Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Mimo burzy w Hiszpanii LaLiga rasizmu nie znalazła. Ale to afery nie zamyka

"W analizie wszelkiego dostępnego materiału audio i wideo nie znaleźliśmy dowodów rasistowskiego zachowania Juana Cali względem Mouctara Diakhaby'ego" - poinformowała w piątek LaLiga. Ale to nie zamyka sprawy. Hiszpanie zostawili sobie jeszcze jedną furtkę.

W atmosferze skandalu został rozegrany mecz w Kadyksie, gdzie Cadiz po golu w końcówce pokonał Valencię 2:1. Wszystko za sprawą sytuacji z pierwszej połowy, gdy obrońca gości, Mouctar Diakhaby, starł się z Juanem Calą, a następnie opuścił boisko. Jak się okazało, Francuz miał zostać obrażony przez swojego rywala, który miał nazwać go "pieprzonym czarnuchem" ("negro de mierda"). Wraz za swoim kolegą do szatni zeszli jego koledzy z drużyny, którzy później - za zgodą Francuza - wrócili na murawę. Jak tłumaczyła Valencia, w przypadku odmowy gry, klub mógł zostać ukarany walkowerem i stracić dodatkowe punkty w ligowej tabeli.

Zobacz wideo "To będzie szczególne El Clasico. Wreszcie będzie budzić emocje"

Cadiz i Valencia wymieniają się oświadczeniami. Kto ma rację?

Kilka dni po incydencie Juan Cala wziął udział w konferencji prasowej, w której wygłosił swoje stanowisko. - To jakiś cyrk. Diakhaby albo zmyśla, albo coś źle zrozumiał - grzmiał oskarżony o rasistowskie zachowanie Hiszpan. Klub z kolei wydał oficjalne oświadczenie o treści: "Jesteśmy przeciwni jakimkolwiek formom rasizmu czy ksenofobii i będziemy ciężko pracować nad wyeliminowaniem tego zjawiska".

Transfer Barcelony może upaść na ostatniej prostej. Drastyczna zmiana warunkówTransfer Barcelony może upaść na ostatniej prostej. Drastyczna zmiana warunków

Na stanowisko zajęte przez piłkarza Cadiz CF momentalnie odpowiedziała Valencia. "Cala stracił ogromną szansę do przyznania się do błędu i przeproszenia poszkodowanego" - napisał klub. Za przedstawione oskarżenia Juanowi Cali groziła tymczasowego zawieszenia lub zakazu gry na dwa do pięciu lat oraz kara finansowa między 18, a 90 tys. euro.

Real Madryt nie przedstawi kolejnej oferty Ramosowi. Klub zajął jasne stanowiskoReal Madryt nie przedstawi kolejnej oferty Ramosowi. Klub zajął jasne stanowisko

Diakhaby domagał się reakcji ze strony LaLiga i ją rzeczywiście dostał, ale wnioski z jej śledztwa nie dają podstaw do wierzenia w rasistowskie zachowania Cali. "Przeanalizowaliśmy wszelkie dostępne nagrania audio i wideo, także te udostępnione w mediach społecznościowych, jednak nie znaleźliśmy dowodów rasistowskiego zachowania" – poinformowała w komunikacie LaLiga, która nie kończy śledztwa. "Aby sfinalizować śledztwo, zatrudniliśmy firmę specjalizującą się w odczytywaniu słów z ruchu warg, by przeanalizowała rozmowy Cali z Diakhabym" – przekazała LaLiga. Na wyniki dochodzenia będziemy musieli poczekać. Będzie ono miało kluczowe znaczenie w decyzjach hiszpańskiego Komitetu Rozgrywek, który również wszczął postępowanie w tej sprawie. Warto dodać, że władze hiszpańskiej ekstraklasy podkreślają, że stanowczo sprzeciwiają się każdej formie rasizmu.  

La Liga bez podstaw do ukarania Juana Cali. Zagraniczne media publikują nagrania

Dodatkowe kontrowersje budzi więc nagranie, które kilka dni temu opublikowały zagraniczne media. Fragmenty rozmowy między Diakhabym i Calą dodał na Twitterze brytyjski portal "The Sportsman". Według mediów Cala miał użyć zwrotu: "negro de mierda", co w wolnym tłumaczeniu oznacza: "piep***ny czar****u".

Klub z Estadio Mestalla zatytułował swoje oświadczenie mocnym sformułowaniem: "Juanie Cala, nie wierzymy ci". Pisząc dalej: "Valencia w pełni wierzy swojemu piłkarzowi i oferuje mu pełne wsparcie". Za Mouctarem Diakhabym wstawili się także koledzy z zespołu, publikując zdjęcie całej drużyny z podpisem: "STOP RASIZMOWI".