Władze ligi boją się pokazać Lewandowskiego. Prezes Barcelony ryzykuje wszystkim

Bartłomiej Kubiak
Joan Laporta i Robert Lewandowski
screen/TVP Sport, Marta Lavandier/AP Photo

- Nie jestem hazardzistą. Podejmuję wkalkulowane ryzyko - mówi prezydent Barcelony Joan Laporta w rozmowie z "New York Timesem", gdzie tłumaczy, że najbardziej hitowy transfer tego lata, czyli pozyskanie Roberta Lewandowskiego, ma być punktem zwrotnym w historii klubu. - Jeśli coś pójdzie nie tak, uderzymy w ścianę - twierdzi Victor Font, kontrkandydat Laporty w ostatnich wyborach. A na razie ani Lewandowski, ani inne gwiazdy Barcelony, nie są wykorzystywane w promocji nowego sezonu ligi hiszpańskiej.

To nie Robert Lewandowski, a Joan Laporta - prezydent Barcelony - pozował do zdjęć w koszulce z numerem dziewięć podczas ostatniego tournée po Stanach Zjednoczonych. Z szeroko rozłożonymi ramionami i jeszcze szerszym uśmiechem. Do tego spoglądał na wszystkich z elektronicznych billboardów. Nie tylko w Nowym Jorku i na Manhattanie, lecz także m.in. w Miami czy Las Vegas.

A może nawet przede wszystkim w Las Vegas. Bo to właśnie widok rozpromienionego Laporty w światowej stolicy hazardu - jak pisze "New York Times" - jest najprawdopodobniej najlepszym symbolem finansowego bałaganu, w jakim obecnie znajduje się Barcelona. Tym bardziej że z tego obrazka bije też coś innego: bezgraniczna pewność siebie człowieka, który twierdzi, że ma plan i wie, jak to wszystko naprawić. Czyżby?

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...