Zimowe okienko transferowe będzie bardzo intensywne dla szefów FC Barcelony. W klubie przeprowadzono już bardzo głośny transfer Ferrana Torresa z Manchesteru City, który kosztował 55 milionów euro. Przede wszystkim jednak Barcelonę czeka odpływ piłkarzy z drużyny prowadzonej przez Xaviego Hernandeza.
Jednym z zawodników, którzy mają opuścić Camp Nou w pierwszej kolejności, jest Philippe Coutinho. Brazylijczyk stał się symbolem niegospodarności poprzednich władz klubu z Josepem Marią Bartomeu na czele. Zdecydowanie nie spełnił pokładanych w nim oczekiwań, a wydane na niego 120 milionów euro już nigdy się nie zwróci. 29-latek od 2018 roku, kiedy to pojawił się w Katalonii, rozegrał 106 spotkań, w których zdobył 25 bramek i zaliczył 16 asyst.
Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl
Coutinho miał nadzieję, że uda mu się przekonać do siebie nowego trenera Xaviego Hernandeza, ale nic bardziej mylnego. Hiszpan skreślił 29-letniego pomocnika i zezwolił na poszukiwania mu nowego klubu. Według najnowszych doniesień "Daily Mail" tym klubem może być Arsenal. Brazylijczyk zgodził się na sporą obniżkę zarobków, więc do dopięcia pozostało już tylko porozumienie pomiędzy klubami.
Oprócz Arsenalu zainteresowane Brazylijczykiem były jeszcze dwa angielskie kluby - Tottenham i Newcastle. Coutinho ma się jednak skłaniać ku przenosinom na Emirates Stadium z uwagi na postać Mikela Artety. Hiszpański szkoleniowiec jest ponoć wielkim entuzjastą talentu 29-latka i jest przekonanny, że uda mu się wykorzystać jego potencjał.