Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Lionel Messi bezlitośnie podsumował Barcelonę. Bezpardonowy atak

- Real zrobił swoje, ale bardzo im pomogliśmy w tym, że to oni wzięli mistrzostwo Hiszpanii. Jak tak dalej pójdzie, to przegramy też z Napoli - mówił rozgoryczony Leo Messi w wywiadzie tuż po sensacyjnej przegranej 1:2 z Osasuną.

Przegrana jest sensacyjna, bo wprawdzie Barcelona traciła w tym sezonie punkty bardzo często, ale w meczach wyjazdowych. U siebie dalej była potęgą: do meczu z Osasuną z 18 spotkań na Camp Nou wygrała 16, dwa zremisowała (na wyjeździe wygrała ledwie osiem razy). Ostatni raz w lidze pokonał ją na Camp Nou Betis, prowadzony przez Quique Setiena, jesienią 2018.

Teraz Setien jako trener Barcelony poniósł na tym stadionie jedną z najbardziej zawstydzających porażek podczas swojej krótkiej kadencji. I nie poprawił wrażenia konferencją po meczu, gdy próbował przekonywać, że nic strasznego się nie stało: drużyna się rozwija, gdyby wykorzystała sytuacje po rzutach rożnych, byłoby inaczej. itd. Barcelona przegrała w słabym stylu, przez cały mecz nie mogła złapać rytmu, pierwsza straciła gola, a wyrównujący gol (oczywiście Leo Messiego, z rzutu wolnego) nie okazał się żadnym przełomem. Kontra Osasuny w ostatnich minutach, gdy goście grali już w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Enrica Gallego, skończyła się bramką na 2:1.

Zobacz wideo Serie A. Sassuolo - Juventus 3:3. Wyśmienita interwencja Wojciecha Szczęsnego [ELEVEN SPORTS]

"Musimy zmienić wiele rzeczy. Bardzo pomogliśmy Realowi"

Trener Quique Setien stał przy linii bezradny i nie śmiał spojrzeć na żadnego piłkarza, a Messi po meczu przed kamerą Movistaru rozliczył ostatnie pół roku w klubie bez litości. – To, co się działo od stycznia do teraz, było bardzo złe. Musimy zmienić wiele rzeczy, to pewne. Bo jeśli tak będzie dalej, to przegramy też z Napoli – mówił Messi o czekającym Barcelonę rewanżu w 1/8 finału LM. W pierwszym meczu w Neapolu zremisowała 1:1 po rozczarowującej grze. W 2020 Barcelona przegrała już turniej o Superpuchar Hiszpanii po dramatycznym meczu z Atletico Madryt – po tym meczu został zwolniony trener Ernesto Valverde – odpadła w ćwierćfinale Pucharu Króla z Athletikiem Bilbao, roztrwoniła przewagę  w lidze nad Realem, który w czwartek zapewnił sobie mistrzostwo.

Real zrobił swoje, ale bardzo im pomogliśmy. Nie chcieliśmy tak kończyć sezonu, ale ta porażka to symbol tego, jaki był dla nas ten sezon. Byliśmy drużyną nieregularną, słabą, rywale nas przewyższali intensywnością i ochotą, za łatwo sobie stwarzali sytuacje i strzelali gole. Traciliśmy w tym sezonie dużo punktów tam, gdzie nie wypadało. Ten mecz jest dobrym symbolem. Odczucie w drużynie jest takie, że próbujemy, ale się nie udaje – mówił Messi.  

Messi: "Kibicom skończyła się cierpliwość i to normalne". Drogi drużyny i trenera się rozeszły

Mecz rewanżowy z Napoli 8 sierpnia. Już przed pandemią Messi powiedział w jednym z wywiadów, że z taką grą Barcelona Ligi Mistrzów nie wygra. Przypomniał to po Osasunie. – Jeśli chcemy powalczyć o Ligę Mistrzów, musimy być samokrytyczni. My, piłkarze, musimy zacząć od siebie. Ale to musi być autokrytyka powszechna. Kibice są źli i to jest logiczne. Po tym jak odpadaliśmy z Ligi Mistrzów z Romą i Liverpoolem (w obu przypadkach trwoniąc w rewanżu ogromną zaliczkę z pierwszego meczu – red.) kibicom skończyła się cierpliwość i to jest normalne – mówił Messi.  Nie znalazł nawet pół ciepłego słowa pod adresem Quique Setiena.

Już wspomniany wywiad sprzed pandemii był prztyczkiem pod adresem trenera, bo była tam sugestia, że kadra klubu nadal jest mocna, ale gra słaba. A po pandemii drogi trenera i drużyny rozjechały się już tak bardzo, że można mieć wrażenie, że Setien jest właściwie obok klubu. Piłkarze nie zwracają na niego uwagi, organizują się sami, a asystenta Edera Sarabię ignorują bardzo ostentacyjnie. Nie mogą się też porozumieć z prezesem Josepem Marią Bartomeu, negocjacje w sprawie obniżenia pensji podczas pandemii były kompromitującym klub przeciąganiem liny między szatnią a zarządem. A gra Barcelony po pandemii była tak wybrakowana, że niektórzy kibice zaczęli tęsknić za Ernesto Valverde, którego dymisji się wcześniej domagali. Valverde bywał niesprawiedliwie oceniany. Ale akurat w tym sezonie trudno znaleźć coś na jego usprawiedliwienie, mimo że zostawiał drużynę na pierwszym miejscu w lidze. Z nim Barcelona też często traciła punkty (aż 18, z Setienem 15), a liderem pozostawała głównie dzięki temu, że to był w lidze hiszpańskiej sezon równania w dół. Gdy Real stał się regularny – wygrał wszystkie 10 meczów po pandemii - jego atak na mistrzostwo był dla Barcelony nie do odparcia.

W Lidze Mistrzów Barcelona może teraz, jak to ujął Messi w rozmowie z Movistar, zacząć od zera. Być może nawet zdobycie Pucharu Europy to byłoby za mało, żeby zbudować jakąkolwiek więź drużyny ze sztabem trenerskim, ale tu stawka jest dużo wyższa: chodzi o przywrócenie Messiemu nadziei, że może się dalej piłkarsko spełniać w Barcelonie. Niedawno radio Ser informowało, że negocjacje w sprawie przedłużenia wygasającego za rok kontraktu zostały wstrzymane na prośbę Messiego. Bartomeu bagatelizował te informacje i przekonywał, że wszystko dobrze się skończy. Ale żadnego publicznego wsparcia w tej sprawie od Messiego na razie nie dostał.

Przeczytaj także: