Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Jeden triumf odmieni sezon Barcy? Specjaliści od epickich zwycięstw uczą Sevillę szacunku

Jakub Kręcidło
Ten sezon Barcelony w Pucharze Króla to opowieść o wierze. Katalończycy nigdy jej nie stracili, dlatego w epickich okolicznościach podtrzymali szanse na zdobycie trofeum, imponując dawno niewidzianą na Camp Nou ambicją.

Jeśli mielibyśmy znaleźć słowo opisujące Ronalda Koemana, należałoby wskazać na "niezłomny". Holender przychodził do klubu będącego w potężnym kryzysie po 2:8 z Bayernem, a później było tylko gorzej, bo nieustannie wypadały kolejne trupy z szafy. Trener często narzekał, mówił, że brakuje mu prezydenta (dwukrotnie dłużej pracuje bez szefa niż z szefem), ale na koniec zaciskał zęby i szedł dalej. I taka też jest jego drużyna. Zespół z Camp Nou miał w ostatnich miesiącach mnóstwo problemów (od burofaksu Leo Messiego, przez nieskuteczność aż po falę kontuzji), ale prze do przodu, co widać szczególnie w Pucharze Króla. To niby najmniej ważne rozgrywki, ale w barcelońskiej depresji nawet ten sukces zostałby przyjęty euforycznie.

Zobacz wideo Iniesta o Pedrim: "Ma kolosalny potencjał i wspaniałą przyszłość w Barcelonie"

Jedno zwycięstwo odmieni sezon Barcelony? To specjaliści od epickich zwycięstw

Mówił o tym sam Gerard Pique. – Jeśli uda nam się wyeliminować Sevillę i wygrać Puchar, obraz sezonu ulegnie zmianie, bo wróci nadzieja – powiedział kapitan. Po pierwszym, przegranym 0:2 meczu na Ramon Sanchez Pizjuan na Camp Nou zaczęli godzić się z wizją drugiego z rzędu sezonu zakończonego bez trofeum. Tak złej passy w Katalonii nie mieli od 17 lat! Nastroje do odrabiania strat nie były dobre. Na konferencji prasowej dziennikarze pytali Koemana przede wszystkim o sprawy pozaboiskowe – jego przyszłość, zbliżające się wielkimi krokami wybory prezydenckie (7 marca) czy poniedziałkowe aresztowanie poprzedniego szefa Barcy, Josepa Marii Bartomeu, i trzech innych dyrektorów klubu... Ale straty odrobić się udało, i to w epicki sposób, bo gola na wagę dogrywki Pique strzelił w ostatnich sekundach regulaminowego czasu gry. – Staliśmy się specjalistami od radzenia sobie w trudnych warunkach – powiedział Jordi Alba.

Spain Soccer Police OperationTotalitarna propaganda szefa Barcelony. Media ujawniają szokujące praktyki

Piłkarze Barcelony przyzwyczaili kibiców, że ich mecze w Copa del Rey są horrorami. Zaczęli od konieczności rozegrania dogrywki z trzecioligowym UE Cornella (2:0). W 1/8 finału konieczne było odrabianie strat na boisku drugoligowego Rayo Vallecano (2:1). A później było szaleństwo. Granada do 88. minuty prowadziła 2:0, ale wówczas gola strzelił Antoine Griezmann, a na minutę przed końcem wyrównał Jordi Alba. W dogrywce kataloński walec rozjechał rywala 5:3. Z Sevillą scenariusz się powtórzył. Po 0:2 na Ramon Sanchez Pizjuan gola na wagę dogrywki na Camp Nou Gerard Pique strzelił na kilkadziesiąt sekund przed końcem, a w dogrywce bohaterem okazał się Martin Braithwaite. W sumie, w tym sezonie Copa del Rey Barca strzeliła jedenaście goli. Aż osiem z nich padło po 88. minucie, dziewiąty w 80., a dziesiąty w 69. Jedynym trafieniem z pierwszej części spotkania była fenomenalna bramka zdobyta w środę przez Ousmane Dembele.

Szalona radość Pique – który okazuje się być i rzecznikiem, i prezydentem, i kapitanem, i bohaterem Barcy – po wyrównującym golu nie mogła dziwić. Piłkarze z Camp Nou, w tym Gerard czy Marc-Andre ter Stegen, podkreślają, że triumf z Sevillą może dla nich okazać się pozytywnym kopem. Mało kto wierzy w odrobienie strat z Paris Saint-Germain (1:4 na Camp Nou), jednak dla Koemana, który umocnił się na stanowisku trenera, nie to jest najważniejsze. – Na pewno powalczymy w Paryżu, ale sytuacja będzie zdecydowanie trudniejsza niż w Pucharze Króla. Zwycięstwo z Sevillą było dla mnie najlepszym dniem w roli trenera Barcy. Nie mogłem prosić drużyny o więcej. Jestem dumny, bo zagrali znakomicie, ale też dlatego, że pokazali właściwą mentalność i nigdy nie przestali wierzyć. To kluczowe – ocenił trener, którego zespół spróbuje teraz ruszyć w pogoń za Atletico. Madrytczycy na trzynaście kolejek przed końcem LaLiga mają pięć punktów przewagi nad Barcą i rozegrali mecz mniej.

Spain Soccer Police OperationByły prezydent Barcelony zatrzymany! Ale czy to szok? Klub miejscem przestępstw

Sevilla przekonała się, że w piłce karma zawsze wraca. Barcelona domaga się szacunku

Awans do finału Copa del Rey to pierwszy promyczek nadziei, jaki od dawna widzieli na Camp Nou. Barcelona 43. raz zagra w finale Pucharu Króla (wygrywała go 30. razy, najwięcej), w którym jej rywalem będzie Athletic lub Levante (1:1 w pierwszym meczu, rewanż w Walencji w czwartek o 21.00). W starciu z Sevillą Blaugrana zagrała jeden z lepszych meczów w sezonie, chociaż w środowy wieczór na Camp Nou było wszystko – i piękne gole, i dobry futbol, i kontrowersje związane z sędziowskimi decyzjami i polemika dotycząca szacunku. Carles Puyol, były kapitan Blaugrany, wypomniał Suso komentarze nt. Pedriego po pierwszym meczu na Ramon Sanchez Pizjuan ("W piłce karma zawsze wraca"), a i kataloński klub na Twitterze wypomniał Sevilli "szpilkę", jaką Andaluzyjczycy wbili Barcy po przegranym 1:4 meczu z Paris Saint-Germain. Wówczas klub z Ramon Sanchez Pizjuan użył zdjęcia Pique z Kylianem Mbappe, by zilustrować, jak Sevilla ucieka ze "swojej" Ligi Europy do 1/8 finału Champions League. Teraz Pique zdobył bramkę pozbawiającą Andaluzyjczyków awansu do finału, a Barcelona napisała: "W piłce wszystko kręci się wokół szacunku. Dobranoc".