Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Laporta zebrał grube miliony i w środku nocy zaczął śpiewać hymn Barcelony

Jakub Kręcidło
Po kilkudniowym zamieszaniu i realnej groźbie powtórki wyborów Joan Laporta zebrał wymaganych 125 mln euro poręczeń bankowych. Celebrował to śpiewając o 2:30 nad ranem hymn Barcelony. W środę o 18 zostanie zaprzysiężony jako nowy prezydent Barcelony i będzie musiał wytłumaczyć, co zaoferował współpracownikom w zamian za przekazanie mu kolosalnych pieniędzy.

Choć wybory prezydenckie w Barcelonie Joan Laporta wygrał z przytłaczającą większością, to tuż po nich kibice Barcy mogli przekonać się, że do ich klubu wraca i optymizm, o którym pisaliśmy po zremisowanym 1:1 meczu z Paris Saint-Germain, i chaos. Tuż po wyborach ze współpracy zrezygnował Jaume Giro, czyli człowiek numer trzy w kandydaturze, który miał być wiceprezydentem ds. ekonomicznych. Nie tylko miał on odpowiadać za plan finansowej odbudowy Blaugrany, ale też pomóc zgromadzić wymagane gwarancje bankowe.

Zobacz wideo Liga hiszpańska ma niespodziewany problem. "To jest trochę szokujące. W tym odstają"

Laporta fundusze zgromadził w ostatniej chwili. Gdy się udało, radość była ogromna

Zgodnie ze statutem, prezydent-elekt, który nie wywodzi się z poprzedniego zarządu (z tej furtki skorzystał np. Josep Maria Bartomeu), musi w ciągu 10 dni przedstawić gwarancje bankowe na 15 proc. budżetu, z których byłyby pokrywane ewentualne straty poniesione przez klub za czasów rządów zarządu (w Hiszpanii to dyrektorzy odpowiadają majątkiem za kłopoty klubu). W 2003 roku, przy okazji pierwszego triumfu w wyborach, Laporta musiał przedstawić 25 milionów. Teraz kwota była pięciokrotnie (!) wyższa.

Ostatnie dni w katalońskiej prasie były pełne spekulacji i chaosu, Laporta i jego ludzie szukali kasy w różnych miejscach i ostatecznie dopięli swego. Dokumenty u notariusza zostały podpisane w nocy z wtorku na środę, czego dowodem były okrzyki wydobywające się z okien kancelarii. Tuż po załatwieniu wszelkich formalności, Laporta i jego ludzie śpiewali hymn Barcelony i darli się "Presidente". To pewnie nie spodobało się okolicznym mieszkańcom na barcelońskiej Avinguda Diagonal 550, ale było zapowiedzią emocji, jakie niesie za sobą Joan.

Kto wsparł Laportę? Oficjalnie, nie wiadomo. Ale ponad połowę kasy wnieść miały dwie osoby

– Okazja zasługiwała na świętowanie – powiedział Laporta, którego o 2:52 pod biurami notariusza przyłapali dziennikarze katalońskiego "Mundo Deportivo". I on, i jego dyrektor Antonio Escudero przekonywali, że "nie mieli problemu z uzyskaniem gwarancji" i że "nie było żadnej improwizacji". – Biznes wymaga negocjacji – uciął Escudero. W środowe południe LaLiga potwierdziła otrzymanie gwarancji bankowych i dała zielone światło do zaprzysiężenia Laporty, co potwierdził szef kampanii 58-letniego prawnika. Odbędzie się ono w środę o 18.00 na Camp Nou. Dopiero wtedy poznamy pełny skład nowego zarządu Barcelony, który bez wątpienia uległ zmianom. Początkowo dyrektorów miało być 14-15, teraz mówi się o 19-20, a tożsamość wielu z nich była ścisłą tajemnicą. Prowadziło to do dość absurdalnych sytuacji, które uwiecznił Victor Navarro z radia Cadena COPE – nagrał on film, na którym do notariusza wkracza ukryty pod parasolem mężczyzna o nieznanej tożsamości, będący jedną z osób, które dały Laporcie potrzebne pieniądze.

Barcelona ma nowego prezydenta! Zdolny uczeń lecący na opinii. To on ma odbudować klubBarcelona ma nowego prezydenta! Zdolny uczeń lecący na opinii. To on ma odbudować klub

Na razie oficjalnie nie wiadomo, skąd prezydent miał poręczenia bankowe. W każdej katalońskiej gazecie sportowej pojawiła się w środę reklama firmy Audax, która zajmuje się odnawialnymi źródłami energii i której wiceprezes, Eduard Romeu, miał wnieść około 40 mln euro. Kolejnych 30 mln miał wnieść Jaume Roures, prezes hiszpańskiego giganta telekomunikacyjnego Mediapro i jedna z najważniejszych postaci w świecie hiszpańskiego futbolu. Resztę pieniędzy, czyli ok. 54 mln euro – niespełna połowę!, wnieść mieli sami dyrektorzy.

Roures i Romeu wyciągnęli pomocną dłoń do Laporty. Ale co będą z tego mieli?

Zagadką pozostaje odpowiedź na pytanie, co Romeu czy Roures będą mieli ze wspierania Barcelony? Ten pierwszy to prawa ręka prezesa Audax, Jose Eliasa, który nie mógł zostać dyrektorem, bo nie ma wymaganego pięcioletniego stażu w roli socio Barcelony. Romeu zostanie wiceprezydentem, będzie miał spory wpływ na klubowe finanse i głos np. przy sprzedaży Barca Corporate (studio filmowe, merchandising, itd.) wycenianego na 250-300 mln euro. Z kolei prezes Mediapro to Katalończyk, zadeklarowany fan Barcy, który z Laportą od lat utrzymuje świetne relacje i z którego śmiał się Bartomeu. Ale to też człowiek, którego firma sprzedaje prawa telewizyjne do LaLiga na rynkach zagranicznych. Dla niego silna liga więc zarazem silna Barca, to też większy potencjał zarobku na prawach. A Roures niedawno w COPE apelował o "powagę", bo "ani Realu, ani Barcelony nie stać na Erlinga Haalanda czy Kyliana Mbappe". Zwracał też uwagę na "bardzo, ale to bardzo trudną sytuację ekonomiczną Barcy" i apelował do Laporty, by "szybko złapał byka za rogi i wprowadził porządek".

Hiszpanie powołali kadrę i muszą kombinować przed Euro. Selekcjoner największą gwiazdąHiszpanie powołali kadrę i muszą kombinować przed Euro. Selekcjoner największą gwiazdą

Zanim kadencja Laporty się oficjalnie rozpoczęła, to ten już musi się tłumaczyć

Zobaczymy, czy Joanowi rzeczywiście uda się to zrobić, ale faktem jest, że tak tajemnicze okoliczności pozyskiwania przez niego gwarancji bankowych muszą dziwić, tak samo jak odejście Giro, który tłumaczył się podjęciem pracy w Londynie, ale nieoficjalnie spekuluje się, iż chodziło o władzę – pragnął być drugą najważniejszą osobą w klubie, ale Laporta widział tę rolę dla Rafaela Yuste. Niewiadomą pozostaje też, co zaoferował współpracownikom za zagwarantowanie tak wielkich sum, tym bardziej że - biorąc pod uwagę trudną ekonomiczną sytuację Barcelony - jego pozycja negocjacyjna do najmocniejszych nie należała. Wychodzi więc na to, że jeszcze zanim kadencja Laporty się oficjalnie rozpoczęła, to nowy szef Dumy Katalonii ma już powód do tego, by się tłumaczyć.