Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Magiczny dotyk Karima Benzemy! Real wykorzystał wpadkę Barcelony

Real Madryt wykorzystał wpadkę Barcelony i umocnił się na pozycji lidera ligi hiszpańskiej, pokonując na wyjeździe Espanyol.

Po tym, jak w sobotę Barcelona niespodziewanie zremisowała na wyjeździe z Celtą Vigo (2:2), Real stanął przed szansą na uzyskanie dwupunktowej przewagi nad swoim głównym rywalem w walce o mistrzostwo. By tak się stało, Królewscy musieli w niedzielę pokonać inny kataloński zespół - grający o być albo nie być w hiszpańskiej ekstraklasie Espanyol, który zamykał tabelę La Ligi.

Zobacz wideo "Boję się, że Arkadiusz Milik nie trafi do Juventusu". Jeden gwarant transferu Polaka [SEKCJA PIŁKARSKA #52]

Real od początku spotkania przeważał, ale głównie w statystykach posiadania piłki (70 proc.) i liczby wymienionych podań (200 więcej od rywala w pierwszej połowie). Ta optyczna przewaga niespecjalnie przekładała się na stworzone sytuacje. W pierwszych dwóch kwadransach groźniej bywało nawet pod bramką Królewskich, choć trzeba uczciwie przyznać, że Katalończycy rzadko niepokoili Thibaut Courtois. Ich ataki zasługują na wyróżnienie bardziej z powodu ospałości, jaką w ofensywie prezentował Realu.

Cudowne zagranie Benzemy!

Piłkarze Zinedine'a Zidane'a podkręcili tempo dopiero tuż przed przerwą. W jednej akcji, po centrze z prawego skrzydła, Real miał dwie świetne szanse na strzelenie gola, ale dwukrotnie kapitalnie w bramce Espanyolu spisał się Diego Lopez. Hiszpan najpierw zablokował Karima Benzemę, a następnie uderzenie z woleja Edena Hazarda. Kilkadziesiąt sekund później, w doliczonym czasie pierwszej połowy, bramkarz gospodarzy nie miał już jednak szans. Benzema sprytnym podaniem piętą posłał piłkę między nogami jednego z obrońców prosto do wbiegającego przed bramkę Casemiro. Brazylijczyk dostawił tylko stopę i z najbliższej odległości posłał piłkę do siatki.

Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Real kontrolował mecz, ale nie forsował tempa. Espanyol, mimo niekorzystnego wyniku, również nie kwapił się do odważniejszych ataków, wyraźnie nie chcąc narazić się na kontrę i utratę drugiego gola, który "zabiłby" praktycznie mecz. Sytuacji bramkowych było w związku z tym jak na lekarstwo i wynik z pierwszej połowy utrzymał się już do końcowego gwizdka.

Po 32. kolejce Real Madryt jest liderem La Ligi i ma dwa punkty przewagi nad Barceloną. W następnej serii gier, która odbędzie się w środku tygodnia, madrytczycy podejmą u siebie Getafe (6. miejsce w tabeli), natomiast Barcelona zagra na Camp Nou w hicie kolejki z Atletico Madryt (3. pozycja). Espanyol pozostaje na końcu ligowej stawki i traci aż dziesięć punktów do bezpiecznego miejsca. Szanse na utrzymanie ma już tylko matematyczne.

Więcej o: