Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Wojna na okładki w Madrycie i Katalonii! "Lider Var-u". Ale to Real ma przewagę na finiszu sezonu

Madrycka "Marca" pierwszą stronę tytułuje jednym słowem - lider. Kataloński "Mundo Deportivo" dodaje - lider VAR-u. Real Madryt wykorzystał potknięcie Barcelony, wygrał 2:1 z Realem Sociedad i na osiem kolejek przed końcem prowadzi w tabeli.
Zobacz wideo

Nie sposób jednak pisać tylko o zmianie lidera i uciec od kontrowersji sędziowskich, bowiem już pierwszy gol dla Realu padł po rzucie karnym, co do którego istnieje sporo wątpliwości. Doskonały tego wieczoru Vinicius Junior, który zajął miejsce Edena Hazarda na lewym skrzydle, wpadł w pole karne gospodarzy, nawinął jednego obrońcę, drugiemu przepuścił piłkę między nogami i tuż przed strzałem stracił równowagę. Sędzia Xavier Estrada Fernandez od razu odgwizdał faul. Telewidzowie zobaczyli powtórki: jedną, drugą, trzecią. Pod każdym kątem, w zwolnionym i rzeczywistym tempie. Z bliska i z większej odległości. A na końcu i tak każdy zobaczył, co chciał zobaczyć. Wydaje się, że Brazylijczyk został trafiony w nogę, ale nie tuż przed oddaniem strzału, a odrobinę wcześniej i karny się Realowi należał. Sędziowie z VAR-u się z tym zgodzili i decyzja została utrzymana. Jedenastkę pewnie wykorzystał Sergio Ramos.

Trzy kontrowersyjne sytuacje rozstrzygnięte na korzyść Realu Madryt

To był dopiero początek kontrowersji. Kilkanaście minut później, wprowadzony w drugiej połowie Adnan Januzaj, uderzył sprzed pola karnego. Piłka wpadła do bramki Realu Madryt, ale sędzia błyskawicznie odgwizdał spalonego. Stojący za plecami obrońców Mikel Merino był na spalonym - wprawdzie nie dotknął piłki, ale zdaniem sędziego absorbował uwagę Thibouta Courtoisa i mógł utrudnić mu interwencję. - Gdy gracz Sociedadu uderzył, w mojej linii stało trzech zawodników. Merino, ktoś jeszcze od nich i ktoś od nas. Wszyscy zasłonili mi moment strzału. Niczego nie widziałem, a gdy na końcu zobaczyłem piłkę, to nie miałem czasu na reakcję, bo leciała bardzo szybko. Dla mnie to jest spalony. Nie wiem, czy anulowanie takich goli jest fair, ale on zasłonił mi widok. Od tego jest VAR i uważam, że na końcu wszystkie dzisiejsze sytuacje były klarowne - przytacza wypowiedź bramkarza Realu portal "RealMadryt.pl".

90 sekund później Fede Valverde podał do Karima Benzemy, który zdobył bramkę na 2:0. Wątpliwości budzi przyjęcie piłki - Francuz pokazywał, że przyjął ją barkiem, VAR sprawdzał tę sytuację i to potwierdził, ale kolejne powtórki i stopklatki pokazały, że piłka trafiła go nieco poniżej barku. A to już kwalifikuje się pod odgwizdanie przewinienia i anulowanie gola.

"Skandal na Anoecie. Real wygrał po wątpliwym karnym na Viniciusie, golu po możliwej ręce Benzemy i anulowanym trafieniu Realu Sociedad" - podsumował kataloński dziennik "Sport".

Wracają więc słowa Gerarda Pique wypowiedziane po meczu Barcelony z Sevillą. - Wygranie mistrzostwa będzie bardzo trudne. Nie zależy tylko od nas. Widziałem, co działo się w dwóch ostatnich kolejkach. Może być trudno, żeby Real stracił punkty - stwierdził jeszcze na murawie Estadio Sanchez Pizjuan. Według hiszpańskich dziennikarzy była to aluzja do sędziów, którzy mają sprzyjać Realowi.

Zinedine Zidane musiał się z nimi zmierzyć na konferencjach prasowych przed i po spotkaniu z Realem Sociedad. Po kolejnym pytaniu o sędziowanie, Francuz stwierdził: - Boli mnie, że rozmawiamy tylko o sędziach, a nie o futbolu. Jakbyśmy nie zrobili niczego na murawie. Wygraliśmy na boisku i było to zasłużone zwycięstwo. Każdy może sobie myśleć, co chce.

 

Zgodnie z życzeniem Zidane'a - trochę o futbolu

Zidane tak już ma - gdy dziennikarze piszą, że kogoś już skreślił, daje mu szansę. Uwielbia rotować i zaskakiwać wyborem wyjściowego składu. W meczu przeciwko Sociedad od początku zagrał chociażby James Rodriguez, niewidziany w ligowym meczu od października. Zamiast Edena Hazarda wyszedł Vinicius, a za Ferlanda Mendy’ego Marcelo. Patrząc na napięty terminarz, szeroka kadra jest bodaj największą przewagą Realu nad Barceloną

Real od początku meczu miał przewagę, choć nie był tak nieprzewidywalny jak w pierwszej połowie przeciwko Eibarowi i w drugiej przeciwko Valencii. Przez godzinę nie dopuścił rywali do ani jednego celnego strzału na bramkę Courtoisa, za to sam - szczególnie pod koniec pierwszej połowy - uderzał dość często. Dłużej utrzymywał się przy piłce i zdominował środek pola. Ale dopiero w drugiej połowie przeszedł do konkretów. Wyróżniał się Vinicius, który nie dość, że dryblował z charakterystyczną dla siebie łatwością, to jeszcze zespół miał z tego realne korzyści. A to w przypadku Brazylijczyka nie jest tak oczywiste.

To człowiek-chaos. Niezwykle utalentowany skrzydłowy, który - jak spuentował Jorge Valdano, były dyrektor Realu Madryt, felietonista „El Pais” - umie wszystko co w futbolu najtrudniejsze, a jednocześnie ma problem z podstawami: dokładnym podaniem, celnym strzałem, dostrzeżeniem lepiej ustawionego kolegi. Vinicius wielokrotnie w tym i poprzednim sezonie był irytujący - kiwał kolejnych obrońców, ale na końcu piłkę tracił. W niedzielę na Anoeta był prawdziwym przywódcą Realu. Koledzy oddawali mu piłkę, a on raz za razem odjeżdżał obrońcom Realu Sociedad. Pod koniec spotkania nie mogli za nim nadążyć nawet zmęczeni koledzy. Vinicius przyjmował piłkę na swojej połowie, biegł do pola karnego gospodarzy, dośrodkowywał, ale nikogo tam nie było. Wprowadzeni w 78. minucie Marco Asensio i Mariano Diaz również zostawali kilka metrów za akcją. 

W 83. minucie gospodarze strzelili gola kontaktowego - Mikel Merino wbiegł z głębi pola w szesnastkę Realu, wykorzystał dobre dośrodkowanie Roberto Lopeza i uderzył pod poprzeczkę. Królewskim udało się jednak utrzymać prowadzenie do końca, mimo aż sześciu doliczonych minut. Dzięki temu awansowali na pierwsze miejsce w tabeli. Mają tyle samo punktów, co Barcelona, ale dzięki lepszemu bilansowi bezpośrednich meczów (0:0, 2:0) są przed nią. Do końca sezonu pozostało osiem kolejek. Łatwiejszy terminarz ma Real, który zagra z Mallorcą, Espanyolem (W), Getafe, Athletikiem Bilbao (W), Alaves, Granadą (W), Villarrealem i Leganes (W). Barcelonę w tym czasie czeka m.in. mecz z Atletico Madryt i wyjazd na El Madrigal na spotkanie z Villarrealem.