W czwartkowym programie w hiszpańskiej telewizji odpalono prawdziwą bombę. Symbol Realu Madryt, mistrza świata z reprezentacją Hiszpanii z 2010 roku nie dogadał się z zespołem Królewskich ws. przedłużenia umowy. Obecna wygasa już 30 czerwca 2021 roku, więc po tej dacie obrońca będzie mógł za darmo związać się z innym klubem.
Ramos nie chce się zgodzić na obniżkę pensji o 10 proc. W przypadku Ramosa, cięcie pensji oznaczałoby stratę o 1,2 miliona euro w skali roku. Piłkarz, o czym wcześniej informowała np. Cadena COPE, uważa, że przedłużając kontrakt, powinien utrzymać te same zarobki, a nie otrzymywać mniej pieniędzy, tym bardziej że nie wiadomo, jak długo potrwa kryzys. Wcześniej piłkarz miał domagać się przedłużenia umowy na dwa lata i utrzymanie dotychczasowych zarobków, ale nie przystał na to prezydent klubu, Florentino Perez.
W czwartkowym programie "El Chiringuito" dziennikarz Josep Pedrerol podał nowe szczegóły całej sprawy. - Real Madryt już złożył mu ofertę. Florentino powiedział mu na osobistym spotkaniu, co mógł mu zaoferować. Poprosił go o obniżenie wynagrodzenia o 10 proc., tak samo jak i cały zespół, a dwóch graczy już to zrobiło. W ostatnich godzinach Luka Jovic - wypożyczony do Eintrachtu Frankfurt i Martin Odegaard - oddany na wypożyczenie do Arsenalu, jako pierwsi podpisali umowę obniżającą pensję.
Ramos nie zgodził się na te warunki - zdradził Pedrerol. - W Realu Madryt zakładają, że Sergio Ramos odejdzie 30 czerwca i że nie będzie kontynuował swojej kariery na Santiago Bernabeu - dodał dziennikarz.
Co więcej, Real nie zamierza składać Ramosowi następnej oferty. Według Pedrerola obrońca ostatni raz rozmawiał z Perezem miesiąc temu przy okazji meczu z Elche. Teraz to władze Realu Madryt czekają na ruch Ramosa. - Od tamtego czasu piłkarz nic nie powiedział - zakończył Pedrerol.
W ostatnich tygodniach Ramos łączony był z PSG. W obecnym sezonie Hiszpan wystąpił w 18 spotkaniach Realu i zdobył trzy bramki oraz zanotował jedną asystę.