Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Jeden transfer zbłaźnił Barcelonę. Może i biega jak kulawy, ale strzela jak nikt

Jakub Kręcidło
W Barcelonie nie uczą się na błędach. Znów sprezentowali madrytczykom supersnajpera, jednocześnie dostarczając mu motywacji. Luis Suarez jest na misji, by pokazać, że zbyt wcześnie go skreślono. I wykonuje ją wyjątkowo skutecznie.

Luis Suarez to żywy dowód, że napastników mobilizują wyzwania. Gdy Urugwajczyk przychodził do Barcelony, był gwiazdą światowego formatu, ale z łatką szaleńca, który na mundialu ugryzł Giorgio Chielliniego. Miał coś do udowodnienia. Efekt? W pierwszym sezonie z Neymarem i Leo Messim poprowadził Barcę do triumfu w Lidze Mistrzów. Teraz znów musi się uwiarygodnić – tym razem przed tymi, którzy przegnali go z Katalonii. 

W lecie został tam potraktowany jak balast. Nie tylko otwarto przed nim drzwi do odejścia, ale wręcz rozłożono przed nimi czerwony dywan. Suarez musiał zmagać się z ciągłą krytyką – słyszał, że jest zbyt gruby, że bez Messiego jest nic nie warty i nie nadaje się do regularnej gry. Kilka miesięcy później te zarzuty brzmią jak żart. "El Pistolero" strzelił 14 goli w 16 meczach nowego sezonu, a Atletico mknie po tytuł. – Chciałem pokazać, że nie jestem jeszcze skończony – powiedział snajper, który rozgrywa jeden z najlepszych sezonów w karierze. 

Zobacz wideo Ibrahimović przekroczył kolejną barierę! Milan rozbił Crotone [ELEVEN SPORTS]

Oddając Suareza, Barcelona się zbłaźniła. "Wzgardzono mną. Nie spodziewałem się takiego traktowania" 

Po zeszłorocznej kompromitacji w półfinale Ligi Mistrzów z Bayernem, prezydent Barcelony Josep Maria Bartomeu zapowiedział gruntowną przebudowę składu. Efekt był taki, jak całych jego rządów – fatalny. Były prezes Barcy widział w Suarezie starzejącego się piłkarza zarabiającego niewspółmiernie dużo do umiejętności. Prezes Atletico Enrique Cerezo ujrzał zaś "zdecydowanie najlepszego napastnika na świecie".  

– Wzgardzono mną. Nie spodziewałem się, że zostanę tak potraktowany – przyznał Suarez, który odszedł z Barcelony jako trzeci najlepszy strzelec (198 goli) w historii klubu. Bartomeu nawet nie pofatygował się, by zadzwonić do piłkarza i powiedzieć, że wylatuje. Zlecił to Ronaldowi Koemanowi. Snajper usłyszał, że jest odsunięty od zespołu i że nie musi uczestniczyć w treningach. – Zdziwiłem się, ale nie odpuszczałem. Trenowałem, choć żona i dzieci widzieli, jak smutny byłem – opowiadał 34-latek. Bartomeu nie zmienił zdania co do Suareza nawet, gdy o rozwagę prosił go Messi. Prezydent nie ustąpił. Barca nie tylko oddała Urugwajczyka za darmo (może zarobić kilka milionów euro w przypadku spełnienia tzw. zmiennych), ale na dodatek wypłaciła mu kilkanaście milionów euro za przedwczesne rozwiązanie kontraktu. Już latem, gdy były wątpliwości w sprawie stanu zdrowia zawodnika (w styczniu 2020 roku przeszedł operację kolana), ten ruch wydawał się ryzykowny. Dziś wiemy, iż był strzałem w stopę.

Zinedine Zidane (fot. Shutterstock)Alarm w Realu Madryt. Hiszpanie apelują do Zidane'a. "Zabijemy piłkarzy"

Dziś Koeman ma już dość pytań o Suareza. Messi i Gerard Pique zgodnie mówią: – Aby zrozumieć, dlaczego oddaliśmy Luisa za darmo, należy zapytać prezesa Bartomeu. Akurat im nie wypada powiedzieć tego, co mówią liczni eksperci – że Barcelona się zbłaźniła i podarowała bezpośredniemu rywalowi piłkarza, który prowadzi go do mistrzostwa. 

 "Po smutnych dniach nadszedł reset". Suarez rozgrywa jeden z najlepszych sezonów w karierze 

– Luis musi dziś płakać ze śmiechu. Barcelona płaci za to, że nie okazała mu szacunku – przekonuje Dymitar Berbatow, znany bułgarski snajper. Suarez do takiej radości się nie przyznaje, ale w jego życiu sporo się zmieniło. – Po smutnych dniach nadszedł reset – przyznaje. – Mogłem zostać w Barcelonie, ale potrzebowałem zmiany, chciałem pokazać, że mogę grać na najwyższym poziomie – tłumaczy piłkarz, który rozgrywa jeden z najlepszych sezonów w karierze. W LaLiga trafia do siatki średnio co 85 minut. W ciągu sześciu lat w Barcelonie tylko raz udało mu się pobić ten rezultat, gdy w rozgrywkach 2015/16 zdobył 40 bramek i otrzymał Złotego Buta (trafiał raz na 79 minut).  

Sergio Ramos! Kolejna klęska spadła na Real! Zidane'owi zabraknie piłkarzy na zmiany!Sergio Ramos! Kolejna klęska spadła na Real! Zidane'owi zabraknie piłkarzy na zmiany!

 Atletico wydało 300 mln euro na napastników, a najlepszy jest ten, którego sprowadziło za darmo 

– Luis jest cudowny – zachwyca się Diego Simeone, który od 2014 r., gdy został bez Radamela Falcao i Diego Costy, nie był w stanie znaleźć tak skutecznego napastnika. Klub na poszukiwania wydał ponad 300 mln euro, ale wypalił dopiero ten, którego ściągnięto za darmo. Suarez jest nieprawdopodobnie skuteczny. 20 celnych strzałów, 14 bramek. Hiszpanie śmieją się, że czego się nie dotknie, zamienia w gola. Jak wynika ze wskaźnika expected goals (xG; metoda oceny jakości kreowanych okazji strzeleckich), gdybyśmy w miejscu Suareza wstawili przeciętnego piłkarza, zdobyłby on nie 14, a ledwie dziewięć bramek. 34-latek gole kreuje z zdawałoby się z niczego, jak np. w starciu z Getafe (1:0), gdy urwał się obrońcy i strzałem głową z kilkunastu metrów zaskoczył bramkarza.  

To dla Atletico kolosalna odmiana względem poprzedniego sezonu. Wówczas Rojiblancos zremisowali aż 16 meczów w LaLiga, a ich najlepszym strzelcem był Alvaro Morata, autor 12 trafień. Teraz madrytczycy są drugą najskuteczniejszą ekipą w lidze, ledwie dwukrotnie podzielili się punktami z rywalami, a Urugwajczyk już na półmetku sezonu ma więcej goli niż Hiszpan.  

Kolejny kompromitujący wyciek w Barcelonie, Ansu Fati jest Kolejny kompromitujący wyciek w Barcelonie, Ansu Fati jest "kolosalnie zły"

Egzekutor, jakiego Atletico nie widziało. Jego gole dają punkty 

– Luis zwykł być tam, gdzie napastnik być powinien – uważa Simeone. Przed sezonem trener wydzwaniał do 34-latka i zapewniał go, że planuje zmienić styl gry drużyny na taki bardziej pasujący do możliwości Urugwajczyka. Snajper nie ma już sił na bieganie od pola karnego do pola karnego czy wykorzystywanie wolnych przestrzeni. – Luis potrzebuje wokół siebie ludzi, którzy będą na niego pracować i pomogą robić to, co jest najtrudniejsze: zdobywać bramki – oceniał Simeone. Piłkarzy od ciężkiej pracy w Atletico, najbardziej pokornej drużynie w Europie, nie brakuje. Tak samo jak kreatorów. Koke, Marcos Llorente, Angel Correa, Joao Felix czy Yannick Carrasco są znakomitymi podającymi, ale nie egzekutorami. A akurat w polu karnym Suarez jest zabójczo skuteczny. 

Zaczął od czterech goli i asysty w pięciu ligowych meczach. Później pauzował z powodu zakażenia koronawirusem, tak jak większość reprezentantów Urugwaju, którzy zakazili się podczas listopadowego zgrupowania (pauzowało kilkunastu piłkarzy i liczni członkowie sztabu). Po powrocie wpadł w dołek, ale na serię trzech spotkań bez trafień odpowiedział dziewięcioma bramkami i asystą w kolejnych ośmiu występach. W LaLiga ośmiokrotnie pokonywał bramkarzy rywali strzałami prawą nogą, czterokrotnie lewą, dwukrotnie głową. Trafia w kluczowych momentach. Z Celtą (2:0), Elche (3:1), Getafe (1:0), Eibarem (2:1) i Cadizem (4:2) strzelał na 1:0. Z Betisem (2:0) dobił rywala. Z Alaves (2:1) i Eibarem (2:1) zdobywał bramki decydujące o zwycięstwie Atleti. Stał się ulubieńcem kibiców, którzy śpiewają o nim: "Przybył Urugwajczyk, by strzelać gole/walczy za nas, pokazuje jaja/Ładuje pistolet, znowu strzela/zabójca w polu karnym, Luis "El Pistolero"/ Przestępca, przestępca, przestępca, przestępca". 

"Kiedy napastnik jest w gazie, wpada wszystko". Działacze Atletico z uśmiechem wypłacą premie Suarezowi 

W Madrycie są nim zachwyceni. – Jest supergwiazdą, ale w ogóle nie marudzi – przekonują działacze Atletico. Urugwajczyk przyszedł za darmo, strzela gole, haruje i choć nie należy do czwórki kapitanów, to jest liderem, jakiego drużynie brakowało od czasu odejścia Gabiego czy Diego Godina. Gdy mówi, w szatni zapada cisza. Młodsi koledzy się na nim wzorują i uczą, jak się zachowywać. – Luis wie, co to znaczy wygrywać. Zna drogę do zwyciężania i chętnie pokazuje ją innym – przekonują na Wanda Metropolitano. Joao Felix, nadzieja Atleti zakupiona za aż 127 mln euro, mówi, że nigdy nie pracował z kimś takim jak Luis. – To fenomenalny gość – podkreślił Portugalczyk.  

W Atletico nie trenuje się wykonywania rzutów wolnych i karnych, to jeden z przesądów trenera. Ale Suarez zaprosił Feliksa i Thomasa Lemara do konkursów rzutów wolnych. Wszystkiemu przyglądał się Simeone, który zwracał uwagę, że zespół już dawno (od 2019 r.) nie strzelił gola ze stałego fragmentu gry. Gdy w meczu z Cadizem nadarzyła się okazja, Suarez wziął piłkę ("Lemar na treningach był skuteczniejszy, ale chciałem strzelać") i cudownym uderzeniem nie dał szans Jeremiasowi Ledesmie, a następnie uśmiechnięty od ucha do ucha wskazał palcem na Simeone. – Kiedy napastnik jest w gazie, wpada wszystko – śmiał się Suarez, który ma w kontrakcie zapisaną premię za zdobycie przekroczenie progu 15 i 20 bramek w sezonie. Działacze Atletico wypłacą mu ją z przyjemnością. 

Może i biega, jakby był kulawy, ale w takiej formie nie był od lat. Nad jego formą czuwa sztab ludzi  

Można było się zastanawiać, czy Suarez wytrzyma trudy sezonu, ale na razie Urugwajczyk nie daje powodów do wątpliwości. Jeśli jest zdrowy, gra. W podstawowej jedenastce nie wyszedł tylko w debiucie z Granadą (6:1). W pozostałych piętnastu meczach zawsze grał co najmniej godzinę. I choć niektórzy śmieją się, że Luis czasem biega, jakby był kulawy, to w tak dobrej formie fizycznej nie był od dawna. Przy 182 cm wzrostu waży 86 kilogramów. – Jest potężny. W dobrym tego słowa znaczeniu – oceniają na Wanda Metropolitano.  

Nad zdrowiem snajpera, którego porównuje się do byka, czuwa sztab ludzi – lekarze, dietetycy, trenerzy przygotowania fizycznego, fizjoterapeuci, masażyści czy podologowie. Kluczem jest utrzymywanie odpowiedniej wagi i minimalizowanie obciążenia na kolanach. Luis przykłada się do diety i robi wszystko, by wzmocnić swój organizm. Dotychczasowe efekty są świetne. 

W dniu, w którym ujawniono jego zarobki, Leo Messi zagrał wspaniały mecz z Athletic BilbaoNawet nie ukrywają chęci sprowadzenia Messiego. Barcelona ma już dość

W Madrycie już czuje się jak w domu. "Potrzebowałem pokazać, że dalej coś znaczę"  

Choć aklimatyzację w Madrycie utrudnia fakt, że wszędzie trzeba chodzić w maseczkach, to "El Pistolero" poznał już sąsiadów w luksusowej dzielnicy La Finca. – Ludzie zaczepiają mnie częściej niż w Barcelonie, ale mi to nie przeszkadza. Lubię pogadać o piłce – uśmiecha się piłkarz, obok którego mieszkają m.in. Jan Oblak, Koke czy Toni Kroos. – Czasem miniemy się z zawodnikami Realu, ale nie rozmawiamy za długo – przyznał gwiazdor Rojiblancos.  

Ku jego radości, w Madrycie szybko odnalazły się też jego dzieci. – Po sześciu latach w Barcelonie, taka zmiana mogła być dla nich szokiem. Baliśmy się o to, czy im się spodoba – opowiadał. Strach minął szybko. Dzieci dobrze czują się w nowych szkołach, a syn Benjamin gra w szkółce Atletico jako napastnik. – Nie wiem, dlaczego wybrał akurat tę pozycję, ale jest nawet bardziej wyszczekany niż ja – śmieje się urugwajski snajper.  

Eden Hazard w Realu MadrytEden Hazard w piekle. Z supergwiazdy nie zostało nic

Suarez w Madrycie odnalazł spokój, bezpieczeństwo i drużynę, dla której gra daje mu radość. – Mam nowe wyzwania. Mam klub, który walczy o wszystko. I mam ludzi, którym na mnie zależy. To, że czuję się doceniany, zapewnia mi spokój. Potrzebowałem pokazać, że dalej coś znaczę – deklaruje najlepszy piłkarz tego sezonu w LaLiga.