Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Barcelona tak zabijała mecz, że popełniła samobójstwo. Kompromitacja i szok w końcówce

Jakub Kręcidło
Wyniki Barcelony to ostatnio sinusoida. W pucharach dostaje bęcki, ale w LaLiga była nie do zatrzymania. Do niedzieli. Katalończycy w absurdalnych okolicznościach zremisowali z Cadizem 1:1. Niby minimalnie zmniejszyli stratę prowadzącego do Atletico, ale na Camp Nou radości nie ma.

Alvaro Cervera miał rację. Trener Cadizu powiedział, że granie w Lidze Mistrzów może być problemem dla będącej w przebudowie Barcelony, ale zaznaczył: – "Do meczu z nami podejdą ze świadomością, że pewnie odniosą łatwe zwycięstwo". Tak też się stało. Barca nie zagrała wybitnego meczu, ale miała 82 proc. posiadania piłki, wykreowała znacznie więcej okazji (20 strzałów), dominowała grę i powinna była pewnie wygrać. A kolejny raz rozczarowała, zlekceważyła rywala i w ostatnich sekundach w absurdalny sposób straciła punkty. – To niesamowicie bolesna wpadka – nie ukrywał Gerard Pique.

Zobacz wideo Cudowny gol Haalanda w meczu z Schalke [ELEVEN SPORTS]

Barcelona tak "zabijała" mecz, że popełniła samobójstwo. Absurdalna wpadka Barcy

Barcelona zwycięstwo straciła na własne życzenie. Powinna była wygrać wysoko, a skończyło się kompromitacją. Katalończycy stworzyli sobie mnóstwo okazji do zdobycia bramki, ale – jak ironizował Przemysław Olszewik – tak "zabijali" mecz, że ostatecznie popełnili samobójstwo. Oba gole padły po rzutach karnych. Na trafienie Leo Messiego z pierwszej połowy na minutę przed końcem odpowiedział Alex Fernandez, który oddał jedyny celny strzał Cadizu w niedzielne popołudnie. Jedenastkę sprokurował rozgrywający fatalny sezon Clement Lenglet. Francuz dał słabiutkim gościom prezent, który pomógł Cadizowi przerwać fatalną serię (cztery porażki, 15 straconych goli) i który pogłębił kryzys Barcelony.

Spain Soccer La LigaKlątwa "El Pupas" pogrąży Atletico? Real Madryt i Barcelona czekają

Barcelona zmniejszyła stratę do Atletico, jednak powodów do radości niewiele

– Świat nie skończył się po porażce z Paris Saint-Germain (1:4) – przekonywał Ronald Koeman. Holender wystawił w niedzielę identyczny skład jak we wtorek. – Musimy zareagować i się odbić – apelował trener. Piłkarze niekoniecznie go posłuchali. Grali wolno, spokojnie i zadowolili się skromnym, jednobramkowym prowadzeniem. Zostali za to skarceni i zakończyli serię zwycięstw w LaLiga. Po siedmiu triumfach z rzędu i zdobyciu 29 na 33 możliwe punkty nadeszło pierwsze potknięcie w 2021 roku. Stratę do prowadzącego w LaLiga Atletico udało się zmniejszyć do ośmiu punktów, jednak to wciąż zapewnia madrytczykom komfortową przewagę, a piłkarze Diego Simeone bardziej na karku czują oddech graczy Realu, którzy mają tylko trzy oczka straty i rozegrany mecz więcej.

Barcelona jednak zarabia na Suarezie. Skomplikowana operacja finansowaBarcelona jednak zarabia na Suarezie. Skomplikowana operacja finansowa

Barcelona drugi rok z rzędu zakończy bez trofeum? "Trudno się przyzwyczaić"

– Ciągle mamy szansę na trzy trofea – przekonywał w piątek Koeman. Teoretycznie, to prawda, ale w odrobienie strat z Sevillą (0:2 w pierwszym meczu półfinałów Pucharu Króla, rewanż 3 marca) i, szczególnie, z PSG (1:4 na Camp Nou, rewanż 10 marca) wierzą tylko niepoprawni optymiści. W LaLiga sytuacja mogła być inna, ale dziś bliższe jest spełnienie się czarnego scenariusza, w którym Barca zakończy drugi sezon z rzędu bez trofeum. Tak zła seria nie przydarzyła się Katalończykom od siedemnastu lat! – Trudno przyzwyczaić się do obecnej rzeczywistości – nie ukrywał Pique.

Pique kłóci się z GriezmannemPique nie wytrzymał. Mikrofony wszystko nagrały. Awantura piłkarzy Barcelony

Cadiz chciał się bronić i nie stracić wielu goli. Resztę dostał od Barcelony

Barcelona nie zdołała zrewanżować się Cadizowi za przegraną z 5 grudnia (1:2). Była to ostatnia porażka Katalończyków w LaLiga, jednak w niedzielę podali oni walczącemu o utrzymanie beniaminkowi koło ratunkowe. Drużyna Cervery ostatnio grała fatalnie. Od czasu triumfu z Blaugraną wygrała ledwie raz, a aż osiem razy przegrała. Z Camp Nou wywiozła punkt, który może okazać się kluczowy w walce o utrzymanie i który może pomóc trenerowi w utrzymaniu posady. Ostatnio Ekipa z Kadyksu grała fatalnie, a i w Barcelonie nieszczególnie chciała podnieść rękawicę. Szkoleniowiec wystawił kilku zmienników i ustawił ekipę w tzw. autobus. Goście bronili się bardzo głęboko i praktycznie nie kreowali gry. – Naszym celem była obrona i sprawienie, by nie strzelili nam wielu goli – nie ukrywał Alex. To wystarczyło. Bo resztę goście dostali od Lengleta, który sprezentował karnego i gola dającego beniaminkowi punkt.