FC Barcelona zremisowała z Espanyolem w sobotnich derbach Katalonii 1:1. Bramkę dla gospodarzy zdobył Marcos Alonso, a wyrównał Joselu. Po meczu więcej niż o wyniku mówi się o pracy sędziego Mateu Lahoza, który w końcówce spotkania zaczął masowo rozdawać kary indywidualne. Pokazał aż 15 żółtych i dwie czerwone kartki, a liczby te mogły być jeszcze większe.
W 78. minucie Lahoz wyrzucił z boiska Jordiego Albę. Obrońca Barcelony najpierw obejrzał żółty kartonik za faul, a po chwili za niesportowe zachowanie - dyskusję z sędzią. Już dwie minuty później Lahoz pokazał "czerwień" także zawodnikowi Espanyolu, Viniciusowi Souzie za kolejny faul (za dwie żółte kartki). Bezpośrednią czerwoną kartkę obejrzał w tej akcji także Leandro Cabrera za brutalny faul na Robercie Lewandowskim i właśnie ta sytuacja wzbudza największe kontrowersje.
Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl
Mateu Lahoz pokazał Cabrzerze czerwoną kartkę, ale po analizie VAR wycofał się z tej decyzji. Uznał, że piłkarz Espanyolu nie przekroczył przepisów, choć powtórki wyraźnie pokazały, że kopnął leżącego na murawie Lewandowskiego w głowę. Nie brak opinii, że Lahoz skompromitował się. Cesar Barrenechea Montero, były sędzia międzynarodowy i ekspert "Mundo Deportivo", broni jednak rodaka.
Montero uważa, że kara dla Cabrery nie była adekwatna do przewinienia. Jego zdaniem obrońca dotknął nogą głowy Lewandowskiego, ale nie był to kontakt złośliwy - Sędzia VAR, Jaime Latre, prawidłowo interweniował, aby Mateu Lahoz mógł cofnąć Cabrerze bezpośrednią czerwoną kartkę. Powtórki jasno pokazały, że Cabrera nie nadepnął na Lewandowskiego - ocenił.
Pracę Mateu Lahoza w meczu Barcelona - Espanyol ekspert ocenia - mimo zamieszania w końcowych minutach - pozytywnie. Jedyne, co ma mu do zarzucenia, to zachowanie względem szkoleniowców, z którymi lubi zamienić kilka słów. - Nie będziemy uczyć go sędziowania, ale powinien postarać się umniejszyć swoje znaczenie. Należy mu przypomnieć, że wychodzi na boisko, aby sędziować, kierować, a nie zaprzyjaźniać się lub przytulać trenerów - czytamy. - Dał zły przykład młodym sędziom wczoraj po południu, tracąc wiarygodność w derbach - podsumował Barrenechea Montero.