Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Gerard Pique mocno uderza w prezesa FC Barcelony. "To oburzające"

Gerard Pique przerwał milczenie i ostro skrytykował władze Barcelony w dużym wywiadzie, jakiego udzielił internetowemu wydaniu gazety "La Vaungardia". - To oburzające. [...] Jestem piłkarzem Barcelony i widzę, że klub wydał pieniądze na krytykę własnych piłkarzy - powiedział obrońca katalońskiego zespołu.

Stoper katalońskiego dwa i pół miesiąca po klęsce Barcelony z Bayernem Monachium 2:8 w Lidze Mistrzów zabrał głos, dokonując obszernej analizy obecnej sytuacji w klubie. Gerard Pique zrobił to zaledwie jeden dzień przed El Clasico, które zostało zaplanowane na sobotę 24 października.

Zobacz wideo Marek Papszun tłumaczy: Mamy przewagę, bo budujemy zespół od II ligi [SEKCJA PIŁKARSKA #68]

Ostry komentarz Pique o działaniach Bartomeu. "To mnie bardzo boli"

Obrońca z jednej strony ma nadzieję na dobre relacje z prezydentem klubu Josepem Marią Bartomeu, a z drugiej w ostrych słowach go krytukuje. - To oburzające. Nie chcę się z nikim źle dogadywać, ale były takie chwile. Jestem piłkarzem Barcelony i widzę, że klub wydał pieniądze na krytykę własnych piłkarzy. Tych samych, których teraz prosi się o obniżenie wynagrodzenia. Poprosiłem Bartomeu o wyjaśnienie, a on odpowiedział mi: "Gerard, nie wiedziałem". A ja w to wierzyłem, że o niczym nie wiedział, ale teraz osoba odpowiedzialna za tę sprawę nadal pracuje w klubie - podkreśla Pique w rozmowie z "La Vanguardia", odnosząc się do Jaume Masferrera, doradcy prezydenta.

- I to mnie bardzo boli. Mówię to tutaj, ponieważ osobiście powiedziałem o tym prezydentowi. A co chcesz, żebym powiedział? Czy to jest bolesne? Tak, ale czy mogę zrobić coś innego? Moje stosunki z prezydentem mogą być serdeczne, ale są rzeczy, które się nie zmieniły - kontynuuje Pique.

"Decyzja o zwolnieniu Valverde była niespójna"

W dalszej części wywiadu Pique krytykuje zwolnienie Ernesto Valverde. - To nie było spójne. Po wygraniu dwóch mistrzostw i byciu liderem. Zostaliśmy wezwani na spotkanie i przekazano nam wiadomość i wygląda na to, że musieliśmy to zaakceptować lub odrzucić, kiedy powiedzieliśmy: "Panowie, to jest decyzja, którą musicie podjąć" - ujawnia Hiszpan.

- Kiedy klub działa lepiej i wszystko jest oparte na zdrowych zasadach dla wszystkich, wtedy hierarchie są dobrze zdefiniowane. Prezydent musi być pierwszy, a potem trener musi rządzić zawodnikami. Kiedy ta hierarchia jest złamana, pewne rzeczy przestają działać - dodaje Pique.

Pique tłumaczy, dlaczego podpisał z Barceloną nowy kontrakt

Kilka dni temu Hiszpan przedłużył kontakt z klubem. Dotychczasowy był ważny do 2022 roku, a nowy będzie obowiązywał przez dwa lata dłużej. Wpisano w niego klauzulę odstępnego w wysokości 500 milionów euro, która jednak będzie uzależniona od rozegrania określonej liczby meczów w sezonie. Jeśli ich nie rozegra, jego kontrakt przestanie być ważny.

Pomimo różnic z prezydentem Pique wyjaśnia, dlaczego zdecydował się podpisać nowa umowę z Barceloną. -To bardzo proste. Klub mówi mi, mnie i innym graczom, że z powodu pandemii bardzo ucierpi finansowo i w takiej sytuacji Barca jest ponad wszystkimi. Ten klub dał mi wszystko, więc oddałem się do ich dyspozycji. Mówią mi, że wszystkie pieniądze, które mają zapłacić w tym roku, zostaną wypłacone w przyszłości - uzasadnia.

- We własnym imieniu każdy gracz może dobrowolnie przyjąć propozycję klubu. Inną rzeczą jest to, że zmuszają cię jednostronnie i robią to w sposób, w jaki to zrobili. Prawda jest taka, że całkowicie się z tym nie zgadzam. Mieliśmy kilka spotkań jako zespół, wyjaśniliśmy to i wszyscy idziemy w jednym kierunku - wyjaśnia zawirowania związane z obniżkę wynagrodzeń.

Pique krytykuje Bartomeu. "Masz obowiązek zawrzeć z nim nową umowę"

Na koniec hiszpański stoper odniósł się do Leo Messiego, który chciał opuścić Camp Nou przed rozpoczęciem sezonu 2020/21 i jednocześnie uderzył w prezydenta klubu - Ja jako prezydent postąpiłbym inaczej. Gracz, który od 16 lat tyle daje klubowi. Masz obowiązek zawrzeć z nim nową umowę. Nie może być tak, że obie strony są tak daleko od porozumienia. Zadaję sobie pytanie: jak to możliwe, że najlepszy gracz w historii, którym mieliśmy szczęście się cieszyć, pewnego dnia wstaje i wysyła burofaks, ponieważ czuje, że go nie słuchają. To jest zbyt szokujące. Leo zasługuje na wszystko. Nowy stadion powinien nosić jego imię. Denerwuje mnie i zaskakuje, że takich ludzi jak Pep, Puyol, Xavi czy Valdes nie ma w klubie. Oni są częścią jego historii. Takie osoby powinno się zatrzymywać - kończy Pique.

Masz ciekawy temat związany ze sportem? Wiesz o czymś, co warto nagłośnić? Chcesz zwrócić uwagę na jakiś problem? Napisz do nas: sport.kontakt@agora.pl

Przeczytaj także: