Choć Grosickiemu udało się spełnić marzenie o powrocie do Premier League, to raczej nie będzie mu dane grać w najwyższej klasie rozgrywkowej w Anglii. Trener Slaven Bilić widzi Polaka co najwyżej w roli zmiennika, a ta nie zadowala skrzydłowego, który w obliczu przyszłorocznych mistrzostw Europy chce grać jak najwięcej.
Grosicki nie został powołany na ostatni ligowy mecz z Evertonem, podobnie jak na wtorkowe starcie z Brentford w Pucharze Ligi Angielskiej. Piłkarz chce odejść z klubu, co potwierdził w programie Kanału Sportowego "Misja Futbol - Dogrywka" Mateusz Borek. - Na pewno wchodzi w grę rynek angielski, zainteresowane są też zespoły znad Zatoki Perskiej, ale też jeden większy klub z południa Europy. Nie chodzi jednak o Włochy - zdradził dziennikarz.
O zainteresowaniu Grosickim w ostatnim czasie pisały sporo media z Grecji, których zdaniem Polak mógłby trafić niedługo do Olympiakosu Pireus. Byłby to z pewnością ciekawy kierunek dla skrzydłowego, zwłaszcza że Grecy mogą w tym roku zagrać w fazie grupowej Ligi Mistrzów - w rundzie play-off zmierzą się z pogromcami Legii Warszawa Omonią Nikozja.
Grosicki do West Bromwich trafił w styczniu, kiedy zespół rywalizował jeszcze na zapleczu angielskiej ekstraklasy. Wraz z ekipą WBA wywalczył awans do Premier League, ale nie zdołał wywalczyć sobie u trenera Bilicia miejsca w podstawowym składzie zespołu.
Przeczytaj też: