Courtois wyśmiany przez kibiców. "Najbrzydszy tatuaż, jaki widziałem"

Niemal dokładnie miesiąc temu Real Madryt sięgnął po kolejne trofeum Ligi Mistrzów, pokonując w finałowym starciu Liverpool. Bohaterem mistrzów Hiszpanii był Thibaut Courtois, który postanowił uczcić ten sukces i zrobić sobie tatuaż.

Thibaut Courtois niezaprzeczalnie był jednym z najlepszych piłkarzy Realu Madryt w finale Ligi Mistrzów z Liverpoolem, który odbył się pod koniec maja w Paryżu. Belgijski bramkarz kilkukrotnie uchronił swój zespół przed utratą bramki, a swoim występem tylko potwierdził, że znakomita forma praktycznie przez cały sezon nie była przypadkiem.

Zobacz wideo Od lat 90. zarobki piłkarzy w Wielkiej Brytanii wzrosły 1500 proc. Jak to możliwe?

Afonso SousaMedia: Afonso Sousa zagra w Lechu. Odrzucił ofertę z Portugalii

Thibaut Courtois filarem Realu Madryt

Bramkarz Realu Madryt zanotował łącznie aż dziewięć udanych interwencji, a szczególnie efektowna była obrona strzału Mohameda Salaha. Jak można było się spodziewać, komisja techniczna UEFA nie miała wątpliwości i wręczyła Belgowi miano zawodnika meczu. W pomeczowym raporcie stwierdzono, że 30-latek popisał się "kluczowymi interwencjami w krytycznych momentach w pierwszej połowie".

Co istotne, finałowy mecz z Liverpoolem był pierwszym w fazie pucharowej ostatniej edycji Ligi Mistrzów, w którym Belg zdołał zachować czyste konto. Wcześniej wpuszczał bramki w obu spotkaniach dwumeczów z PSG, Chelsea i Manchesterem City. W kluczowym starciu był jednak nie do pokonania.

Internauci kpią z tatuażu Courtoisa

Dla belgijskiego bramkarza był to pierwszy triumf w rozgrywkach. Jak dotąd najbliżej był tego w 2014 roku, jeszcze jako zawodnik Atletico Madryt. Jego drużyna przegrała wówczas w finale właśnie z Realem Madryt. W związku z tym 30-latek postanowił oznaczyć to osiągnięcie tatuażem na przedramieniu.

Widać na nim ceglaną ścianę w bramce, co jest nawiązaniem do jego znakomitych interwencji, a także trofeum Ligi Mistrzów ustawione przy słupku. Dodatkowo tatuaż przedstawia skrót "TC1", czyli pierwsze litery jego imienia i nazwiska, a także numer na koszulce.

Goetze odbudował się i wraca. Chce coś udowodnić BayernowiGoetze odbudował się i wraca. Chce coś udowodnić Bayernowi

Belg udostępnił zdjęcie tatuażu w mediach społecznościowych, ale nie spotkał się on z oczekiwaną reakcją przez fanów. "To jest najbrzydszy tatuaż, jaki widziałem w swoim życiu" - napisał jeden z internautów. Kibicom Realu Madryt również nie do końca się on spodobał. "Straszny projekt, ale na szczęście zostało trochę miejsca na dodanie kolejnych tytułów" - skomentował jeden z fanów.

Więcej o: