Kontrowersje w La Lidze. Piłkarz twierdzi, że sędziowie gwiżdżą pod Real Madryt

Real Madryt pokonał w niedzielę na wyjeździe Athletic Bilbao 1:0 po golu z rzutu karnego i jest coraz bliżej zdobycia mistrzostwa Hiszpanii. W meczu nie zabrakło jednak kontrowersji dotyczących sędziowania. - Wszyscy widzimy, co się dzieje w ostatnich kolejkach i na korzyść kogo podejmuje się decyzje - skomentował po ostatnim gwizdku Iker Muniain, napastnik Athletiku.

Real w niedzielę zdobył trzy punkty, choć ten sukces nie przyszedł madrytczykom łatwo. Podobnie jak w poprzednich dwóch kolejkach, konkretnie starciach z Getafe i Espanyolem, zespół Zinedine'a Zidane'a wygrał skromnym rezultatem 1:0. Warto podkreślić, że dwa z trzech tych goli padły po rzutach karnych. Zwycięstwa zatem minimalne, w których decydujące były detale.

Według części piłkarzy Barcelony, przede wszystkim Gerarda Pique, te detale często w przypadku Realu sprowadzają się do błędów sędziowskich. Podobnego zdania był po niedzielnym meczu zawodnik Athletiku, Iker Muniain. - Wszyscy widzimy, co się dzieje w ostatnich kolejkach i na korzyść kogo podejmuje się decyzje. Każdy sam może wyciągnąć z tego wnioski - stwierdził wyraźnie zirytowany piłkarz ekipy Basków. Muniain odniósł się w ten sposób do sytuacji z 71. minuty spotkania, kiedy to Sergio Ramos nadepnął w polu karnym Realu Raula Garcię. Gracze Bilbao domagali się podyktowania jedenastki, ale sędzia pozostał niewzruszony.

Po końcowym gwizdku na temat tej sytuacji wypowiedział się sam Ramos: - To prawda, że na niego nadepnąłem, ale stałem do niego plecami. Nie widziałem go i nie zrobiłem tego umyślne. To nie było w tej akcji kluczowe. Nie było tam karnego.

Zobacz wideo Niezrozumiały transfer Barcelony. "To Juventus zyskał więcej" [SEKCJA PIŁKARSKA #53]

Ekspert ocenił kontrowersyjną decyzję

W Radiu Marca Juan Andujar Oliver, ekspert stacji zajmujący się kwestiami sędziowskimi, ocenił, że w tej sytuacji arbiter podjął prawidłową decyzję. - Nadepnięcie Ramosa nie było celowe. Obaj zawodnicy nie brali bezpośrednio udziału w akcji - tłumaczył. Sytuacja ta przypomina zresztą do złudzenia tą z udziałem Lionela Messiego w meczu Barcelony z Athletikiem. Wtedy Argentyńczyk groźnie nastąpił na nogę Yeraya Alvareza, za co nie został w żaden sposób ukarany. Eksperci broniący gwiazdora Barcy również zwracali uwagę na to, że nadepnięcie było całkowicie przypadkowe.

Z racji na to, że Real wygrywa minimalnie, każda decyzja sędziowska na korzyść madrytczyków jest szczegółowa analizowana przez kibiców, piłkarzy i media związane z zespołami rywali. Przykładowo w spotkaniu z Realem Sociedad, wygranym 2:1 przez Królewskich, nie uznano gola dla Basków autorstwa Adnana Januzaja. Jeden z zawodników Sociedad, choć piłki nie dotknął, był na spalonym i zasłaniał widok Thibaut Courtois. Z punktu widzenia przepisów brał więc udział w akcji, absorbując uwagę bramkarza. Mimo że decyzja była prawidłowa, katalońskie media pisały o wielkim skandalu i lidze rozstrzygniętej przy zielonym stoliku. Okładki poniedziałkowych dzienników z Katalonii i Kraju Basków zapewne będą miały podobny wydźwięk.

Real idzie na mistrza?

Królewscy od powrotu do gry po przerwie spowodowanej pandemią wygrali siedem kolejnych meczów i cztery kolejki przed końcem zmagań w La Lidze mają siedem punktów przewagi nad zajmującą drugie miejsce w tabeli Barceloną. Katalończycy mają o jeden mecz rozegrany mniej - w niedzielę czeka ich trudne wyjazdowe spotkanie z Villarrealem. Jeśli aktualni mistrzowie kraju chcą realnie myśleć o obronie tytułu, nie mogą pozwolić sobie na kolejną stratę punktów. W ostatnich czterech spotkaniach zespół trenera Quique Setien zanotował aż trzy remisy.

Przeczytaj również:

Więcej o: