12-latek z Polski robi furorę w Barcelonie. "Wokół tego chłopca wszystko jest wielkie"

Znów głośniej zrobiło się o 12-letnim Michale Żuku. Utalentowany, młody zawodnik FC Barcelony znalazł się w jedenastce weekendu La Masii, czyli szkółki katalońskiego klubu.

"Wokół tego małego chłopca wszystko jest wielkie: magia szkółki Barcelony, rywalizacja w niej, zazdrość na trybunach, gwiazdy dookoła, oczekiwania w Hiszpanii, bo klub często się talentem Michała chwali. I oczekiwania w Polsce. Wielcy są też agenci, którzy chcą reprezentować Michała. I wielka jest obawa jego taty, że któryś z tych agentów zrobi mu krzywdę. Michał ma dopiero 11 lat, ma już kontrakt z Adidasem i za sobą sesje zdjęciowe z Leo Messim. A Mariusza Żuka często dopada zwątpienie, czy na pewno idzie jako ojciec właściwą drogą" - tak o Michale Żuku pisał w grudniu zeszłego roku Dawid Szymczak ze Sport.pl.

Zobacz wideo eSekcja Sport.pl

"Żukowie przyjechali do Katalonii z Zamojszczyzny. Mariusz Żuk z okolic Szczebrzeszyna miał w Polsce firmę budowlaną. Dostał kiedyś duże zlecenie na Costa Brava, spędził tu trzy lata, potem wrócił do Polski, ale tęsknota w sercu została. Narzeczonej - dziś już żonie - Annie też się w Hiszpanii spodobało. Gdy po wejściu do Unii zniknęły ograniczenia dla Polaków, Mariusz przyjechał poszukać pracy. Po skończeniu studiów na KUL dołączyła do niego Anna. Najpierw na rok, potem na dwa, a potem tak wyszło, że na długo. Tu w 2009 urodził się Michał, niecałe dwa lata później Miłosz, chłopcy zaczęli grać w piłkę. Od kiedy Barcelona upatrzyła sobie Michała, już było jasne, że do Polski szybko nie wrócą" - historię rodziny przybliżał Paweł Wilkowicz.

Paulo Sousa na konferencji prasowej po meczu z San MarinoA jednak! Paulo Sousa zaszczyci ligę swoją obecnością. Wybrał trzy mecze

Michał i Miłosz grają w juniorskich zespołach FC Barcelony. Choć niektórzy uważają, że bardziej utalentowany jest Miłosz, to na razie więcej czytamy o Michale. Starszy z braci strzelił już ponad 400 goli w akademii i wciąż błyszczy. "Nie jest najwyższy ani najsilniejszy, ani nawet najszybszy, jednak to Michał Żuk jest jednym z najbardziej obiecujących młodych talentów Barcelony od lat" - tak o młodym Polaku pisała "Marca".

Znów głośno o Michale Żuku

O naszym zawodniku znów zrobiło się głośniej w ostatnich dniach, ponieważ trafił on do jedenastki weekendu La Masii, czyli szkółki FC Barcelony. Tej samej szkółki, z której wywodzą się m.in. Messi, Andres Iniesta czy Xavi.

Chociaż obaj bracia błyszczą talentem, to ich rodzice bardzo spokojnie podchodzą do przyszłości chłopców. - Ile dzieciaków trenujących w Barcelonie zrobi karierę? Uda się nielicznym. Nie z powodu braku umiejętności. Chodzi też o wytrwałość, sytuację życiową i wiele innych czynników. U Michała jest tak samo. Nie możemy wybiegać daleko w przyszłość, żeby się w razie czego nie rozczarować. Wielu ludziom się wydaje, że jak masz syna w Barcelonie, to on zaraz będzie grał z Messim w pierwszej drużynie. Oby tak było, ale do tego bardzo daleka droga. Potrzebne jest szczęście. Kiedyś usłyszałem, że łatwiej się dostać do akademii niż później w niej utrzymać - mówił w rozmowie z Szymczakiem ojciec braci.

'God of War'Jeszcze nie miał premiery, a już się najlepiej sprzedaje. God of War podbija rynek

"Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl"

I dodał: - Dotarcie do pierwszej drużyny można porównać do wygranej w totolotka. Jak w każdym wielkim klubie - co roku jest selekcja i różnie bywa. Ale trzeba myśleć pozytywnie i nie skupiać się tylko na futbolu. To bardzo stresujące dla tych dzieciaków, nie każdy to wytrzyma, bo wiadomo, że chcą być w tym klubie jak najdłużej. Muszą jednak rozumieć, że nawet po kilku latach treningów, gdy będą już prawie dorośli, i tak mogą odpaść. Do widzenia. Wtedy ważne jest, kto cię reprezentuje.

Więcej o: