Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

"To jakiś cyrk! Jestem w szoku". Oskarżony piłkarz kontratakuje. "Nie wierzymy ci"

- To jakiś cyrk. Diakhaby albo zmyśla, albo coś źle zrozumiał - grzmiał oskarżony o rasistowskie zachowanie Hiszpan Juan Cala. Na słowa obrońcy Cadiz błyskawicznie odpowiedziała Valencia. "Cala stracił ogromną szansę do przyznania się do błędu i przeproszenia poszkodowanego".

Do skandalu doszło w trakcie niedzielnego meczu La Liga na Estadio Ramon de Carranza, w którym Cadiz pokonał Valencię 2:1. Jeszcze w trakcie pierwszej połowy obrońca Valencii Mouctar Diakhaby starł się z Juanem Calą. Po ostrej wymianie zdań i przepychance Diakhaby zszedł z boiska, a wraz z nim koledzy z drużyny. Jak się okazuje, Francuz miał zostać obrażony przez rywala. Cala miał go nazwać "pie... czar...".

Zobacz wideo Liga hiszpańska ma niespodziewany problem. "To jest trochę szokujące. W tym odstają" [SEKCJA PIŁKARSKA #78]

Po krótkiej przerwie goście wrócili na boisko, ale już bez Diakhaby'ego, którego zastąpił Hugo Guillamon. Jak się później okazało za sprawą komunikatu Valencii, liga zagroziła drużynie Javiego Gracii walkowerem i poważnymi konsekwencjami. Prowadzący to spotkanie sędzia z kolei nie słyszał słów Cali, w związku z czym nie ukarał w żaden sposób stopera Cadiz. Tego w przerwie z boiska ściągnął za to trener Alvaro Cervera. Jak poinformowała Valencia, "Diakhaby był rasistowsko obrażany, ale poprosił kolegów, by wrócili na boisko i dokończyli mecz".

Sytuacja spotkała się z reakcjami obu stron. Valencia stanęła murem za swoim graczem, zaś Cadiz wsparł oskarżanego o rasizm Calę. Hiszpański zawodnik może zostać surowo ukarany, jeśli przewinienie zostanie mu udowodnione. Według komitetu dyscyplinarnego La Liga takie zachowanie jest traktowane jako przestępstwo i w najgorszym wypadku zawodnik może dostać zakaz gry w piłkę nawet do pięciu lat.

Rywal Pereza nie ma miejsca dla Zidane'a w Realu Madryt. Zdradził swój pierwszy cel transferowyRywal Pereza nie ma miejsca dla Zidane'a w Realu Madryt. Zdradził swój pierwszy cel transferowy

"To jakiś cyrk. Albo Diakhaby sobie to wymyślił, albo coś źle zrozumiał"

Na wtorkowej konferencji Juan Cala przedstawił swoją wersję zdarzeń. - To, co się wydarzyło, to cyrk. Są dwie możliwości. Albo Diakhaby sobie to wymyślił, albo coś źle zrozumiał, kiedy mu powiedziałem "zostaw mnie w spokoju". Reszta to cyrk. Gabriel Paulista radził swojemu koledze, aby poszedł do szatni, gdy Fali próbował go uspokoić - powiedział Cala. 

- Nie ma rasizmu w hiszpańskim futbolu. To, co się wydarzyło, to cyrk. Żyłem razem z Chińczykami czy z osobami z Afryki Południowej. To, co się dzieje, to jakiś spektakl. Jestem w szoku. Gramy bez publiczności, jest 20 kamer, mikrofony, piłkarze, sędziowie i nikt niczego nie słyszał. Jestem za karaniem rasistowskiego zachowania, ale niech to się odbywa na podstawie dowodów - zaznaczał gracz Cadiz.

- Tuż po meczu powiedziałem prezydentowi klubu, że chciałbym wyjść i przemówić. Powiedział mi jednak, że już mnie osądzono. O ósmej rano ponownie się zadeklarowałem i przemawiam, gdy Cadiz mi dał na to pozwolenie. Od niedzieli mój prawnik zbiera dane, aby podjąć odpowiednie kroki. Otrzymałem wiele wiadomości z różnych miejsc ze wsparciem, ponieważ teraz jestem obiektem linczu. Dostałem też pełne wsparcie ze strony klubu - tłumaczył swoje wystąpienie po 48 godzinach od wydarzenia hiszpański obrońca, który żalił się, jak został potraktowany przez opinię publiczną.

- Wydaje się, że żyjemy na Zachodzie. Nie wiem, co się stało z domniemaniem niewinności. Nikt nie zasługuje na taki lincz. Otrzymałem wiele gróźb w mediach społecznościowych. Musimy przeciwdziałać takim wydarzeniom. Bez dowodów, bez wyroku dzieje się coś takiego. Tworzymy bardzo niebezpieczny precedens - mówił Cala, nie ukrywając, że byłby wdzięczny, gdyby za zaistniałą sytuację ktokolwiek go przeprosił. 

- Tutaj jest mój numer telefonu, na który można zadzwonić, by przynajmniej mnie przeprosić. Chciałbym, żeby ktoś to zrobił, ale wątpię w to, że tak się stanie - podsumował piłkarz Cadiz. 

Legenda Realu Madryt wzburzona po ostatnim meczu FC Barcelony. Legenda Realu Madryt wzburzona po ostatnim meczu FC Barcelony. "Sędzia otrzyma nagrodę"

Valencia odpowiada. "Cala stracił ogromną szansę"

Krótko po konferencji prasowej Cali swój komunikat wydała. Klub z Estadio Mestalla zatytułował swoje oświadczenie mocnym sformułowaniem: "Juanie Cala, nie wierzymy ci".

"Valencia głęboko ubolewa po wypowiedziach gracza Cadiz Juana Cali, który po 48 godzinach zaprzeczył, jakoby ciężko obraził na tle rasistowskim naszego piłkarza Mouctara Diakhaby'ego. Cala stracił ogromną szansę do przyznania się do błędu i przeproszenia poszkodowanego. Zamiast tego zaatakował zawodnika i innych członków Valencii" - napisano w komunikacie. 

"Valencia w pełni wierzy swojemu piłkarzowi i oferuje mu pełne wsparcie. Po groźbach Juana Cali na wtorkowej konferencji prasowej klub, jego prezydent Anil Murthy i Mouctar Diakhaby pozostają w głębokim przekonaniu dotyczącym walki o dobro w futbolu. Valencia nie przestanie walczyć z rasizmem w piłce nożnej oraz społeczeństwie" - zakończono.