Obecnie "9" ma Memphis Depay (i tak też wystąpił w meczu z Realem Madryt), ale władze Barcelony chcą, aby Holender odszedł już rok po przyjściu z Olympique Lyon. W dodatku Robert Lewandowski - choć został zaprezentowany bez numeru - nie powinien bać się, że nawet jeśli Depay zostanie, to nie przejmie ulubionego numeru. Jak informuje kataloński "Sport", odpowiedni zapis w tej sprawie znalazł się w umowie, co jest bardzo ważne dla obu stron chociażby ze względów marketingowych.
Ale chwilowo Lewandowski musiał wziąć inny numer. I tu nastąpiła niespodzianka: bo choć wolne były numery 11 (należał do Adamy Traore) czy 17 (Luuk de Jong), to Polak przejął numer po Martinie Braithwaicie, czyli 12. Duńczyk nie znajduje się w planach Xaviego na ten sezon i ma zostać sprzedany (Barcelona wyceniła go na 8 mln euro, interesuje się nim m.in. Ajax).
Nowe numery mają mieć przypisane również inni piłkarze Barcelony. Raphinha będzie grał z 22, Franck Kessie z 19, Andreas Christensen z 15. Numery zmienią również Ferran Torres (11) oraz Pierre-Emerick Aubameyang (17), korzystając z odejść Traore i de Jonga.
Barcelona rozpoczęła już przygotowania do nowego sezonu: w pierwszym meczu w trakcie tournee po USA pokonała Inter Miami 6:0. Obecnie gra z Realem Madryt (Lewandowski zagrał w pierwszej połowie, po czym został zmieniony), a zagra jeszcze z Juventusem (środa, 27 lipca, 2:30 czasu polskiego) oraz New York Red Bulls (niedziela, 31 lipca, 1:00 czasu polskiego). Przed startem ligi (13 sierpnia z Rayo) zagra jeszcze w finale Pucharu Gampera z meksykańskim UNAM (7 sierpnia, 20:00).