauważyły, że Sergio Busquets pobił wyjątkowy rekord przy okazji półfinału krajowego pucharu. Pomocnik klubu z Katalonii został zawodnikiem z największą liczbą występów w El Clasico, czyli w rywalizacjach pomiędzy Barceloną a Realem Madryt. Sergio Busquets ma 46 występów na koncie i wyprzedził Sergio Ramosa oraz Leo Messiego - oni do tej pory mieli po 45 spotkań w historii El Clasico. Dziennik "Sport" określa Busquetsa "władcą klasyków".
Sergio Busuqets jest wychowankiem Barcelony. Jego pierwszy mecz w seniorskim zespole miał miejsce 13 września 2008 roku w ligowym meczu z Racingiem Santander (1:1). Pierwsze El Clasico z jego udziałem na Camp Nou odbyło się trzy miesiące później - wtedy Barcelona wygrała 2:0 z Realem Madryt, a Sergio Busquets wszedł w 63. minucie za Eidura Gudjohnsena. Z kolei pierwszy klasyk na Estadio Santiago Bernabeu to historyczna wygrana Barcelony (2 maja 2009, 6:2 - red.), gdzie Busquets zmienił w 85. minucie Yayę Toure.
Najczęściej Sergio Busquets grał z Realem Madryt, naturalne, w lidze hiszpańskiej - łącznie wystąpił w 28 meczach, z czego 25 z nich zaczynał w podstawowym składzie. Barcelona z Busquetsem w składzie wygrała 21 z 45 klasyków, a hiszpański pomocnik pełnił funkcję kapitana w siedmiu spotkaniach. Real Madryt jest też zespołem, z którym Sergio Busquets zagrał najwięcej meczów w karierze - później w kolejności jest Sevilla (40), Athletic Bilbao i Atletico Madryt (po 38).
Kontrakt Sergio Busquetsa z Barceloną jest ważny tylko do końca tego sezonu. Czy zostanie na dłużej w Katalonii? Hiszpańskie media podają, że Busquets jest gotów zgodzić się na obniżkę pensji, ale nie krył też rozczarowania opieszałością w działaniach prezesa Joana Laporty. - Nie usiedliśmy jeszcze do rozmów, bo żadna ze stron nie uważa, że to już moment, by zacząć negocjacje. Na koniec sezonu, kiedy zadecyduje o swojej przyszłości, zadzwoni do nas - tłumaczył Laporta w rozmowie ze "Sportem".