Wielki powrót do składu Barcelony i od razu gol! Pierwszy taki mecz od 12 lat

FC Barcelona wygrała 3:0 z UD Levante w spotkaniu siódmej kolejki Primera Division. Bramki dla zespołu ze stolicy Katalonii zdobywali Memphis Depay, Luuk de Jong oraz Ansu Fati. To pierwsza sytuacja od ponad 12 lat, kiedy w lidze hiszpańskiej w jednym meczu gola strzeliło dwóch Holendrów.

FC Barcelona ma za sobą dwa słabsze mecze w rozgrywkach ligi hiszpańskiej. Drużyna prowadzona przez Ronalda Koemana zremisowała 1:1 z Granadą oraz 0:0 z Cadiz. W spotkaniu z Granadą Duma Katalonii wykonała aż 54 dośrodkowania w pole karne i dopiero w 90. minucie jedno z nich zostało zamienione na bramkę. "Rośnie frustracja", "Agonia", "Ani tiki, ani taki" - to tylko część tytułów z hiszpańskiej prasy, która nie zostawia w ostatnich dniach na Barcelonie suchej nitki.

Zobacz wideo "Barcelona gra jak Stoke. Koeman jest żywym trupem w Barcelonie"

FC Barcelona szybko wyjaśniła sytuację z Levante. Dwa gole Holendrów po raz pierwszy od 2009 roku

FC Barcelona bardzo dobrze rozpoczęła mecz z Levante. Blaugrana wyszła na prowadzenie już w szóstej minucie spotkania za sprawą rzutu karnego wykorzystanego przez Memphisa Depaya. Holender był wcześniej faulowany przez Nemanję Radoja. Barcelona od tego momentu regularnie stwarzała zagrożenie pod bramką Levante. W 12. minucie Duma Katalonii wyprowadziła atak lewą stroną boiska. Sergino Dest zszedł do środka i zagrał prostopadle do Luuka de Jonga. Napastnik nie miał większego problemu z wykończeniem akcji sam na sam i Barcelona prowadziła 2:0.

Jak zauważył serwis OptaJose, bramki Depaya i De Jonga w jednym meczu były pierwszymi zdobytymi przez Holendrów od marca 2009 roku i spotkania Athletiku z Realem Madryt. Wtedy na listę strzelców wpisał się Klaas-Jan Huntelaar oraz Arjen Robben. Serwis dodaje, że Barcelona po raz pierwszy pod wodzą Ronalda Koemana strzeliła dwa gole w pierwszych 15 minutach gry. Do 91. minuty wynik nie ulegał zmianie, a Barcelona cały czas kontrolowała przebieg meczu.

W 81. minucie na boisku po 10 miesiącach przerwy pojawił się Ansu Fati, który musiał wracać do zdrowia po kontuzji kolana. "Po dziesięciu miesiącach i trzech operacjach, w końcu będzie mógł się ponownie pojawić na murawie. Zrobi to z odpowiedzialnością, ponieważ odziedziczył numer dziesięć na koszulce Barcelony po Leo Messim" - mogliśmy przeczytać w "Mundo Deportivo". Reprezentant Hiszpanii potrzebował 10 minut, aby znów trafić w rozgrywkach Primera Division.

Wygrana 3:0 z Levante sprawia, że FC Barcelona awansowała na szóste miejsce w tabeli ligi hiszpańskiej z 12 punktami. Liderem pozostaje Real Madryt, który ma pięć punktów więcej od ekipy z Katalonii. Następnym rywalem Barcelony w Primera Division będzie Atletico Madryt - to spotkanie odbędzie się 2 października o godzinie 21:00.

Więcej o: