"Nie wygrywa się tylko dźwigniami". Bolesna szpilka po wpadce Barcelony

Rozczarowujący remis 0:0 FC Barcelony z Rayo Vallecano w pierwszym meczu nowego sezonu La Liga to zdecydowanie sportowy temat numer jeden w Hiszpanii. "Ludzie myśleli, że Barca wygra cztery do zera, ale nie wygrywa się tylko dźwigniami" - ocenił Manolo Oliveros, który komentuje mecze nowego klubu Roberta Lewandowskiego na antenie radia Cadena Cope.

Po lecie, które upłynęło pod znakiem głośnych transferów kibice FC Barcelony liczyli na spektakularny początek nowego sezonu. Nowe gwiazdy, na czele z Robertem Lewandowskim, miały bez problemu pokonać Rayo Vallecano i zaprezentować wszystkim siłę drużyny, która tworzy się pod okiem Xaviego Hernandeza. Skończyło się jednak na wielkim rozczarowaniu i zaledwie remisie 0:0. 

Zobacz wideo Lewandowski czy Messi? Pytamy kibiców w Barcelonie. Miażdżąca różnica

Legendarny komentator surowo ocenił występ Barcelony. "Nie wygrywa się tylko dźwigniami"

Przeciętny występ Barcelony jest w niedzielę tematem numer jeden w hiszpańskich mediach. O ocenę występu Katalończyków pokusił się człowiek, który zna tę drużynę jak nikt, Manolo Oliveros. Komentuje on mecze FC Barcelony nieprzerwanie od ponad 40 lat, najpierw na antenie radia Cadena SER, a obecnie Cadena Cope. 

Gol Radosława SylwestrzakaTak się strzela w III lidze. Komentator zaczął krzyczeć. "Co zrobił Radek Sylwestrzak?"

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl

"Ludzie myśleli, że Barca wygra cztery do zera, ale nie wygrywa się tylko dźwigniami" - zauważa legendarny dziennikarz na łamach portalu cope.es, nawiązując oczywiście do słynnych już dźwigni finansowych, które Barcelona uruchomiła, by mieć środki na sprowadzenie nowych gwiazd. Oliveros zauważa, że drużyna już na starcie sezonu dostała na głowę "kubeł zimnej wody", po lecie pełnym hucznych zapowiedzi. 

Dziennikarz chwali drużynę Rayo Vallecano, która potrafiła kolejny raz znaleźć sposób na utytułowanego rywala. W poprzednim sezonie Barcelona dwukrotnie przegrała z tym zespołem 0:1. Tym razem Rayo nie przestraszyło się nowych, imponujących gwiazd. "Udowodnili, że są poważną i dojrzałą drużyną" - czytamy. 

Manolo Oliveros zauważa, że na nic zdały się popisy ofensywne piłkarzy takich, jak Lewandowski, Raphinha, Aubameyang, Fati, czy Dembele. Każdy z nich miał okazję, by zmienić wynik meczu. Ponad dwadzieścia strzałów "Barcy" jednak nic nie znaczy, skoro Rayo Vallecano, oddając ich cztery razy mniej, było bliżej strzelenia gola. Tylko kapitalne interwencje Ter Stegena uchroniły gospodarzy. 

Robertowi Lewandowskiemu Hiszpan nie poświęcił zbyt wiele uwagi. Wyróżnił go właściwie tylko za akcję, w której zdobył gola ze spalonego. "Nowy etap Barcy zaczyna się niewątpliwie od dalekiego od marzeń debiutu" - analizuje Oliveros. "Potrzebują skuteczności, by dodać pewności siebie zespołowi" - podsumował. 

Barcelona i Robert Lewandowski szansę do poprawy będą mieli w niedzielę 21 sierpnia. Wówczas rozegrają mecz 2. kolejki La Liga. Na wyjeździe zmierzą się z Realem Sociedad San Sebastian.

Kylian MbappeMbappe został zignorowany. Obraził się i uniósł ręce. "Bądź pokorny"

Więcej o: