Gerard Pique był jednym z pierwszych piłkarzy FC Barcelony, który zgodził się na obniżkę pensji po wybuchu pandemii koronawirusa. Jak sam przyznał podczas rozmowy z widzami na swoim kanale Twitch, zgodził się na grę za "cztery dolary" miesięcznie, by pomóc Barcelonie w trudnej sytuacji finansowej. Według doniesień mediów, w ostatnich latach zarabiał ponad 5 milionów euro miesięcznie, więc mógł sobie pozwolić na tak drastyczną obniżkę wynagrodzenia.
To jednak nie przeszkadza mu w bardzo drogich zakupach. W mediach społecznościowych pojawiło się zdjęcie hiszpańskiego obrońcy, który zakupił nowe Porsche Cayenne E-Hybrid, którego podstawowa wersja jest warta aż 100 tysięcy euro. Wiele jednak zależy od akcesoriów i gadżetów, które są dodawane do podstawowej wersji auta. A trudno spodziewać się, aby Pique zrezygnował z dodatków w aucie.
Gerard Pique w tym sezonie Barcelony zagrał do tej pory w ośmiu spotkaniach, w których zdobył nawet jedną bramkę. To jednak nie jest dobry sezon dla "Dumy Katalonii". Od początku sezonu w La Liga piłkarze Ronalda Koemana grają w kratkę. W lidze po ośmiu kolejkach zajmują dopiero dziewiąte miejsce (ich bilans to: trzy zwycięstwa, trzy remisy i porażka). W Lidze Mistrzów po dwóch kolejkach zanotowali najgorszy start w europejskich rozgrywkach od 49 lat, bo mają zero punktów i bilans bramkowy 0:6.