"Najbardziej absurdalny gol roku". Tego nie da się wytłumaczyć. Aż padli na murawę [WIDEO]

Villarreal był krok od sensacyjnego, wyjazdowego zwycięstwa nad Atletico Madryt. Sekundy przed ostatnim gwizdkiem goście zaliczyli jednak samobójcze trafienie - i to w kuriozalnych okolicznościach.

Do 90. minuty zespół Unai Emery’ego prowadził 2:1 – gole dla Villarreal strzelili Manu Trigueros (52.) i Arnaut Groeneveld (74.). Sędzia przedłużył jednak mecz na Estadio Wanda Metropolitano aż o pięć minut. I właśnie pod koniec doliczonego czasu gry doszło do katastrofalnego błędu gości.

Zobacz wideo "Odejście Messiego za darmo, to kolosalny cios dla Barcelony"

W pozornie niegroźnej sytuacji, po nieudanym dośrodkowaniu gospodarzy, piłkę do swojego bramkarza chciał odegrać Mandi. Pech jednak chciał, że Gernimo Rulli wyszedł delikatnie z bramki, sądząc, że sam przechwyci piłkę. I nie sięgnął futbolówki. A ta wtoczyła się za linię.

Piłkarze Villarreal padli bezsilni na murawę. Wygrana nad faworyzowanym Atletico – madrytczycy wygrali dwa pierwsze ligowe mecze – byłaby sensacją. Ale również przełamaniem przeciętnej passy – w dwóch pierwszych kolejkach La Liga zdobywca Ligi Europy uzbierał tylko dwa punkty.

"Najbardziej absurdalny gol roku" – napisała o tym golu "Marca". Z kolei "Mundo Deportivo" pisze: "To niefortunny, surrealistyczny i katastrofalny samobój".

Unai Emery po tej akcji był wściekły, omal nie podarł marynarki. Ale po meczu przyznał: – Odpowiedzialność za ostatnią akcję należy do mnie. Jak przypomnieli dziennikarze "Marki", Emery nie jest w stanie pokonać Atletico Diego Simeone już od 15 gier.

Więcej o: