Lewandowski zyskał gola przez niedopatrzenie. W piłce nożnej nie ma takiego przepisu

Dawid Szymczak, Kacper Sosnowski
- To nie był gol Lewandowskiego - mówi część statystyków o jego golu na 3:0 w meczu Barcelony z Realem Valladolid i przekonuje, że trafienie było samobójcze. Sędzia zapisał gola Polakowi i możliwe, że jego decyzja została podtrzymana przez niedopatrzenie. Problem jest jednak szerszy: w futbolu nie ma przepisu mówiącego, kiedy gol jest samobójczy.

Chodzi o akcję z 65. minuty ostatniego spotkania. Robert Lewandowski wbiegł w pole karne, dostał piłkę od Ousmane Dembele i… I tutaj zaczynają się wątpliwości. Polak uderzył piłkę piętą, ta odbiła się od nogi Joaquina Fernandeza i wpadła do bramki. Nie wiemy jednak, jakie były intencje Lewandowskiego. Prawdopodobnie zagranie piętą miało być podaniem do Ansu Fatiego. Wyszedł z tego gol, który sędzia przypisał Polakowi, a nie obrońcy Realu Valladolid. Wielu komentatorów i statystyków ma jednak wątpliwości, czy postąpił słusznie. Według ustaleń Sport.pl jego decyzja nie musiała być wiążąca.   

Zobacz wideo Lewandowski czy Messi? Pytamy kibiców w Barcelonie. Miażdżąca różnica

Przepisy nie mówią, kiedy gol jest samobójczy

- Protokół meczowy wypełnia sędzia i to on wpisuje strzelca gola. W UEFA wygląda to tak, że po meczu sędzia zbiera dane od sędziego technicznego, ale także od koordynatora danych i następuje walidacja zawodów i podanie oficjalnych danych. To wtedy korygowane są ewentualne rozbieżności czy omawiane sporne sytuacje - mówi Marcin Stefański, dyrektor operacyjny Ekstraklasy SA. - W praktyce powiem, że sędziowie mogą mieć po meczu dostęp do nagrania ze spotkania, więc przy wypełnianiu protokołu, jeśli jest taka duża potrzeba, to mogą sobie jakąś sytuację obejrzeć - tłumaczy.  

Problem w tym, że nie ma w piłce nożnej przepisu wyjaśniającego, kiedy jest gol samobójczy, a kiedy strzelcem gola należy uznać napastnika. Sędzia podejmuje decyzję na podstawie własnego odczucia. Bazując więc na sytuacji Lewandowskiego, mogłoby zdarzyć się tak, że jeden arbiter wpisał do protokołu jego nazwisko, a drugi stwierdziłby w tej sytuacji, że gol jest samobójczy.   

Robert Lewandowski ma cztery gole. Niedopatrzenie?

Ale na arbitrze sprawa się nie kończy. Większość lig ma bowiem swój regulamin i swoją komórkę odpowiedzialną za prowadzenie statystyk. W Hiszpanii za przyznawanie goli i asyst odpowiada departament statystyk La Ligi. Znów jednak wracamy do punktu wyjścia - przy podejmowaniu decyzji nie opiera się on na żadnym przepisie (bo taki nie istnieje), ale co najwyżej na wewnętrznym regulaminie. Kryteria mogą być różne i stąd biorą się nieścisłości np. między statystykami a organizacjami prowadzącymi dane rozgrywki.  

- Rozmawialiśmy nawet kiedyś o tym jak traktować gola, przy którym piłka ociera czy dotyka obrońców. Uznaliśmy, że trzeba traktować takie sytuacje na korzyść strzelca, z duchem gry. Jeśli oczywiście nie jest to jakiś ewidentny przypadek, że piłka wyraźnie zmieniła tor lotu, że ona po strzale nie miałaby żadnych szans wpaść do bramki - wyjaśnia Stefański i mówi wprost: "Sytuacja z drugim golem Lewandowskiego dla Barcelony nie była kontrowersyjna. W Ekstraklasie po takiej akcji to również on zostałby wpisany do protokołu jako strzelec". 

- U nas w szatni stosujemy zasadę, żeby takie sporne bramki zaliczać napastnikom, zwłaszcza jeśli piłka i tak leci w światło bramki. Samobója wpisujemy przy klasycznym wbiciu piłki do własnej bramki, jak na przykład w meczu Liverpool - Bournemouth - zdradza Tomasz Listkiewicz, sędziujący u boku Szymona Marciniaka spotkania w Lidze Mistrzów. 

 

W sytuacji Lewandowskiego La Liga najwyraźniej oparła się właśnie na interpretacji sędziego, który w protokole zapisał gola Polakowi. Departament nie zmieniał jego decyzji, choć na powtórkach w zwolnionym tempie widać, że piłka po zagraniu piętą odchodziła od bramki i nie leciała w jej kierunku. Tor lotu zmieniła dopiero po odbiciu od nogi Joaquina. Być może sytuacja nie została poddana dokładnej analizie i gol został przypisany Lewandowskiemu przez niedopatrzenie.

W zgodzie z interpretacją La Ligi uznajemy, że Polak ma w tym sezonie już cztery gole w lidze i wraz z Borją Iglesiasem z Betisu prowadzi w klasyfikacji strzelców. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.