Atletico Madryt przegrało na wyjeździe 0:1 z Mallorcą w meczu 31. kolejki La Liga. Taki wynik to ogromna niespodzianka, bo zespół z Wysp Kanaryjskich przystępował do tego spotkania, zajmując miejsce w strefie spadkowej.
Jedynego gola w tym spotkaniu strzelił z rzutu karnego Vedat Muriqi w 68. minucie. Po tym trafieniu jasne stało się, że gospodarze będą robić wszystko, aby wytrącać Atletico w rytmu. W pewnym momencie nerwy przejęły kontrolę nad poczynaniami piłkarzy Simeone. Nie wytrzymał uchodzący za siłę spokoju Jan Oblak. Bramkarz wybuchł po niesportowym zachowaniu dwóch chłopców od podawania piłek.
W jednej za akcji piłka wyszła poza linię końcową. Jan Oblak podbiegł w miejsce, gdzie powinny znajdować się piłki. Nie mógł jednak jej dostać a w konsekwencji szybko rozpocząć grę, bo chłopcy ukryli ją, a później robili wszystko, aby Oblak miał problemy z wygrzebaniem ukrytej pod bandami reklamowymi piłki. Zabawa w kotka i myszkę trwała przez kilkanaście sekund. Ostatecznie Oblakowi udało się, szybko rozpoczął grę, a później zbulwersowany krzyknął coś w ich kierunku.
Choć niesportowego zachowania nie należy pochwalać, to w tym przypadku można przytoczyć powiedzenie o tym, że cel uświęca środki. Znajdująca się w dramatycznym położeniu Mallorca wygrała 1:0 po siedmiu porażkach z rzędu. Po raz ostatni zespół wygrał w połowie lutego.
Porażka zakończyła także passę sześciu ligowych zwycięstw z rzędu Atletico. Zespół Simeone zajmuje czwarte miejsce w lidze z 57 punktami na koncie po 31 meczach. Mistrzowie Hiszpanii mają tyle samo punktów, co Barcelona i o jeden więcej od piątego Betisu.