Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Koniec? Zwrot ws. Messiego? To możliwe! Drastyczne cięcia w Barcelonie

W kampanii wyborczej Joan Laporta gwarantował, że dzięki niemu Leo Messi przedłuży kontrakt. Minęły cztery miesiące. Argentyńczyk nowej umowy nie podpisał. I nie wiadomo, czy w ogóle to zrobi. A tonąca w długach Barcelona ma coraz mniej narzędzi, by go do tego skłonić.

Joan Laporta od marca jest pytany o nowy kontrakt Messiego i od marca odpowiada to samo: - Spokojnie. Ale jest bodaj jedynym, który do sprawy podchodzi w ten sposób. Związek Argentyńczyka z Barceloną miał trwać wiecznie, ale 30 czerwca, po 7478 dniach, został przerwany. I nie wiadomo, czy uda się go wznowić. 

Zobacz wideo "Podolski to jest już trochę taki miś z Krupówek. Ale to jest piękna historia"

Nie ma mowy o wyjątku dla Messiego. Barcelona nie może zarejestrować żadnego z nowych graczy

– Chciałbym ogłosić, że Leo zostaje, ale jeszcze nie mogę. Pozostaje kwestia finansowego fair play – przekonuje Laporta. Nawet gdyby prezes Barcelony dogadał się z Messim, to nie mógłby go zarejestrować do gry. To samo tyczyłoby się każdego z piłkarzy sprowadzonych latem przez Barcę – Sergio Aguero, Emersona Royala, Erica Garcię i Memphisa Depaya. Barcelonie nie pomaga nawet fakt, że klub sprowadził ich za darmo oraz mógł liczyć na redukcję ich żądań płacowych – Nie spodziewaliśmy się, że sytuacja finansowa Barcy jest tak zła – wyznał Laporta, który liczył, że na rękę pójdą mu władze LaLiga, ale się przeliczył. Jej prezes Javier Tebas stawia sprawę jasno: – Nie ma mowy o żadnym wyjątku dla Messiego.

Wizerunkowa katastrofa. Griezmann już stracił sponsora. Barcelona się tłumaczy, ale za skandal też zapłaciWizerunkowa katastrofa. Griezmann już stracił sponsora. Barcelona się tłumaczy, ale za skandal też zapłaci

By uchronić kluby przed finansową zapaścią, LaLiga w 2013 utworzyła departament kontroli ekonomicznej. Na podstawie przychodów, zobowiązań czy oszczędności drużyn, ustala on tzw. limit wydatków ("limite salarial"). To maksymalna kwota, jaką zespoły mogą wydać na utrzymanie drużyn (pensje piłkarzy i trenerów, zarówno tych pierwszego zespołu jak i rezerw, a także tzw. amortyzacje transferów). Działa to praktycznie jak Finansowe Fair Play, które w stosuje UEFA, ale Hiszpanie znacznie bardziej restrykcyjnie kontrolują przestrzeganie reguł. Efekty widać gołym okiem - i w Excelu (gdy w sezonie 2019/20 20 ekip z Premier League miały 1,5 mld euro strat, hiszpańskie odnotowały 77 mln euro zysku), jak i na boisku, gdzie zaciskające pasa drużyny z LaLiga stanowią tło dla rywali.

Barcelona płaci za rozpasanie. Limit płacowy w dwa lata zmniejszył się czterokrotnie

Barcelona za rządów Josepa Marii Bartomeu była klubem żyjącym ponad stan. I dziś słono za to płaci. Ma długi przekraczające miliard euro. To odbija się na zespole. Dwa lata temu jej limit wydatków wynosił 671 mln euro. W ubiegłym sezonie, w związku z kryzysem wywołanym pandemią i brakiem przychodów np. z biletów, spadł on o blisko połowę, do 347 mln. Teraz sytuacja będzie jeszcze trudniejsza, bo LaLiga nie zgodziła się na przejściowe złagodzenie zasad finansowych. Katalońskie media spekulują, że Barca będzie miała do wydania około 160-180 mln euro. To ćwierć (!) budżetu, który miała przed dwoma laty. I niewiele więcej, niż niedawno kosztowało utrzymanie samego Messiego, który w trakcie czterech sezonów zarobił ponad pół miliarda euro

Polski sędzia międzynarodowy jasno o błędach arbitra w meczu Anglia - DaniaPolski sędzia międzynarodowy jasno o błędach arbitra w meczu Anglia - Dania

Barcelona musi działać dwutorowo. Z jednej strony, konieczne są cięcia kosztów. Klub szykuje się do rozmów z zawodnikami ws. redukcji wynagrodzeń, które potwierdził Koeman, ale nie wszyscy gracze są zainteresowani składaniem się na zatrzymanie Messiego. – Pozostanie Leo jest najważniejsze. Musimy zrobić wszystko, by został – apelował holenderski trener. Katalończycy tną koszty. Wypychają niechcianych piłkarzy, Matheusa Fernandesa zwolnili nawet mailem, ale Laportę czeka długa droga, zanim będzie mógł w ogóle myśleć o zarejestrowaniu do gry któregokolwiek z nowych piłkarzy, nie mówiąc o Messim.

Barcelona, Leo Messi i kreatywna księgowość. Ale muszą uważać

Z drugiej strony, Barcelona może starać się o zwiększenie limitu płacowego, np. dzięki podpisaniu nowych kontraktów sponsorskich, w czym nie pomogła ostatnia afera z Ousmane Dembele i Antoine’em Griezmannem. Klub szykuje się do sprzedaży Barca Corporate, spółki odpowiedzialnej za dystrybucję klubowego sprzętu czy studio filmowe. Mógłby na tym zarobić ok. 250 mln euro, ale mimo wielomiesięcznych negocjacji porozumienia nie ma. Laporta czeka na informacje, ilu kibiców będzie mogło wejść na Camp Nou, bo na dniu meczowym Barca zarabiała średnio około 150 mln euro. Niewykluczone są też transfery z klubu. Ale tu jest haczyk. Zgodnie z przepisami LaLiga, kluby, które "nie mieszczą się" w limicie płacowym, mogą reinwestować zaledwie 25 proc. zaoszczędzonych pieniędzy z kwot transferowych i pensji sprzedanych zawodników. Reszta musi iść na spłatę długów. Oznacza to, że do zarejestrowania do gry np. Depaya (ok. 10 mln euro rocznej pensji brutto) Katalończycy muszą uwolnić ok. 40 mln euro.

Gromy na polskiego sędziego po karnym Anglii. Będzie na finale Euro?Gromy na polskiego sędziego po karnym Anglii. Będzie na finale Euro?

– By zostać w Barcelonie, Messi będzie musiał znacząco obciąć swoje wynagrodzenie – przekonywał Tebas. Gdyby udało się przedłużyć kontrakt Leo, nie byłoby problemu z rejestrowaniem go do gry. Teraz 34-latek jest traktowany jednak jako wolny zawodnik, dlatego też trzeba szukać rozwiązania problemu. A klarownego nie ma. Barcelony nie stać na utrzymanie tak wysokiej pensji Messiego. Leo wie, że musi ją zredukować, ale to i tak może się okazać nie do udźwignięcia dla ekipy z Camp Nou. Katalońskie media spekulowały, że klub szuka rozwiązania pozwalającego płacić Messiemu na dystansie wielu lat, np. oferując mu rolę ambasadora. Władze mogą obawiać się jednak problemów z urzędem skarbowym, np. w przypadku, gdyby Messi wyprowadził się do Stanów Zjednoczonych, by grać w Miami. A trzeba pamiętać, że Leo został już skazany za przestępstwa podatkowe na karę dwóch lat więzienia w zawieszeniu. Drugie skazanie wiązałoby się z bezdyskusyjnym trafieniem za kratki, a wyroki się sumują.

Messi nie rozpocznie sezonu w Barcelonie? To możliwe. Na razie jest cierpliwy. Na jak długo?

Laporta ruszył z "operacją wyprzedaż". Klub pozbył się już Carlesa Aleñi, Juniora Firpo, Jeana-Claire’a Todibo czy Francisco Trincão, ale to dopiero początek. Rywale zdają sobie sprawę z dramatycznej sytuacji finansowej i desperacji Barcelony i przeciągają linę, a to dla Barcy najgorsze możliwe rozwiązanie. Messi, na razie, gra na Copa America i podobno nie przejmuje się byciem bezrobotnym. Guillem Balague, znany hiszpański dziennikarz, sugerował, że Barcelona może rozpocząć sezon bez Leo. – Może w ciągu dwóch tygodni między startem LaLiga i końcem okna transferowego klubowi udałoby się znaleźć środki, by go zatrzymać? – zastanawiał się autor biografii Messiego. Ale prędzej czy później nadejdzie dzień, w którym jeden z finansowych gigantów (Paris Saint-Germain, Manchester City) złoży mu ofertę. I dopiero wtedy Barcelona znajdzie się pod realną presją.

Więcej o: