Barcelona aktywowała dźwignię finansową. I nadal potrzebuje fortuny. I to szybko

Barcelona potrzebuje jeszcze 400 milionów euro, aby spełnić finansowe wymagania i móc zarejestrować nowych piłkarzy do gry - donosi hiszpańskie "Mundo Deportivo". "Duma Katalonii" aktywowała pierwszą dźwignię finansową, która ma zapewnić płynność klubu, a w zanadrzu pozostają jeszcze dwie wcześniej wypracowane opcje.

Sytuacja finansowa Barcelony jest bardzo trudna. Hiszpański klub posiada niemal 1,5 miliarda długu, przez co groziło ryzyko, że w czasie zbliżającego się okienka transferowego "Duma Katalonii" nie będzie w stanie zrealizować żadnej z hucznie zapowiadanych transakcji.

Zobacz wideo Lewandowski numerem jeden na liście życzeń Barcelony? Potwierdza kataloński dziennikarz

Robert LewandowskiLewandowski idzie na noże z Bayernem. "Może nie pojawić się więcej na treningu"

FC Barcelona uruchamia pierwszą dźwignię. Nadal potrzeba przynajmniej 400 milionów euro 

Sytuacja diametralnie zmieniła się jednak 16 czerwca, gdy Socios wyrazili zgodę na plan ratowania finansów klubu, poprzez zastosowanie - jak określili to działacze klubu - dźwigni finansowych, które mają pomóc FC Barcelonie. W ich skład wchodzi sprzedaż 49,9 proc. udziałów w spółce Barca Licensing & Merchandising (BLM) odpowiadającej za a licencjonowanie i handel pamiątkami klubowymi za około 200 milionów euro oraz 25 proc. praw udziałów w zyskach ze sprzedaży praw telewizyjnych. Barca chciałaby otrzymać około 200 milionów za każde 10 proc. udziałów, więc łącznie klub liczy na przynajmniej 600 milionów euro, które pozwoliłoby na jakąkolwiek aktywność podczas rynku transferowego. 

"Mundo Deportivo" donosi natomiast, że klub aktywował pierwszą z dźwigni i sprzedał 10 proc. firmie Sixth Street za około 200 milionów euro. Do wcześniej wspomnianej możności klubów dotyczącej dokonywania transferów brakuje jeszcze 400 milionów, które ma przynieść aktywowanie pozostałych dźwigni. Stać ma się to natomiast w lipcu. 

Więcej tego rodzaju treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Robert Lewandowski i Uli HoenessUli Hoeness śmieje się z Barcelony. "Już nie muszą wysyłać nowych ofert"

Działania te są konieczne jeżeli klub chce sfinalizować pozyskanie na zasadzie wolnego transferu Andreasa Christensena z Chelsea, Francka Kessiego z Milanu, a także zgłosić przedłużenie umowy z Sergio Roberto. 

Barcelona nadal pracuje także rzecz jasna nad transferem Roberta Lewandowskiego. "Duma Katalonii" miała złożyć trzecią ofertę, opiewająca o 40 milionów euro i kolejne pięć w dodatkowych bonusach. Ta została jednak odrzucona przez Bayern, który oczekuje 50 milionów. Hiszpańskie media są natomiast pewne, że reprezentant Polski nie zmienił zdania i naciska na transfer do Barcelony. Lewandowski miał być ostatnio widziany nawet w jednej z restauracji na Ibizie, wraz z trenerem hiszpańskiego klubu - Xavim, co tylko podsyca emocje w sprawie przejścia Polaka do ekipy z Camp Nou.

Więcej o: