Mecz Sevilli z Realem Madryt dostarczył sporo materiału ekspertom analizującym kontrowersje. Sędzia Fernandez podjął kilka istotnych dla przebiegu meczu decyzji. W pierwszej połowie nie podyktował rzutu karnego dla Realu po zagraniu ręką Diego Carlosa przy stanie 0:0. Później, kiedy było już 2:0 dla Sevilli był łaskawy dla Eduardo Camavingi, który mógł obejrzeć drugą żółtą kartkę w 39. minucie. W końcu przy wyniku 2:1 w drugiej połowie nie uznał wyrównującego gola Viniciusa. Do tych wszystkich sytuacji w pomeczowej konferencji prasowej odniósł się szkoleniowiec Realu Carlo Ancelotti.
- Szczerze mówiąc, to nie wiem, jak można było odgwizdać rękę Viniciusa, a Diego Carlosa nie. Wiem, że trudno jest ocenić te sytuacje, ale nie rozumiem tego. Jeszcze tylko czerwona kartka dla Camavingi i plan byłby kompletny! – kpił Ancelotti.
Więcej treści sportowych znajdziesz również na Gazeta.pl!
Zupełnie inaczej tę sprawę widział Julen Lopetegui, szkoleniowiec Sevilli. Według niego ręka Viniciusa była "bardzo wyraźna" i "wszyscy ją widzieli". Po meczu zamieszanie skomentował również Ivan Rakitić. – Nie wiem, o co jest to całe zamieszanie. Jeśli jest ręka, to jest ręka – powiedział.
- Widziałem to na żywo i to nie wyglądało na zagranie ręką. Są rzeczy w piłce nożnej, które są trudne do zrozumienia. Jak na przykład to, jak graliśmy w pierwszej połowie i ja graliśmy w drugiej, w której pokazaliśmy intensywność, jakość, koncentrację, nastawienie. Ta drużyna mnie nie zaskakuje, ale druga połowa sprawia, że jestem dumny – powiedział Ancelotti.
"Królewscy" nie powinni jednak długo rozpamiętywać tych sytuacji, bo i tak wygrali. Mimo, że do 50. minuty przegrywali 0:2 po golach Rakiticia i Lameli, to ostatecznie zwyciężyli 3:2. W 92. minucie decydującego gola zdobył Karim Benzema, a wcześniej do bramki trafili Rodrygo i Nacho.
- Ten zespół jest zdolny do robienia wyjątkowych rzeczy. Nie straciliśmy pewności siebie. Myślę, że mecze z PSG i Chelsea pomogły nam uwierzyć. Wszyscy czekają, aż Real Madryt się potknie, ale tak się nie myli – oznajmił trener Realu.
Tylko kataklizm mógłby pozbawić Real Madryt mistrzostwa Hiszpanii. Piłkarze Ancelottiego mają aż 15 punktów przewagi nad drugą Barceloną. Ta co prawda rozegrała dwa mecze mniej, ale nawet przy zwycięstwach w obu tych spotkaniach strata do Realu będzie na tyle duża, że "Królewscy" powinni cieszyć się na koniec sezonu z mistrzostwa Hiszpanii.