Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Kapitan wypchnięty z klubu. Wzruszające pożegnanie. "Syn zapytał, dlaczego odszedłem z drużyny, którą kocha"

Valencia pozbywa się najlepszych piłkarzy, wymuszając na nich odejście z klubu. - Mój syn zapytał mnie, dlaczego zmieniłem drużynę, którą kocha, skoro on zawsze będzie kibicował Valencii. Powiedziałem mu, że tak wygląda futbol - powiedział były już kapitan "Nietoperzy", Dani Parejo.

Dani Parejo grał w Valencii od 2011 roku. Był jej kapitanem. W środę został wypchnięty z klubu. Nie chciał odchodzić, ale działacze siłą go tego zmusili. Nie pozwolono mu nawet pożegnać się kibicami na stadionie ani rozegrać pożegnalnego meczu. Rozgoryczony zorganizował rozmowę na żywo z fanami na Instagramie. - Mój syn zapytał mnie, dlaczego zmieniłem drużynę, którą kocha, skoro on zawsze będzie kibicował Valencii. Powiedziałem mu, że tak wygląda futbol. To smutne. Dzieci są dziećmi i kiedyś zrozumieją - powiedział Parejo i rozpłakał się.

Zobacz wideo Lech zarobi miliony na transferach? "Jest duże zainteresowanie naszymi piłkarzami"

Łzy kapitana Valencii

31-letni Parejo zagrał w barwach Valencii w 383 spotkaniach. Wielokrotnie zapewniał, że chciałby zakończyć karierę na Mestalla. - Moim celem było grać tutaj do końca. Dałem z siebie wszystko w tej drużynie i odchodzę z uniesioną głową - dodał. Działaczom Valencii tak bardzo zależało na pozbyciu się Parejo, że oddali go za darmo do Villarreal. Kilka godzin wcześniej za jedyne osiem mln euro sprzedali "Żółtej Łodzi Podwodnej" Francisa Coquelina.

Kibice "Nietoperzy" są oburzeni. Jednego dnia ich zespół stracił serce i płuca. Parejo to ceniony rozgrywający w Hiszpanii, powoływany do reprezentacji. 29-letni Coquelin po transferze z Arsenalu Londyn był jednym z najlepszym defensywnych pomocników w LaLiga. Tymczasem władze Valencii oddały obu zawodników za bez cen, wzmacniającym przy tym lokalnego rywala. Transfermarkt wycenia Parejo na 20 mln euro, Coquelina na 15 mln. Kibice wściekli na szefostwo klubu protestowali wieczorem pod stadionem.

"Na co nam bankrutujący klub?"

Prezes klubu Anil Murthy tłumaczył nagłą sprzedaż zawodników problemami finansowymi drużyny. - Przygotowujemy się do trudnego sezonu z powodu pandemii, musimy dobrze zarządzać finansami. Na co nam bankrutujący klub? - powiedział w rozmowie z singapurskim "The Straits Times". Ta argumentacja nie trzyma się jednak kupy, bo skoro działacze walczą o budżet klubu, to dlaczego pozbyli się dwóch wyróżniających się piłkarzy praktycznie za darmo?

Hiszpańskie media twierdzą, że powód odejścia Parejo i Coquelina jest inny. Obaj należeli do frakcji popierającej trenera Marcelino, z którym Valencia rozstała się we wrześniu ubiegłego roku. Hiszpański szkoleniowiec doprowadził w poprzednim sezonie Valencię do czwartego miejsca w lidze oraz zdobył dla klubu pierwsze trofeum od 11 lat, gdy maju "Nietoperze" pokonały w finale Pucharu Króla Barcelonę. Dlaczego więc Marcelino został zwolniony? Bo nie chciał, by słynny agent piłkarski Jorge Mendes, prywatnie dobry znajomy właściciela Valencii, Petera Lima, sprowadzał na Mestalla kolejnych niepotrzebnych jego zdaniem piłkarzy. Konflikt skończył się zwolnieniem hiszpańskiego trenera, mimo że stanęła za nim drużyna, w tym Parejo. - Jestem pewny, że gdziekolwiek trafisz, pójdzie ci świetnie. Jeśli tylko pozwolą ci pracować - tak wbitą we władze Valencii szpilką, pożegnał zwolnionego Marcelino kapitan „Nietoperzy”.

W ostatnich miesiącach Singapurczyk Peter Lim pokazał, jak nie należy zarządzać klubem piłkarskim. Pozbył się trenera, który zapewniał mu sukcesy. Rozbił drużynę, która sezon 2019/2020 w Hiszpanii skończyła na dziewiątym miejscu i nie zagra w europejskich pucharach. Teraz rozprzedaje najlepszych piłkarzy. Oprócz Parejo i Coquelina z Mestalla odszedł także utalentowany skrzydłowy Ferran Torres. 20-latek dołączył do Manchesteru City za jedyne 20 mln euro. Kolejny zawodnik oddany za bezcen. „Marca” twierdzi, że w kolejce do odstrzału są teraz m.in. Rodrigo i Jose Gaya.

Legendy Valencii Mario Kempes, Santiago Canizares, Roberto Ayala i Javier Subirats dołączyły do protestu wobec zarządu klubu. Domagają się jego odejścia. Canizares napisał do kibiców na Twitterze: Wielu z Was uważa, że jedynym wyjściem jest kupno klubu. Niestety Meriton [firma Petera Lim - przyp. red.] stwierdził, że nie chce sprzedawać klubu i nie wysłucha żadnych ofert.

Przeczytaj też: