Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

O pracę Koemana w Barcelonie można się pokłócić. "Zostanie w klubie tylko jeśli nie będzie alternatywy"

Jakub Kręcidło
Joan Laporta, obecny prezydent Barcelony, Ronalda Koemana poznał niemal trzydzieści lat temu w wówczas popularnej dyskotece Up & Down. Laporta był początkującym prawnikiem. Koeman, lider barcelońskiego "Dream Teamu" i bohater z Wembley, gdzie strzelił gola dającego Barcy pierwszy Puchar Europy, był jego idolem. Ale w piłce, biznesie związanym z sukcesem, nie ma miejsca na sentymenty. By przetrwać, potrzebujesz zwycięstw. Koeman zrobił, co mógł, a może i nawet więcej. Ale to może okazać się za mało, bo Barca poważnie zastanawia się nad jego zwolnieniem.

Sobota, dzień przed meczem z Celtą Vigo. Ronald Koeman pojawia się na konferencji prasowej. Nie dostaje ani jednego pytania o najbliższego rywala, za to aż ośmiokrotnie był wypytywany o przyszłość. Mówił o niesprawiedliwości czy hipokryzji mediów, które w ciągu dwóch tygodni przeszły z zachwytów nad jego zespołem do tragizmu, ale nie zmienia to faktu, że na dwie kolejki przed końcem LaLiga przyszłość Holendra stanowi zagadkę. – Ja chcę zostać. Ale decyzja należy do prezydenta i czuć pełne zaufanie ze strony klubu – przekonywał trener. O to będzie jednak trudno.

Zobacz wideo Cztery drużyny walczą o mistrzostwo Hiszpanii. "Zobaczymy jeszcze wiele zwrotów akcji"

Ronald Koeman musi zdobyć zaufanie Joana Laporty i udowodnić, że warto pozostawić go u sterów drużyny. Ale ostatnio mu to nie wychodzi

Gdy Joan Laporta w marcu przejmował władzę w Barcelonie, zadeklarował: – „Ronald, wiesz, że masz wsparcie tego zarządu”. Ale od tego czasu ani razu publicznie nie wsparł szkoleniowca, co budzi spekulacje. Koeman nie przestaje słuchać pytań o przyszłość i wiarę dyrektorów. W takich warunkach trudno pracować, tym bardziej, że debata nie toczy się wyłącznie w mediach czy na kibicowskich forach, ale też w gabinetach Camp Nou. – Trenerzy zawsze są kwestionowani. Pytania zawsze będą się pojawiać – bagatelizował sprawę Holender. Ale i po nim widać nerwowość, bo coraz częściej przekazuje pałeczkę w ręce prezydenta. Na konferencjach już nie tylko przypomina, że podpisał kontrakt do czerwca 2022 roku, ale zaznacza: – Ja widzę siebie w roli trenera w przyszłym sezonie. Ale jeśli Laporta ma inne zdanie, musi mi o tym powiedzieć.

Zinedine Zidane przekazał wiadomość piłkarzom Realu Madryt: To koniec!Zinedine Zidane przekazał wiadomość piłkarzom Realu Madryt: To koniec!

Katalońskie media zwracają uwagę, że w obecnej sytuacji to nie Laporta ma zaufać Koemanowi, ale raczej Koeman ma zdobyć zaufanie Laporty i udowodnić, że warto pozostawić go u sterów drużyny. To w ostatnich tygodniach Holendrowi nie wychodzi. Barca sięgnęła po Puchar Króla, ale gdy miała fotel lidera LaLiga na wyciągnięcie ręki, wpadła w niewytłumaczalny kryzys, zdobywając pięć na dwanaście możliwych punktów. Dziś o mistrzostwie nikt o zdrowych zmysłach na Camp Nou nie myśli. Prezes, jak relacjonowało „El Mundo”, był wściekły postawą drużyny w Walencji, gdzie Barca drugi raz na przestrzeni dwóch tygodni w absurdalny sposób straciła prowadzenie, punkty i szanse na tytuł (od 1:0 do 1:2 z Granadą i od 2:0 do 3:3 z Levante). Laporta, jako człowiek nielubiący pośredników, oczekiwał od Koemana wyjaśnień, dlaczego zespół przestał punktować, a jednocześnie poinformował go o stanie negocjacji transferów Kuna Agüero, Memphisa Depaya czy Erica Garcii i zaapelował o bardziej ofensywny styl gry

Ronald Koeman to nie jest trener Joana Laporty. Jeśli zostanie, to przede wszystkim dlatego, że prezydent nie miał dla niego wartościowej alternatywy

Joan, który zapowiadał, że „przyszedł by rządzić”, na razie publicznie nie mówi nic. Milcząc, kupuje czas, ale jednocześnie podsyca plotki, że Ronald to nie „jego” trener, bo zatrudnił go poprzedni prezydent, Josep Maria Bartomeu. A Laporta, człowiek bardzo dumny i emocjonalny, chce mieć swój projekt, co widać po sekcjach szczypiornistów czy piłkarzy halowych, w których zmienili się szkoleniowcy. To wszystko sprawia wrażenie PR-owej gierki. Nie ulega wątpliwości, że jeśli Koeman pozostanie trenerem Barcelony, to tylko dlatego, że prezydent nie zdołał znaleźć dla niego wartościowej alternatywy, choć konsultował się z Hansim Flickiem czy Xavim Hernandezem. A że innego kandydata nie ma, to żyjemy w niepewności budzącej plotki i spekulacje, które życia Holendrowi nie ułatwiają. Z drugiej strony, Laporta musi uważać na swój wizerunek. Koeman to ikona barcelonismo, heros z "Dream Teamu" i bohater z Wembley, którego nie można tak po prostu odstrzelić. Jeśli miałoby dojść do rozwodu, to powinien on odbyć się w odpowiedni PR-owo sposób.

Memphis Depay dogadany z nowym klubem. Transfer dojdzie do skutku pod jednym warunkiemMemphis Depay dogadany z nowym klubem. Transfer dojdzie do skutku pod jednym warunkiem

– Dobrze by było, gdyby Koeman został, bo klub wierzy w jego projekt i jego pracę. Ale gdyby miał zostać tylko dlatego, że nie było dla niego alternatywy, stanowiłoby to rozpoczęcie sezonu 2021/22 od kroku w złym kierunku – twierdzi Andoni Zubizarreta, były znakomity bramkarz i dyrektor sportowy Barcy. Na Camp Nou ciągle żyją nadziejami, że wrócą do znakomitych czasów Pepa Guardioli, ale - jak mówił Domenec Torrent, były asystent Pepa w Manchesterze, Bayernie czy Barcy - porównywanie z nim jakiegokolwiek szkoleniowca jest jak porównywanie dowolnego zawodnika z Leo Messim. Kogokolwiek nie przyłożysz, wyjdzie na tego gorszego.

Pracy Ronalda Koemana w Barcelonie jednoznacznie ocenić się nie da. Zespół rósł i gasł wraz z trenerem, któremu w tym sezonie wiele się jednak udało

Paradoksalnie, problemem Koemana jest to, że przez kilka miesięcy osiągał wyniki ponad stan. Wykonał kapitalną pracę, doprowadzając zespół do znacznie lepszych rezultatów, niż można było oczekiwać w listopadzie, ale jednocześnie wykonał złą pracę, bo doprowadził drużynę do gorszych rezultatów, niż oczekiwaliśmy w kwietniu. To też jeden z powodów, dla których nie da się jednoznacznie ocenić Holendra. 

Przejmował on klub rozbity klęską z Bayernem (2:8). Musiał nie tylko przeprowadzić czystkę w kadrze (odeszli Luis Suarez, Arturo Vidal czy Ivan Rakitić), ale jeszcze zmagać się z efektami burofaksu Leo Messiego czy późniejszym zamieszaniem wywołanym wotum nieufności i dymisją prezydenta Bartomeu. Ronald nie dostał ani jednego piłkarza, o którego prosił. Kłody pod nogi rzucał mu sztab medyczny, który nie był w stanie wyleczyć Ansu Fatiego czy Philippe Coutinho, jednocześnie źle diagnozując Pedriego czy Gerarda Pique czy doprowadzając do nawrotów urazów Sergiego Roberto czy Ronalda Araujo. 

Koeman: Koeman: "Mam kontrakt, chcę zostać". Ale prezydent Barcelony szuka nowego trenera

Koeman od początku mówił, że Barcę czeka sezon przejściowy i udało mu się wiele rzeczy, których nie potrafili dokonać jego poprzednich. Odważnie postawił na młodych, opierając skład na Pedrim, Araujo, Ansu, Ilaiksie Moribie, Oscarze Minguezie czy Sergiño Deście. Odbudował transferową wartość Ousmane Dembele czy Antoine’a Griezmanna. Sprawił, że wreszcie odpalił Frenkie de Jong. Dzięki zmianom taktycznym odkurzeni zostali Sergio Busquets czy Jordi Alba. – Udało nam się naprawdę wiele. I nie da się tego kwestionować – podkreślał Koeman, który przez cały sezon był sobą. Jak coś mu się nie podobało, mówił o tym wprost. Z PR-owego punktu widzenia to nieidealne rozwiązanie, ale piłkarzom się podobało. – Łatwiej jest zaufać trenerowi, który nie próbuje nikogo oszukać – podkreślali zawodnicy z Camp Nou.

Na ile problemy Barcelony są winą trenera? Dla piłkarzy koniec sezonu oznacza czystą kartę, ale od lat popełniają oni te same błędy i doprowadzają do autodestrukcji

Barcelona nie przez przypadek jest najlepszym zespołem rundy rewanżowej w LaLiga. Zespół rósł i gasł wraz z trenerem i jego pomysłami. Sezon zaczął słabo, ale gdy Koeman natrafił na ustawienie z trójką stoperów, to odpalił i zatrzymał się dopiero niedawno, co zbiegło się w czasie z medialną nagonką na szkoleniowca. Za jego rządów klub miał liczne przebłyski, jednak pojawia się pytanie: czy to zalążek nowego projektu czy to tylko umiejętność radzenia sobie w trudnych sytuacjach? Czy dostaliśmy sygnał, że ta drużyna stale rośnie, czy to były jednak tylko chwilowe triumfy? – W Barcelonie zaczynają się spekulacje na temat przyszłości, ale patrząc do przodu, nie da się porzucić przeszłości – zaznacza Zubizarreta.

Piłkarze Barcelony po golu Leo Messiego na 1:0 z GranadąSzef LaLigi krytykuje Barcelonę: Bałagan zamiast stabilności. To nie jest dobre rozwiązanie

Pozostaje pytanie: na ile problemy Barcelony są winą trenera, a na ile są winą zawodników? Dla tych drugich koniec sezonu zawsze oznacza czystą kartę. W Barcelonie trenerzy się zmieniali, ale pozostał problem drużyny potrafiącej dokonać autodestrukcji. W ostatnich latach widzieliśmy ją głównie w Europie (klęski w Rzymie, Liverpoolu czy Paryżu), ale niedawno koszmar przeniósł się do LaLiga, w której Barca w absurdalnych okolicznościach traciła zwycięstwa z Granadą czy Levante. Koeman nie umiał pomóc drużynie w trudnym momencie, ale ten sam zarzut można postawić poprzednim kilku szkoleniowcom, którzy nie umieli zrobić nic w momencie, gdy zespół popełniał grupowe harakiri.

Dziś wielu zawodników Barcelony nie gra na miarę swojego CV i lukratywnych kontraktów, przez które za czasów Bartomeu zrujnowana została polityka ekonomiczna klubu. Piłkarzom w Katalonii żyje się jak pączkom w maśle, dlatego też trudno przekonać ich do odejścia i dlatego też transfery z klubu zazwyczaj odbywają się w niełatwych okolicznościach, jak te Suareza, Rakiticia czy Vidala. Laporta chciałby latem gruntownie przebudować skład i sprzedać kilkunastu piłkarzy, ale na pandemicznym rynku transferowym trudno będzie znaleźć kluby gotowe do przejęcia zawodników niepotrzebnych Barcelonie. Na Camp Nou szykują się do kolejnego przejściowego sezonu związanego z przebudową kadry, ale na pytanie, czy u sterów drużyny stanie Koeman, odpowiedzi brak. – Chcę zostać. Ale potrzebuję czuć pełnię zaufania ze strony klubu. To najważniejsze dla trenera – deklarował szkoleniowiec, który przez najbliższych kilkanaście dni będzie siedział na najgorętszym stołku w hiszpańskim futbolu.