"Barcelona nie ma pieniędzy". Marzenie o Lewandowskim ważniejsze od kasy

Jakub Balcerski
- Pragnienie prezesa Barcy Joana Laporty, aby kupić i pokazać kibicom wielką gwiazdę, stało się większe od jakichkolwiek pieniędzy. Od strony biznesowej klub sporo straci - mówi Sport.pl Simon Kuper, autor książki "Barca. Powstanie i upadek klubu, który kształtował nowoczesną piłkę nożną".

Robert Lewandowski przyleciał już do Miami, gdzie dołączył do piłkarzy FC Barcelony, a jego transfer do katalońskiego klubu jest już na ostatniej prostej. Jeszcze w poniedziałek klub zamierza go zaprezentować w USA i ostatecznie potwierdzić, że wielki ruch Polaka stał się faktem. 

Zobacz wideo Widzew po ośmiu latach wrócił do ekstraklasy. "Już nigdy nie będzie szedł sam"

A jak na transfer napastnika z Bayernu do Barcelony patrzy się od strony jego nowego klubu? Czy pasuje nie tylko do układanki Xaviego, czyli nowoczesnej Barcy, ale także jej filozofii? Jak Polak odnajdzie się w drużynie i czy Barcelona za Lewandowskiego jednak nie przepłaciła? Na te pytania w rozmowie ze Sport.pl próbuje odpowiedzieć Simon Kuper, dziennikarz i autor książki "Barca. Powstanie i upadek klubu, który kształtował nowoczesną piłkę nożną", która w Polsce ukazała się dzięki wydawnictwu Sine Qua Non.

Jakub Balcerski: Robert Lewandowski pasuje do Barcelony? Do jej historii, filozofii i kultury gry?

Simon Kuper: Barcelona zawsze była klubem, który kupował najlepszych zawodników na świecie. To trochę ich tradycja, właściwie nigdy nie kreowali się na drużynę złożoną z piłkarzy stąd. Numer dziewięć też mają mocno zakorzeniony w swojej kulturze, zwłaszcza pod kątem gry "fałszywą dziewiątką". Lewandowski dostanie dużo wsparcia ze strony skrzydeł tak, jak to tutaj funkcjonuje już od dawna. Teraz styl gry wygląda podobnie do Bayernu, a przynajmniej podobniej niż w poprzednich latach. To taki gorszy Bayern z szybkim pressingiem, który wraca tu pierwszy raz od czasów Messiego. Dlatego Lewandowski pasuje tu całkiem dobrze, ale spojrzałbym na ten ruch także z innej strony.

Barcelona staje się trochę, jak te tureckie kluby, które kupują świetnych zawodników, ale oni są już nieco za starzy. Fenerbahce, czy Galatasaray kupują zawodnika i mówią: "hej, mamy światową gwiazdę!". Ale każdy wie, że to już nie ten sam zawodnik, co wcześniej. Lewandowski oczywiście wniesie jakość, wciąż jest gwarantem dobrej dyspozycji. Tylko że Barcelona właśnie wydała, jak przekazuje Bayern, łącznie z bonusami 60 milionów euro na zawodnika, który zaraz będzie miał 34 lata. To musi być największa kwota w historii za zawodnika w tym wieku. A płaci za to klub, który właściwie nie ma pieniędzy.

Robert Lewandowski już w Miami w nowych barwachLewandowski jest już z Barceloną w Miami. Wielki dzień [WIDEO]

Kogo nie spyta się w Barcelonie o Lewandowskiego, to każdy wypomina mu wiek. Barca faktycznie przepłaciła?

Gdyby to był wolny transfer, to ze świadomością, że Lewandowski będzie grał na wysokim poziomie jeszcze przez sezon albo dwa, powiedziałbym: dawać go. Ale 60 milionów? To chyba za dużo, nawet jeśli należy do tej samej generacji co Karim Benzema, Lionel Messi, czy Cristiano Ronaldo, czyli piłkarzy, którzy potrafią grać świetnie o wiele dłużej niż zazwyczaj. Bayern był chętny, żeby zatrzymać go jeszcze na rok i pozwolić mu odejść na zasadzie wolnego transferu po zakończeniu nowego sezonu. Pewnie także ze względu na wiek i świadomość, że zaraz to nie będzie już ten sam zawodnik.

Pragnienie prezesa Barcelony Joana Laporty, aby kupić i pokazać kibicom wielką gwiazdę, stała się większa od jakichkolwiek pieniędzy. Patrząc od strony biznesowej, to klub sporo straci. Powiedzmy, że Lewandowski zagra tu trzy dobre sezony, w kontrakcie ma zapisane 23 miliony euro za sezon. Zatem łącznie płacisz za niego 43 miliony euro za sezon, a na koniec zostaniesz z niczym. Prawdopodobnie niczym, bo wątpliwe, że zrobisz na nim jeszcze dobry interes. Wciąż dziwi mnie, że taki klub może funkcjonować w taki sposób.

Widzisz zawodnika, którego przyjście można byłoby porównać właśnie do Lewandowskiego?

Przypomina mi się transfer Sergio Aguero sprzed roku. Oczywiście, w jego przypadku pojawiły się problemy z sercem i nie zagrał tu właściwie nawet jednego konkretnego meczu. Ale zapowiadał się podobnie: wielki piłkarz ze świetnymi liczbami, ale wiekowy. Pod kątem piłkarskim można jeszcze pomyśleć o Samuelu Eto'o, czy Zlatanie Ibrahimoviciu. Z "Ibrą" było jednak trudniej, bo Messi przyszedł do niego, pokazał pole karne i powiedział: "to moja przestrzeń, nie twoja". Dlatego ten transfer nie wypalił.

Teraz z Lewandowskim okoliczności będą inne, dużo bardziej sprzyjające. Bo Barcelona gra dużo skrzydłami i zgrywa piłkę do środka. Myślę, że będzie często obsługiwany, dobrze dopasuje się do tego, jak wygląda obecny styl zespołu. Barca nie miała strzelca tego kalibru od czasu Luisa Suareza.

Trzeba przyznać, że Barcelona się wzmacnia. Lewandowski, Raphinha, Christensen, Kessie, czy Kounde są w stanie podnieść jej jakość tak, żeby wróciła na szczyt?

Zastanawia mnie tylko, czy w obecnej sytuacji w klubie są w stanie zarejestrować wszystkich tych piłkarzy. Czy Lewandowski już jest pewny przejścia tego procesu? Bo zasady dotyczące hiszpańskiej ligi są proste: za każde wydane euro na płace zawodników klub musi obniżyć obecne płace o trzy euro. Dlatego, żeby "dodać" pieniądze przeznaczone na płacę Lewandowskiego, trzeba wyciąć wiele z tych, na które Barcelona już je wykłada.

Oczywiście działacze starają się to zrobić: sprzedać Frenkiego de Jonga i kilku innych. Niedawno mieli ten sam problem i długo się z nim zmagali. To, ilu zawodników sprowadziła Barcelona pokazuje jednak, że wielu piłkarzy nadal stawia sobie grę tutaj jako marzenie. Swoje robi klimat i miasto, to mogło przekonać także Lewandowskiego. Może Barcelona staje się już takim wakacyjnym ośrodkiem dla wielkich zawodników?

Robert Lewandowski odchodzi z Bayernu do FC BarcelonyLewandowski nigdy nie marzył o Barcelonie. Ale "zabolało" i zmienił zdanie

W książce "Barca. Powstanie i upadek klubu, który kształtował nowoczesną piłkę nożną" piszesz, że ten okres może być już końcem Barcelony, którą wielu kochało. Właśnie tej odmieniającej futbol. Przyjście takich piłkarzy, jak Lewandowski to krok, który może sprawić, że Barca do tego wróci, czy wręcz otwiera zupełnie nowy rozdział swojej historii?

Nowoczesna gra polega na szybkim pressingu, agresywnym ataku, nakładaniu się na siebie poszczególnych zawodników, podaniach w trójkątach. Wszyscy wielcy tak grają. Lewandowski umie naciskać, wywierać presję. Dasz mu piłkę przed bramką i pewnie trafi. Ale nie jest aż tak dobry w grze kombinacyjnej. To działało u Juliana Nagelsmanna, w Bundeslidze, gdzie masz wiele zespołów grających słabo w obronie, dużo szans dla napastników i tym samym wiele goli Lewandowskiego. Ale kiedy trzeba było zagrać nieco inaczej, przedzierając się przez europejskie puchary, to momentami czegoś brakowało, a Lewandowski był mniej przydatny. Kombinacyjna gra to w dużej mierze pomysł Barcelony na to, jak ma wyglądać ich zespół, a on nie jest najlepiej grającym kombinacyjnie napastnikiem na świecie. Nie widzę też, żeby Barcelona miała wrócić na poziom Manchesteru City, który obecnie jest najlepszy w takim stylu gry. Barca rządziła w świecie drużyn grających kombinacyjnie przez wiele lat, teraz czołowym zespołem pod tym kątem jest właśnie zespół Pepa Guardioli. 

A ideały Barcelony, choćby cała filozofia i ruch cruyffizmu, to coś, gdzie dusza takiego napastnika, jak Lewandowski się odnajdzie?

Takim napastnikiem jak Lewandowski był też Gary Lineker. Przyszedł w 1986 roku, też nazywano go maszyną do zdobywania bramek, wiele osób myślało, że będzie idealnym rozwiązaniem. A Johan Cruyff nie był z niego zadowolony. I to właśnie dlatego, że Lineker nie grał tak kombinacyjnie, jak on by chciał. I to element, który sprawia, że nie będzie pasował do cruyffizmu i jego duszy. Nie wydaje mi się, że będzie klasyczną "dziewiątką" wyjętą z tego systemu.

Fani śmieją się, że poza rywalizacją z Realem czy Atletico wiele dla Lewandowskiego się nie zmienia, bo inne hiszpańskie drużyny w porównaniu z tymi niemieckimi nie będą na wiele wyższym poziomie, a on znów będzie mógł się cieszyć trafianiem po kilkanaście razy na sezon. Zgadzasz się?

Poza tym, że zagra w o wiele słabszym zespole. W Bayernie miał o wiele więcej szans tworzonych przez kolegów. Tutaj pomogą mu skrzydłowi, ale to nie wszystko.

Zgadzam się z tym, że poziom ligi w Hiszpanii spada. Atletico nie ma pieniędzy, Barcelona nie ma pieniędzy. To zmierza trochę w kierunku Bundesligi, gdzie Bayern zdominował niemiecką piłkę i tu podobnie może się stać z Realem Madryt. Sportowo najsilniejsza w piłce nadal jest i będzie Premier League

Zaskakuje cię, że Lewandowski nie chce tam spróbować swoich sił? Teraz trochę odbiera sobie już na to szansę.

Gdybym był 34-letnim piłkarzem, który w swojej obecnej lidze wygrał wszystko, co mógł, miał sporo pieniędzy i życie takie, jakie sobie wymarzył, to chyba też chciałbym żyć i grać w Barcelonie. W pełni rozumiem ten wybór. On wcale nie wybrał klubu, który zagwarantuje mu najwyższą piłkarską jakość. Gdyby kierował się takimi kategoriami, wybrałby się tutaj, albo do Anglii w wieku 27 lat.

Jak może zostać odebrany w Barcelonie? Może zostać jednym z liderów, ktoś będzie go uważał za zawodnika na wyższym poziomie niż większość tych, którzy są obecnie w tej szatni?

Głównymi liderami po odejściu Messiego byli Gerard Pique, Jordi Alba i Sergio Busquets. Pique dostał jasny sygnał: wielu chce, żeby odszedł, ale on ma inne plany i chciałby zostać w klubie. Busquets i Alba pewnie też zbliżają się do końca swoich karier i gry tutaj, ale jeśli szukać najbardziej utytułowanych i najsilniejszych nazwisk w Barcelonie, to właśnie te. To oni rządzą, ale szatnia Barcelony ogółem jest dla piłkarzy bardzo przyjazna i reakcja zawodników to pewnie zadowolenie, że przychodzi do nich napastnik na takim poziomie.

W Barcelonie przez ostatnie lata pojawiało się wielu napastników, którzy sobie nie poradzili. Memphis Depay, Luuk de Jong, Sergio Aguero, Ferran Torres, Adama Traore - kupowano na potęgę, a żaden nie potwierdził jakości na boisku. To zaczęło już przypominać farsę.

Robert LewandowskiNagranie z powitania Lewandowskiego z piłkarzami Barcelony [WIDEO]

Jak może wyglądać współpraca Lewandowskiego z Xavim?

Kluczowym elementem będzie pressing. W Barcelonie to napastnik jest pierwszym obrońcą. Lewandowski zna to z Bayernu, wie, ile musi pracować bez piłki. Nie może być jak Ronaldo i Messi, którzy odpoczywają, wręcz nie grają, gdy rywale rozgrywają akcję. Tu oczekiwania Xaviego na pewno będą wysokie.

Kontrakt zakłada trzy, albo cztery lata Lewandowskiego w Barcelonie. Zdoła go wypełnić?

Kiedy staram się pomyśleć o 37-letnich napastnikach grających na najwyższym poziomie, do głowy przychodzi mi tylko Cristiano Ronaldo. Dlatego to chyba mało prawdopodobne, żeby Lewandowski utrzymał ten poziom. Nie wierzę, że za trzy lata będzie tym samym piłkarzem.

Więcej o: