Real Madryt udowodnił już w tym sezonie, że jest nie do złamania. W Lidze Mistrzów piłkarze "Królewskich" przegrywali już 0:2 w dwumeczu z PSG, ale hat-trick Karima Benzemy dał im awans do ćwierćfinału. W nim przegrywali już również z Chelsea 0:3 na własnym boisku (3:4 w dwumeczu), ale najpierw doprowadzili do dogrywki, a potem przechylili szalę zwycięstwa na swoją korzyść.
W ligowym meczu wyjazdowym z trzecią w tabeli Sevillą Real również nie zaliczył początku spotkania do udanych. W 9. minucie po strzale z dystansu Anthony'ego Martiala piłka minimalnie minęła bramkę Realu. Drugiego ostrzeżenia już nie było. W 21. minucie rzut wolny z około 19 metrów wykonywał Ivan Rakitić. Uderzył trochę za nisko, ale w murze Realu była luka, przez którą przeleciała piłka, która trafiła do siatki gości. Zaledwie cztery minuty później było już 2:0. Manuel Corona wyprzedził obrońcę i wpadł z piłką w pole karne. W ostatnim momencie, zanim dopadł go wychodzący z bramki Courtois, zdążył jeszcze odegrać piłkę do Erika Lameli, a ten posłał piłkę do bramki.
Wynik 2:0 utrzymał się do końca pierwszej połowy. W drugiej Real ruszył do odrabiania strat i szybko nawiązał kontakt z rywalem. W 50. minucie goście rozegrali ładną akcję, której finałem było dogranie na piąty metr od Daniego Carvajala. Tam był Rodrygo, który tylko dostawił nogę i pokonał golkipera Sevilli.
Real naciskał dalej i w 78. minucie padł kolejny gol dla Realu, którego autorem był Vinicius. Jednak radość piłkarzy Ancelottiego nie trwała długo. Sędzia po analizie VAR nie uznał tej bramki uznając, że przy przyjęciu piłki, po którym od razu nastąpił strzał, zawodnik Realu pomagał sobie ręką. Sytuacja wzbudziła mnóstwo kontrowersji i była szeroko komentowana.
To zresztą nie była jedyna kontrowersja w tym meczu. W pierwszej połowie, jeszcze przy stanie 0:0, na skutek zderzenia z bramkarzem ręką we własnym polu karnym zagrał Diego Carlos, ale sędziowie nie zdecydowali się na podyktowanie rzutu karnego. Inną kontrowersją była sytuacja z 39. minuty, kiedy Anthony'ego Martiala od tyłu zaatakował Camavinga. Piłkarz Realu miał już żółtą kartkę na koncie i uniknął drugiego upomnienia. Zdaniem niektórych obserwatorów, miał w tej sytuacji dużo szczęścia.
Real jednak się nie podłamał się niekorzystną decyzją sędziego po golu Viniciusa i parł dalej do przodu. To przyniosło efekt już w 82. minucie. Świetnie z piłką w pole karne zabrał się Carvajal i wyłożył ją do Nacho, a ten płaskim strzałem dał Realowi remis. Goście, jak się okazało, mieli jeszcze sporo czasu do strzelenia zwycięskiego gola, bo sędzia doliczył aż siedem minut. Decydujące trafienie miało jednak miejsce w już w drugiej minucie dodatkowego czasu. A jego autorem był nie kto inny, jak Karim Benzema. Dostał on piłkę kilka metrów przed bramką i chociaż na drodze do bramki było nawet trzech zawodników Sevilli i bramkarz, to Francuz zdołał umieścić piłkę w bramce. "Ktoś miał jakieś wątpliwości?" – takie pytanie pojawiło się na oficjalnym profilu Realu Madryt po meczu.
Tylko kataklizm mógłby pozbawić Real Madryt mistrzostwa Hiszpanii. Piłkarze Ancelottiego mają aż 15 punktów przewagi nad drugą Barceloną. Ta co prawda rozegrała dwa mecze mniej, ale nawet przy zwycięstwach w obu tych spotkaniach strata do Realu będzie na tyle duża, że "Królewscy" powinni cieszyć się na koniec sezonu z mistrzostwa Hiszpanii.