Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

"Filomeno, pozwól nam grać!". Hiszpania walczy z zimą stulecia, piłkarze jak marionetki

Hiszpania zmaga się z burzą śnieżną "Filomena" i najostrzejszym atakiem zimy od blisko 40 lat. Ogólnokrajowy paraliż (ograniczony jest ruch lotniczy, kolejowy, samochodowy) odbija się też na piłce. Odwołano mecz Atletico z Athletikiem, a Real ledwo zdołał wylecieć do Pampeluny.

"Filomena zamraża LaLiga" – czytamy na okładce dziennika "AS". Była ona przygotowywana w piątkowy wieczór, ale dobrze oddaje rzeczywistość nawet w sobotni poranek. Bo Hiszpanie apelują dziś: "Filomeno, pozwól nam grać!". Władze rozgrywek poinformowały o przełożeniu meczu Atletico z Athletikiem, który zostanie rozegrany najprawdopodobniej dopiero 10 marca. Goście nie zdołali dotrzeć do Madrytu ze względu na niespotykane opady śniegu. Samolot z piłkarzami z Kraju Basków długo krążył nad płytą lotniska, jednak wylądować nie zdołał. Od wczorajszego popołudnia z Barajas wyleciał zresztą ledwie jeden samolot – ten z zawodnikami Realu podróżującymi do Pampeluny. Później międzynarodowy port lotniczy został zamknięty, przynajmniej do niedzieli.

Zobacz wideo Real wyszedł z kryzysu. "Dobrze, że Perez nie pociągnął za spust"

Piłkarze Realu zamknięci jak chomiki, trzy godziny czekania w samolocie

W normalnych okolicznościach, piłkarze Królewskich na mecz z Osasuną (sobota, 21.00) wylecieliby w sobotni poranek, jednak LaLiga wolała dmuchać na zimne i poprosiła ich o podróż dzień wcześniej. Los Blancos zmodyfikowali plany i o 19.00 mieli ruszyć w podróż do Nawarry, jednak w związku z intensywnymi opadami śniegu czy oblodzeniem pasów startowych konieczna była cierpliwość. Jeden z pilotów udostępnił filmik z tego, jak w piątkowe popołudnie lądowało się na Barajas.

Na płycie lotniska gracze Realu spędzili prawie cztery godziny. Frustrację pracowników klubu opisywały dzienniki "ABC" czy "MARCA". – Siedzimy tu jak chomiki. Czasem dostaniemy coś do jedzenia, ale nie mamy żadnych informacji, a pilota ta sytuacja przerasta. To trzy godziny robienia sobie jaj. Miłych snów, panie Tebas – relacjonowały osoby związane z mistrzami Hiszpanii, którzy ostatecznie w piątek o 23.00 wylądowali w Pampelunie. Javier Tebas to prezes ligi hiszpańskiej.

Piłkarze pchali samochody, 20 kilometrów w pięć godzin. "Jesteśmy marionetkami"

Jeśli w Nawarrze nie dojdzie wieczorem do potężnych opadów śniegu, to Osasuna powinna spokojnie zagrać z Realem. Zagrożone raczej nie są też mecze w Andaluzji między Sevillą i Realem Sociedad (sobota, 14.00) i Granadą oraz Barceloną (sobota, 18.30). Nie mamy jeszcze informacji na temat niedzielnych spotkań, jednak w związku z "Filomeną" trzeba było przełożyć dwa mecze w Segunda Division: Mirandes – Rayo i Alcorcon – Albacete. 

Szczególnie ciekawe były "przygody" piłkarzy Rayo. Na mecz do Mirandy de Ebro wybrali się oni autokarem, ale mimo spędzenia kilku godzin w autokarze nie zdołali nawet opuścić okolic Madrytu. Wpakowali się w potężne korki, a media społecznościowe obiegały filmiki z zawodnikami klubu z Vallecas, którzy pomagali np. pchać samochody, które utknęły w zaspach.

Ostatecznie, dyrekcja Rayo podjęła decyzję o zawróceniu autokaru, który - nie bez problemów - wrócił do ośrodka treningowego. Podsumowanie podróży? Dwadzieścia kilometrów przejechanych w pięć godzin. – Tak absurdalne sytuacje każą myśleć, czy [szefowie] rzeczywiście martwią się o nasze zdrowie, czy jesteśmy dla nich tylko marionetkami – pisał na Twitterze piłkarz Rayo Oscar Valentin.

Najgorsza zima od blisko czterdziestu lat, Hiszpania sparaliżowana 

A co z niedzielnymi meczami w LaLiga? Nie wiadomo. Bo dziś enklawa w Afryce, Melilla, jest jedyną częścią Hiszpanii niedotkniętą przez Filomenę, burzę śnieżną, która od kilku dni paraliżuje życie w kraju. Dziennikarz TV3 Albert Calatrava pisał, że cisza na ulicach przypomina tę z czasów kwarantanny znanej nam z początków koronawriusa. – Ostatni raz tyle śniegu w Madrycie było w 1985 roku – przekonywał w radiu COPE meteorolog Jose Miguel Vinas.

Opady śniegu w HiszpaniiHiszpania pod śniegiem. Mieszkańcy się bawią, ale są poważne utrudnia

W położonej w Leon stacji meteorologicznej Vega de Liordes odnotowano najniższą temperaturę w historii kraju, -35,8 stopni Celsjusza. Wstrzymano ruch na madryckim lotnisku Barajas. Nieprzejezdnych jest 420 dróg, a na niektórych są kilometrowe korki. Nie jeżdżą pociągi dużych prędkości. W stolicy wprowadzono czwarty, najwyższy, poziom alertu pogodowego na drogach. Sytuacja jest trudna, bo w niektórych miejscach Madrytu jest po 30-40 cm śniegu, ale będzie gorzej. W weekend w niektórych miejscach Hiszpanii spaść może dodatkowych 20 cm śniegu, a niskie temperatury mają utrzymywać się też w przyszłym tygodniu.