Nawet prezes Realu Madryt staje po stronie Barcelony. Mają wspólnego wroga

Florentino Perez chwali FC Barcelonę i życzy jej jak najlepiej, a Joan Laporta oddaje swój głos Realowi Madryt przy wyborach sponsora LaLiga. To wręcz nie do pomyślenia, bo przecież El Clasico to już historia. Największy pojedynek w historii piłki nożnej. Tymczasem okazuje się, że El Clasico kończy się tam, gdzie zaczynają się interesy. A prawdziwego przyjaciela, poznaje się w biedzie.

Przyjaźń to być może za duże słowo, ale chcąc nie chcąc, Joan Laporta i Florentino Perez znają się już od blisko dwóch dekad - co najmniej. Zetknęli się ze sobą, gdy zajmowali obecne stanowiska kolejno w FC Barcelonie i Realu Madryt. Pierwszy był prezydentem klubu w latach 2003-2010. Drugi kierował Realem w latach 2000-2006. Obaj mieli kilkuletnią przerwę, ale wrócili "na swoje stołki" i znów mogą zacząć rywalizację.

Zobacz wideo Lewandowski czy Messi? Pytamy kibiców w Barcelonie. Miażdżąca różnica

El Clasico, czyli walka o trofea i współpraca FC Barcelony z Realem Madryt za kulisami

El Clasico ma tak bogatą historię, że stało się wydarzeniem skali światowej. Walka FC Barcelony z Realem Madryt elektryzuje niemal cały piłkarski świat. - Gdy gramy ogląda nas blisko 600 mln osób na całym świacie - mówił w "El Chiringuito". Swoją rękę przyłożyli do tego Leo Messi z Cristiano Ronaldo, którzy wymieniali się tytułami oraz nagrodami przez blisko 15 lat, ale i oni się w końcu rozeszli do innych klubów.

Dzisiaj rywalizacja obu klubów wygląda już inaczej. Dla przeciętnego widza wydaje się niemożliwe, aby FC Barcelona w jakimkolwiek stopniu współpracowała z Realem Madryt. Za kulisami tak to jednak wygląda. I nie wiadomo, czy ta zażyłość zaczęła się od pomysłu utworzenia Superligi - w co weszła FC Barcelona - czy jeszcze wcześniej. 

Więcej treści sportowych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

W każdym razie dziś widzimy, jak Perez i Laporta ciągną się wzajemnie w imię "dobra hiszpańskiej piłki", a tak naprawdę w imię korzyści ich klubów. Najświeższym tego przykładem jest głosowanie na nowego sponsora głównego rozgrywek LaLiga. Hiszpańskie media poinformowały kilka dni temu, że sezon 2022/23 będzie ostatnim pod szyldem Santander Banku. Od kolejnego wchodzi EA Sports - o czym informowaliśmy w Sport.pl, TUTAJ>>>.

Na głosowaniu musiało zależeć Realowi Madryt, bo jak udało się ustalić dziennikowi "Marca", na zgromadzeniu miał on dwa głosy - swój i FC Barcelony, która bez problemu oddała Perezowi swój. Być może dlatego prezydent Realu tak ciepło mówi o problemach finansowych FC Barcelony, o transferze Roberta Lewandowskiego, o którego przecież wiele lat temu zabiegał czy przyszłości klubu. 

Popis Lewandowskiego na treningu FC BarcelonyLewandowski popisuje się na treningu Barcelony. Zabawa trwa [WIDEO]

Perez uderza w La Ligę: Powinna być dyrektorem sportowym w Barcelonie

- Są sezony, w których radzimy sobie lepiej lub gorzej, ale Barcelona jest jedną z najważniejszych instytucji na świecie tak samo jak Real Madrytem. Musi tylko wrócić do tego miana tego, co będzie dobre dla wszystkich, dla światowej piłki nożnej - powiedział po wygranym 2:0 meczu z Eintrachtem Frankfurt w finale Superpucharu UEFA.

- Jeśli chodzi o Lewandowskiego, wszystko, co jest dobre dla ligi hiszpańskiej, jest dobre dla wszystkich. LaLiga powinna być dyrektorem sportowym w Barcelonie. Oni mówią, kogo mogą lub nie mogą podpisać - dodał Perez w temacie aktualnych problemów. Zarówno Real, jak i Barcelona, uderzają we władze ligi hiszpańskiej i chcą powstania Superligi.

Nowy sezon LaLiga startuje w piątek 12 sierpnia. FC Barcelona pierwszy mecz rozegra dzień później (13 sierpnia) z Rayo Vallecano. Na dwa dni przed spotkaniem klub wciąż nie zarejestrował nowych zawodników: Roberta Lewandowskiego, Raphinhę, Julesa Kounde, Andreasa Christensena i Francka Kessiego. Ten sam problem mają Ousmane Dembele i Sergi Roberto, którzy przedłużyli umowy. 

"FC Barcelona ma swoje mechanizmy". Florentino Perez pomagał przy wyjściu z długów? 

W kontekście problemów finansowych FC Barcelony, Perez też nie jest bierny. - Mogą przechodzić przez trudną sytuację, ale mają mechanizmy, które pozwolą im ją wyprzedzić. Wszyscy życzymy sobie tego dla dobra hiszpańskiego futbolu - mówił w "El Chiringuito". Dotychczas tymi mechanizmami są tzw. dźwignie finansowe, które ratują finanse klubu. Te z kolei powstają m.in. ze sprzedaży praw telewizyjnych firmie Sixth Street

Islandczycy znaleźli winnego porażki z Lechem. Islandczycy znaleźli winnego porażki z Lechem. "Co za diabelskie klauny"

I tutaj właśnie dziennikarze Cope.es dopatrzyli się powiązań między Perezem a Laportą. Niewykluczone, że prezydent Realu pomagał przy transakcji, bowiem wcześniej miał prowadzić interesy z przedstawicielami globalnej marki. Założycielami Sixth Street są Borja Prado i Anash Laghari. Według źródła ten drugi ma być od wielu lat związany z Perezem i opowiadać się za pomysłem Superligi.  

Więcej o: