Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Victor Font ma kandydata na nowego trenera Barcelony. "Nasz Sir Alex Ferguson". Przedstawił plan

Victor Font potwierdził plotki i zapowiedział, że w przypadku wygrania wyborów prezydenckich w Barcelonie sprowadzi do klubu Xaviego Hernandeza. Ale planuje też zatrzymać Ronalda Koemana. Jego projekt, który przygotowywał przez sześć lat, na pierwszy rzut oka wygląda dobrze, jednak ma sporo wad.

Choć do wyborów prezydenckich w Barcelonie pozostał jeszcze blisko miesiąc (odbędą się 24 stycznia), to kampania jest w pełni. Jest ona kolorowa. Niektórych kandydatów, jak np. Jordiego Farre, nie da się traktować poważnie. Przedsiębiorca, który ma za sobą przeszłość w roli reżysera filmów pornograficznych i który nie ma większych szans na triumf, w czwartek rozpoczął rozdawanie pizz za poparcie jego kandydatury. Inna jest sytuacja Victora Fonta. Jeden z dwóch głównych pretendentów (obok Joana Laporty) do końcowego triumfu również w czwartek potwierdził, że cieszy się poparciem Xaviego Hernandeza, który ma stać na czele jego sportowego projektu.

Zobacz wideo Co się dzieje z Barceloną? "Oczekiwałbym od Koemana trochę samokrytyki"

Xavi zostanie "Fergusonem Barcelony"?

Font szykował go od sześciu lat i nadszedł czas, by go przedstawić. Legendarny pomocnik, który dziś prowadzi katarskie Al-Sadd, ma objąć stanowisko generalnego menedżera ds. piłkarskich. To nowa rola w klubie z Camp Nou. W hierarchii poniżej Xaviego byłby dyrektor sportowy, Jordi Cruyff, a jeszcze pod nim byłby trener Ronald Koeman. Font nie jest wielkim fanem holenderskiego szkoleniowca, za kadencji którego Barca wygrała ledwie 7 z 15 meczów w LaLiga. Kiedyś bez ogródek wypalił, że wywaliłby Holendra nawet, gdyby ten doprowadził drużynę do trypletu. Później przedsiębiorca wycofywał się z tych słów, jednak dziś jasno zadeklarował: – Jeżeli ten sezon potoczy się źle, Xavi latem przejmie drużynę i stanie się naszym Sir Aleksem Fergusonem.

Font jest zdania, że Barcelona "powinna stworzyć warunki dla Xaviego, by ten mógł pomagać klubowi" i że w przypadku jego zwycięstwa legendarny pomocnik "dzień później rozpocząłby doradzanie Barcelonie". 

Projekt imponujący, ale tylko na pierwszy rzut oka

Na papierze, plan wygląda dobrze i bez wątpienia może budzić nadzieje fanów Barcelony. Ale idealny nie jest. Trudno wyobrazić sobie, by Koemanowi dobrze pracowało się ze świadomością, że właściwie każdy na Camp Nou życzy sobie, by zastąpił go jego szef. Xavi nie ma też żadnego doświadczenia w roli szefa całego departamentu sportowego. O ile w pracy szkoleniowej w Katarze radził sobie dobrze, o tyle nie wiadomo, czy odnajdzie się w nowej roli. – Nie mam nic przeciwko niemu, ale Xavi nie jestem przekonany, czy jest odpowiednią osobą do podejmowania decyzji mających znaczenie dla 70-80 proc. budżetu klubu – zastanawia się Josep Maria Minguella, były doradca zarządu Barcelony.

Wątpliwości budzi też osoba Cruyffa, którego kusił już poprzedni szef Barcy, Josep Maria Bartomeu. Nazwisko ma wielkie, jest świetnym ekspertem w radiu Cadena SER, jednak jego CV jest słabe. Był dyrektorem sportowym cypryjskiego AEK Larnaka i izraelskiego Maccabi Tel Awiw, a jako trener krótko pracował w Maccabi, reprezentacji Ekwadoru i chińskich Chongqing Dangdai Lifan oraz Shenzhen. W Barcelonie w ostatnich latach oddawali dyrekcję sportową w ręce ludzi niedoświadczonych (Eric Abidal) lub nie mających odpowiedniego doświadczenia (Pep Segura, Ramon Planes). Efekty wszyscy widzieliśmy na boisku.

Szczere wyznanie Ronalda Koemana. Media: W Barcelonie jest gorzej niż źleSzczere wyznanie Ronalda Koemana. Media: W Barcelonie jest gorzej niż źle

Twórca potęgi Valencii w Barcelonie?

W planie Fonta pojawia się wiele nazwisk znanych fanom Barcelony (słynni Joan Vila i Albert Benaiges mają odpowiadać za rozwój La Masii, a szefem metodologii ma być inna legenda Barcy Paco Seirul·lo), jednak najważniejsze założenia projektu nie budzą oczekiwanej ekscytacji. To otwiera szansę dla Laporty. Były prezydent Barcelony ostatnio błysnął wielkim banerem na jednym z bloków w okolicy Santiago Bernabeu. Font zapraszał go do rozmowy o konkretach. Joan kart na stół jeszcze nie wyłożył, jednak łączono go m.in. z Mateu Alemanym, który jako dyrektor generalny wykonywał w Valencii znakomitą pracę.