Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Pique nie wytrzymał. Mikrofony wszystko nagrały. Awantura piłkarzy Barcelony

Jakub Kręcidło
Dzięki mikrofonom rozstawionym przy samej murawie, w trakcie meczu Barcelony z PSG (1:4) lepiej niż komentatorów słychać było Gerarda Pique. Katalończyk regularnie poprawiał kolegów, co nie spodobało się Antoine'owi Griezmannowi. Wywiązała się dyskusja, w której przekleństwo goniło przekleństwo.

Po kontuzji Ronalda Araujo Gerard Pique zrobił wszystko, by zdążyć na mecz z Paris Saint-Germain i dopiął swego. Wrócił na boisko po niespełna trzech miesiącach, choć przewidywano pauzę o co najmniej miesiąc dłuższą. Ale równie dobrze mógł nie wracać, bo nie naprawił defensywnych problemów Katalończyków, którzy skompromitowali się i przegrali na Camp Nou z PSG 1:4, a mogło być wyżej, bo najlepszym zawodnikiem gospodarzy był bramkarz, Marc-Andre ter Stegen. – K..wa, jak cierpimy! – narzekał w trakcie meczu Pique, którego głos roznosił się po pustym stadionie, z czego oczywiście skorzystały hiszpańskie media.

Zobacz wideo Katastrofa Borussii Dortmund coraz bliżej. "Transfer Haalanda może być przesądzony. Idealny kierunek"

W meczu z PSG kapitanem Barcelony był Leo Messi, ale słychać było tylko Gerarda Pique

W przeciwieństwie do meczów LaLiga, w Lidze Mistrzów mikrofony są ustawione tuż przy murawie. To powoduje, że słyszeliśmy, co mówili zawodnicy. Choć kapitanem Barcelony był Leo Messi, najgłośniejszy był Pique, lider obrony. "Dokładnie tak, brawo!" – chwalił Sergino Desta. Ousmane Dembele rekomendował, by "pozwolił przyjąć piłkę i poczekał" z atakowaniem Layvina Kurzawy, a potem darł się, by "być twardym i nie pozwolić na dośrodkowanie". "Wyjazd, wyjazd, dalej" – krzyczał stoper, sugerując kolegom, by oddalili się od własnej bramki.

Dyskusja Gerarda Pique z Antoine'em Griezmannem. Przekleństwo na przekleństwie

W jego wypowiedziach nie było niczego złego, przeciwnie – mogliśmy przekonać się, jak ważny dla formacji defensywnej Barcelony jest doświadczony obrońca. Ale niedługo po wyrównującym golu Kyliana Mbappe na 1:1, w 38. minucie, doszło do sprzeczki, która obiegła wszystkie media. – K..wa, nawet raz nie możemy się dłużej utrzymać przy piłce! Ja pie...lę, dawajcie! – apelował Pique. To nie spodobało się Antoine'owi Griezmannowi i wywiązał się nietypowy dialog.

Griezmann: Spokojnie, Geri, nie drzyj się.

Pique: K..wa, Grizzi, ja pie...lę.

Griezmann: Ja pie...lę... (Używa wyrażenia: "La concha de tu madre", dosłownie: "p...a twojej starej", odpowiednik polskiego "k..wa" lub "ja pie...ę")

Pique: Nie ja pie...lę, sam się pie...l. Od pięciu minut cierpimy!

Griezmann: Nie drzyj się.

Do dyskusji włącza się Clement Lenglet, który prosi o spokój i daje wskazówki, kto powinien kogo kryć.

Pique: Ja pie...lę, biegamy jak wariaci.

Griezmann: Ja też biegam!

Gerard Pique po przerwie zamilkł, bo nie radził sobie z rewelacyjnym Kylianem Mbappe. Barcelona piąty rok z rzędu dostała potężne lanie w Lidze Mistrzów

Dyskusję między stoperem i napastnikiem zakończył ter Stegen, który kazał Griezmannowi przesunąć się w prawą stronę i zaapelował o dłuższe utrzymanie się przy piłce. Do przerwy, nic się nie zmieniło, zgodnie z apelami Pique, który mówił: "Panowie, minutka do końca, spokojnie!". Ale potem Barca się posypała, a Gerard zamilkł, bo nie mógł poradzić sobie z rewelacyjnym Mbappe. W drugiej połowie paryżanie strzelili trzy gole. Katalończycy piąty rok z rzędu (0:3 z Juventusem, 0:3 z Romą, 0:4 z Liverpoolem, 2:8 z Bayernem, 1:4 z PSG) dostali potężne lanie w Lidze Mistrzów. I nic nie zapowiada poprawy.

Antoine Griezmann tuż po meczu z PSG wyleciał do Francji. Miał do tego prawo, ale PR-owo to strzał w stopę

– PSG było znacznie lepsze. Ciężko jest przyjąć czwórkę na swoim stadionie... – mówił podłamany Griezmann. Francuz bezpośrednio po zakończeniu spotkania udał się na lotnisko El Prat i wyleciał do ojczyzny, by spotkać się z rodziną. Miał do tego pełne prawo, bo Ronald Koeman dał drużynie dwa dni wolnego, jednak wizerunkowo był to strzał w stopę. Pewne jest, że podróż napastnika oraz jego "konflikt" z Pique będą kluczowymi tematami na konferencji prasowej trenera Barcy przed niedzielnym meczem z Cadizem (14.00). Prawdopodobnie skończy się on burzą w szklance wody, ale kolejny kłopot zdecydowanie nie jest czymś, czego dziś potrzebował pogrążony w chaosie klub.