Kryzys w Hiszpanii. Liczby mówią same za siebie. Drastyczny spadek

Kluby hiszpańskiej LaLiga popadły w kryzys i wydały w styczniowym oknie transferowym tylko 31,9 miliona euro. Oznacza to, że więcej za transfery zapłaciły m.in. kluby amerykańskiej MLS i ligi argentyńskiej. Sytuację na rynku skomentował prezes hiszpańskiej ligi Javier Tebas.

Podczas zimowego okna transferowego w 2022 roku kluby LaLiga wydały 78,8 miliona euro, ale w 2023 roku wydatki drastycznie spadły. Wyniosły tylko 31,9 miliona euro, a więc o 64 procent mniej niż przed rokiem. Klubem, który zapłacił najwięcej, bo aż 13,2 miliona euro, jest Espanyol Barcelona zajmujący dopiero 15. miejsce w tabeli. Kryzys LaLiga trwa, co potwierdza zestawienie kwot zainwestowanych w transfery przez kluby dużo mniej prestiżowych lig. 

Zobacz wideo Ból głowy PZPN-u przed meczem z Albanią. Znamy kluczowy termin

MLS i liga argentyńska wydały więcej niż LaLiga. Kryzys trwa, ale zarabiają sporo

W styczniu kluby amerykańskiej MLS przeznaczyły na transfery około 58 milionów euro, a kluby ligi argentyńskiej 34 miliony euro. 31,9 miliona euro hiszpańskiej elity wypada przy obu ligach kiepsko, a warto wspomnieć, że konkurująca z nią Premier League odnotowała wydatki klubów na poziomie ponad 900 milionów euro. Pozostanie LaLiga w transferowym impasie, może znacznie zwiększyć różnice w poziomie pomiędzy klubami z innych europejskich dywizji. Właściwie poza Realem Madryt ciężko wskazać klub, który nie narzeka na sytuację finansową i nadal jest jednym z faworytów do wygrywania Ligi Mistrzów rok po roku. 

Jedynym faktem, który może pocieszać hiszpańskie kluby, jest to, że w zimie zarobiły 42,9 mln euro. Najdrożsi Alex Moreno (13 mln euro) i Joao Felix (wypożyczenie za 11 mln euro) odeszli jednak do Aston Villi i Chelsea, a więc klubów Premier League. To właśnie angielska elita zostawia całą konkurencję w tyle i wydaje niewyobrażalne pieniądze na nowych zawodników. Trzeba zaznaczyć, że ściąganie najlepszych piłkarzy zwiększa atrakcyjność ligi i tym samym generuje większe przychody z praw telewizyjnych i zainteresowanie sponsorów. Jeśli hiszpańskie ekipy nie zaczną wydawać więcej na transfery, to w najbliższych latach mogą wpaść w jeszcze większy kryzys. 

Więcej podobnych treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Innego zdania jest jednak prezes LaLiga Javier Tebas, który uważa, że niskie wydatki klubów są jedynie potwierdzeniem dobrego zarządzania budżetem. - To dość niebezpieczne, że rynki są nafaszerowane i  zawyżone, jak to miało miejsce w ostatnich latach w Europie. To może zagrozić trwałości europejskiego futbolu. Jestem szczęśliwy, ponieważ nasze kluby są zrównoważone ekonomicznie. Oznacza to, że mamy przyszłość na wiele lat - stwierdził Tebas, cytowany przez "The Guardian".

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.