Aplikacja
Aplikacja Sport.pl LIVE
  POBIERZ

Wszystko, co najtrudniejsze Real Madryt ma za sobą. Mistrzostwo jest na wyciągnięcie ręki

Real Madryt znów nie zachwycił, ale znów solidna defensywa i jedno przyspieszenie wystarczyły do kolejnej wygranej 1:0. Zespół Zinedine'a Zidane'a pokonał na wyjeździe Athletic Bilbao i mistrzostwo kraju ma już na wyciągnięcie ręki.

Ten mecz do złudzenia przypominał to, co w czwartek działo się na Estadio Alfredo Di Stefano, gdy Real Madryt pokonał 1:0 Getafe. W niedzielę w Bilbao też więcej było fali i niedokładności, niż piłkarskiej jakości. Zespół Zinedine'a Zidane'a też nie zachwycił, ale jednak wygrał. I znów wynikiem 1:0. To już trzecie takie zwycięstwo Realu z rzędu i szóste w obecnym sezonie. Tylko Atletico, Sevilla i Villarreal mogą się równać z "Królewskimi" pod tym względem.

Zobacz wideo Serie A. Juventus - Torino 4:1. Samobójczy gol Djidjego[ELEVEN SPORTS]

Tak jak w czwartek, tak samo i w niedzielę o sukcesie Realu zdecydował moment przyspieszenia i rzut karny. W okolicach 70. minuty drużynie Zidane'a udało się zamknąć przeciwnika w okolicach jego pola karnego i rozpocząć ostrzał bramki Unaia Simona. Wszystko skończyło się ofensywnym wejściem rozgrywającego słaby mecz Marcelo i faulem Daniela Garcii.

Rzut karny pewnie, na dwa tempa wykorzystał Sergio Ramos. Dla kapitana Realu to już 10. trafienie w obecnym sezonie i 20. z rzędu strzelony rzut karny. Choć kapitana "Królewskich" trzeba chwalić, to hiszpańskie media na pewno będą też dyskutowały na temat sytuacji, w której Ramos nadepnął Raula Garcię, a sędzia nie podyktował rzutu karnego. Nie podyktował, choć sytuacja do złudzenia przypominała tę, po której to Real otrzymał jedenastkę.

Real Madryt na autostradzie do mistrzostwa

Po restarcie rozgrywek po przerwie spowodowanej pandemią koronawirusa zespół Zidane'a jest bezbłędny. Real wygrał siódmy mecz z rzędu i naprawdę trudno wyobrazić sobie, by w tym roku, po trzech latach oczekiwania, nie odzyskał upragnionego mistrzostwa Hiszpanii. Na cztery kolejki przed końcem rozgrywek "Królewscy" mają siedem punktów więcej od Barcelony, która w niedzielę zagra na wyjeździe z Villarrealem.

Z Villarrealem, który po restarcie rozgrywek jeszcze nie przegrał. Wygrał pięć meczów i zremisował jeden. Dla sponiewieranej problemami drużyny Quique Setiena będzie to wyzwanie bardzo trudne nie tylko ze względu na formę przeciwnika, ale też z uwagi na beznadziejną, własną dyspozycję na wyjazdach. W obecnym sezonie Barcelona zdobyła 23 punkty w 16 meczach poza własnym stadionem, czyli aż o 11 mniej od Realu. Pod tym względem od Katalończyków lepiej prezentują się też Sevilla, Villarreal oraz Atletico.

Nawet jeśli Barcelonie uda się wygrać w niedzielę wieczorem, to obrona mistrzowskiego tytułu wciąż będzie wydawała się zadaniem niemożliwym do wykonania. Real ma wszystko w swoich rękach, a przed sobą mecze kolejno z 15. w tabeli Deportivo Alaves, 10. Granadą, 5. Villarrealem i przedostatnim Leganes.

Czy w tych spotkaniach można stracić taką przewagę? Teoretycznie tak. W praktyce wydaje się to jednak nierealne, zwłaszcza gdy przed chwilą pokonywało się wyżej sklasyfikowanych i silniejszych rywali, takich jak Valencia, Real Sociedad, Getafe i Athletic Bilbao. Wydaje się, że wszystko, co najtrudniejsze, Real ma już za sobą i z autostrady do mistrzostwa nie zepchnie go już nic.

Czytaj też:

Pobierz aplikację Sport.pl LIVE na Androida i na iOS-a

Sport.pl LiveSport.pl Live .



Więcej o: