Nawet piłkarze Realu przekonywali: "Zidane nas nie opuści". Francuz oczekiwał miłości

Zinedine Zidane po raz trzeci w karierze opuszcza Real i po raz trzeci robi to na własnych warunkach. Tym razem odchodzi bez blasku trzech Lig Mistrzów, ale jako lepszy trener, którego decyzja zaskakiwać nie może - od wielu miesięcy dawał do zrozumienia, że chce powiedzieć "adios".

Przez ostatnie tygodnie Zinedine Zidane balansował na linie, migając się od odpowiedzi na pytania na temat przeszłości. Długo spekulowano, że może pożegnać się z Realem i rozbierano jego słowa na czynniki pierwsze. We wszystkim doszukiwano się sygnałów, na które czekali też piłkarze. W końcu tylko w tym tygodniu Karim Benzema i Toni Kroos, dwaj podstawowi gracze Królewskich, mówili z przekonaniem, że trener zostanie. – Jak mógłby nas opuścić? Nie zrobi tego, zobaczycie – mówił napastnik, którego ze szkoleniowcem łączy szczególna więź, w końcu ich rodziny pochodzą z tego samego regionu Algierii. Ale jednak to zrobił.

Zobacz wideo "Wielu kibiców czekało na piłkarzy. Jeden zrobił miłą niespodziankę"

Zinedine Zidane opuszcza Real. Robi to w swoim stylu i na swoich warunkach

Zidane niesamowicie ceni sobie prywatność. W rozmowach z piłkarzami mówił, że nie wie, czy zostanie. Być może nie kłamał. Hiszpanie są zdania, że sposób myślenia Francuza znają dwie najbliższe mu osoby – żona Veronique oraz wieloletni asystent i przyjaciel, Davide Bettoni. W "El Mundo" pisano, że Zidane jest tak tajemniczy, że w szkołach dzieci korzystały z nazwiska panieńskiego matki (Fernandez), które było wykorzystywane też przy okazji rezerwowania stolików w restauracjach. Besma Lahouri, która napisała biografię trenera, ujawniała, że nie lubi płacić kartami płatniczymi, by nie zostawiać za sobą śladów i że regularnie zmienia numery telefonów.  

Dlatego też nie może dziwić, że kwestia przyszłości trenera była owiana mgłą tajemniczości. Zidane po zakończeniu sezonu miał wyjechać na tygodniowy urlop, ale przerwał go po trzech dniach. Od środowego wieczoru wysyłał do zawodników madrytczyków wiadomości z informacją, że odchodzi. W czwartkowe południe potwierdził to klub.

Finał Ligi Europy Villarreal - Manchester UnitedReprezentacja Polski już może się bać. Następca Ramosa. Fenomen

Zidane po raz trzeci opuszcza Real i po raz trzeci robi to na własnych warunkach, przed wygaśnięciem kontraktu. W 2006 roku kończył piłkarską karierę. W 2018 roku zrezygnował z pracy po wygraniu trzeciej Ligi Mistrzów, tłumacząc się zmęczeniem. Dziś żegna się bez blasku trofeów, bo Real zakończył sezon z pustymi rękoma, nie udzielając żadnych wyjaśnień w mediach. "Musimy uszanować jego decyzję i podziękować mu za profesjonalizm, oddanie i to, że jest jedną z największych legend w historii Realu", napisali madrytczycy w oświadczeniu.

"Zinedine Zidane oczekuje miłości absolutnej, bo sam darzy nią innych". Real i jego kibice mieli momenty zwątpienia. Trener o nich nie zapomniał

Zidane był dla Królewskich trenerem idealnym. Stanowił odzwierciedlenie klubowych wartości, imponując opanowaniem. Nie bez powodu mówiło się, że jego uśmiech załatwia wszystkie problemy. Nie ze wszystkimi było mu po drodze, jednak cokolwiek w jego pracy trudno kwestionować. W ciągu pięciu sezonów zdobył jedenaście trofeów. Jest drugim najbardziej utytułowanym trenerem w historii Realu. Doprowadził klub do trzech Lig Mistrzów i dwóch mistrzostw Hiszpanii. W tym roku trofeum nie zdobył, ale być może był to najlepszy rok w jego trenerskiej karierze, bo do półfinału Ligi Mistrzów i do wicemistrzostwa kraju doprowadził zespół, który - na papierze - nie miał na to najmniejszych szans, tym bardziej przy fali kontuzji. Zizou imponował kreatywnością, wygrywał wielkie mecze i sprawił, że kibice Realu ponownie się w nim zakochali. 

Rekord, rekord, rekord! Kolejny majstersztyk Unaia Emery'ego. Król Ligi EuropyRekord, rekord, rekord! Kolejny majstersztyk Unaia Emery'ego. Król Ligi Europy

W Hiszpanii jesteś tak dobry jak twój ostatni mecz. Real w lipcu zdobył mistrzostwo Hiszpanii, ale w grudniu, przy pierwszym poważniejszym kryzysie, mnóstwo osób domagało się zwolnienia Zidane'a, a z klubu wyciekały informacje o potencjalnych następcach. Francuz przetrwał, ale na przełomie stycznia i lutego sytuacja się powtórzyła, zbiegając się w czasie z kwarantanną 48-latka, który miał czas na czytanie i słuchanie informacji na swój temat. Gdy wrócił na mecz z Huescą (2:1), po raz pierwszy na konferencji prasowej stracił panowanie nad sobą. – Jeśli mnie tu nie chcecie, powiedzcie mi to w twarz – grzmiał wówczas trener. – Spędziłem w klatce dwa tygodnie. Chcę po prostu wyjść i pokazać, że będziemy walczyć do końca – deklarował 46-latek. Wraz z wygranymi, które nadeszły w końcówce sezonu (po tej konferencji Real miał 13 wygranych i 5 remisów w 18 meczach w LaLiga), wiele osób o tym zapomniało. Ale nie Zidane. 

– Zinedine oczekuje miłości absolutnej, bo sam darzy ją innych – przekonuje psychoanalityk Sabine Callegari, autorka książki "W głowie Zidane'a". Jest ona zdania, że w 2018 roku "ze słów Zizou dało się wyczuć, że nie czuje już uczucia ze strony klubu i szatni". Teraz pozostaje to zagadką, bo 46-latek nie pojawił się na żadnej konferencji prasowej, ale nie ulega wątpliwości, że trudno byłoby mu przeprowadzać rewolucję w kadrze Realu. Francuz, jako człowiek bardzo emocjonalny, przywiązuje się do ludzi. Trudno jest mu odstrzelić graczy, z którymi podbijał Europę i o szacunek, dla których tak usilnie walczył w kryzysowych momentach.

Britain Soccer Europa LeagueKlub z miasta, którego mieszkańcy nie wypełniliby Old Trafford, może podbić Europę

Koniec ery Zidane'a początkiem czasu niepewności. Kto poprowadzi Real? 

Zidane był też rozczarowany podejściem klubu ws. transferów. O rewolucji w składzie mówiło się od dawna, ale nigdy nie udało się jej dokonać. Klub nie umiał pozbyć się niepotrzebnych graczy jak Marcelo, Isco czy Mariano Diaz. By poprawić sytuację budżetową, sprzedawano młodych Sergio Reguilona i Achrafa Hakimiego. Przed tym sezonem jedynymi wzmocnieniami byli wracający z wypożyczeń Martin Odegaard i Alvaro Odriozola. Ten drugi w końcówce odgrywał dość ważną rolę, ale tylko dlatego, że skład był tak przetrzebiony kontuzjami i zakażeniami koronawirusem, iż Zizou musiał sięgać daleko wgłąb ławki, odnajdując nowych bohaterów drużyny w odstawionych na boczny tor Lucasie Vazquezie czy Nacho Fernandezie.

Poza tym Florentino Perezowi nie udało się sprowadzić Kyliana Mbappe czy Paula Pogby, o których usilnie zabiegał szkoleniowiec. Kupiony Eden Hazard jest wpadką. O wynikach drużyny od dawna decydują ci sami gracze. W kadrze dzisiejszego zespołu jest aż dwunastu graczy, którzy byli w nim pięć i pół roku temu, gdy Francuz zastępował Rafę Beniteza. Młodzież (na razie?) nie dojeżdża na oczekiwany poziom, a praktycznie wszyscy liderzy, do których Zizou docierał jak nikt inny, są już po trzydziestce. 

Spain Soccer La LigaBarcelona strzela sobie w stopę. Autorytet Koemana upada

W czwartek zaczął się kolejny okres niepewności w nowoczesnej historii Realu. Nieznana jest przyszłość piłkarzy. Dla wielu z nich Zidane był piłkarskim ojcem i stanowił dla nich parasol ochronny. Teraz on zniknął. Nie wiadomo, co wymyśli Florentino, który w środę, podczas dwugodzinnego spotkania, próbował przekonać trenera do pozostania. Poległ i nowe Santiago Bernabeu w przyszłym roku zainauguruje ktoś inny.

Gdy Zidane w lutym 2019 roku wracał do Realu, ratując go po nieudanych eksperymentach z Julenem Lopeteguim i Santiago Solarim, mówił o "drugim projekcie". Dziś go nie widać. Dlatego też tak kluczowe będzie wybranie nowego szkoleniowca. Oczywistego kandydata nie ma. Raul Gonzalez kapitanie radzi sobie w rezerwach i mógł pójść ścieżką Zizou, ale wiele osób uważa, że nie ma odpowiedniego doświadczenia. Massimiliano Allegri, który wydawał się być faworytem do objęcia Los Blancos, niespodziewanie skorzystał z propozycji Juventusu. Mauricio Pochettino, dawny kandydat Florentino Pereza, jest związany z Paris Saint-Germain. Wolny stał się za to Antonio Conte, który rozstał się z Interem, ale czy Real chce wiązać się z trenerem, który praktycznie wszędzie zostawia za sobą spaloną ziemię?

Więcej o: