Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Rekord przychodów w futbolu! Hiszpanie wyprzedzili Niemców, Anglicy podnieśli wynagrodzenia. Po koronawirusie ma być złoty czas [Raport finansowy]

Europejski futbol po raz kolejny pobił finansowe rekordy. Anglicy nie szczędzą kasy na pensje, La Liga wyprzedziła Bundesligę, ale Niemcy za rok i tak szykują się na pozycję wicelidera. Z koronawirusem poradzili sobie najszybciej. W finansowych procesach za sezon 2018/19 opisanych w corocznym raporcie Deloitte czytamy, że COVID-19 spowoduje finansowe tąpnięcie, ale za rok znów doprowadzi do rekordów.

Choć wyścig na euro, funty, ruble czy liry trudno uznać za fascynujący i z podziwem oklaskiwać jego zwycięzców, to jednak futbol od pieniędzy jest zależny. To jak te pieniądze w europejskiej piłce nożnej wyglądają, w swym corocznym raporcie opisał Deloitte. Analiza za sezon 2018/19 jest ostatnią, w której większość słupków finansowych rośnie. Kolejne zestawienie będzie zdeterminowane przez pandemię COVID. Niektóre straty już oszacowano. Do czasów epidemii przychody europejskiego rynku futbolowego jak zwykle rosły, po raz kolejny pobiły rekord i wyniosły 28,9 mld euro. W najnowszym raporcie w oczy rzucają się coraz większe kwoty wydawane przez Anglików na wynagrodzenia, finansowe prześcignięcie Bundesligi przez Primera Division, mniejsze pieniądze generowane przez futbol w Rosji i pogłębiająca się różnica między TOP 5 lig europejskich, nad resztą stawki. O Ekstraklasie w raporcie jest mało. Polska w w finansowych zestawieniach znalazła się za ligami ze Skandynawii, a eksperci sugerują, że musi szukać różnych wpływów.

Zobacz wideo Zobacz ostatnią bramkę Lewandowskiego:

Anglia dystansuje. Hiszpanie prześcignęli Niemców

Niemal 29 mld euro, które wygenerowały europejskie kluby w sezonie 2018/19 to wynik o 2 proc lepszy niż w poprzednim raporcie. Tyle że to europejska średnia. Dla najlepszych te liczby są inne. Łączne przychody Premier League, La Ligi, Bundesligi, Serie A i Ligue 1 w omawianym okresie wzrosły aż o 9 proc. do 17 mld euro. Czyli najlepsza piątka lig na Starym Kontynencie ma przychody już grubo przekraczające połowę tego, co jest w stanie osiągnąć cała reszta.

Najmocniejsza w tym zestawieniu jest Premier League (5,85 mld euro). Jeśli spojrzymy na sam ranking wpływów "wielkiej piątki" to różnica między Anglią a drugą Hiszpanią wynosi 73 procent. La Liga i tak ma małe powody do radości, bo wśród finansowych krezusów wyprzedziła właśnie Bundesligę. Kluby hiszpańskie wygenerowały łączne przychody w wysokości 3,4 mld euro (wzrost o ponad 300 mln euro, czyli 10 proc.). W tym samym czasie Niemcy dzięki wzrostowi wpływów z transmisji, w rubryce "wpływy" mają "tylko" o 177 mln euro więcej niż ostatnio (6 proc.). Na czwartym miejscu uplasowała się Serie A (2,45 mld), a piąta jest Ligue 1 (1,9 mld).

Grafika TOP 5Grafika TOP 5 Sport.pl

Co ciekawe niemiecki plan na wznowienie futbolu w czasach epidemii, który wszedł w życie 15 maja, sprawi, że w następnym zestawieniu to Bundesliga znajdzie się przed La Ligą. Hiszpania zaczęła rozgrywki dopiero w trzecim tygodniu czerwca, dłużej ponosiła straty, a spodziewane wpływy przesuną się w czasie. Jak prognozują eksperci Deloitte, w sezonie 2020/2021 La Liga jednak ponownie zajmie drugie miejsce pod względem przychodów, bo wiadomo już, że wtedy zwiększą się jej wpływy z transmisji. O ile oczywiście nie zdarzy się coś nieprzewidzianego.

Premier League podniosła wynagrodzenia, ma 187 mln strat

Tym, którzy obracają największą gotówką warto poświęcić trochę uwagi. Wzrost przychodów Premier League spowodował, że jej kluby były jeszcze bardziej atrakcyjne dla graczy. Przynajmniej jeśli chodzi o możliwość zarobku. Ogólny stosunek płac do dochodów w angielskich drużynach wzrósł do 61 proc., w porównaniu z 59 proc. w poprzednim sezonie. Ważną informacją jest jednak ta, że ekipy Premier League odnotowały stratę przed opodatkowaniem w wysokości 187 mln euro, co i tak można było uznać za dobry wynik. W poprzedniej analizie strata wynosiła bowiem 670 mln euro więcej.

Największe wpływy na Wyspach Brytyjskich w omawianym sezonie osiągnął Manchesteru United (627 mln £) potem był Manchester City (538 mln £), a kolejne lokaty zajmowali: Liverpool (533), Tottenham (459), Chelsea (452) i Arsenal (393). Warto zauważyć, że ostatnie w zestawieniu Huddersfield Town nie odstawało od "Kanonierów" w sposób zdecydowany. Miało w tym czasie 122 mln £ wpływów.

Koronawirusowa przepaść i złoty sezon

Według ekspertów Deloitte’a epidemia koronawirusa sprawi, że finansowe różnice między najlepszymi klubami danej ligi a ligowymi średniakami i słabeuszami się powiększą.

"Największe kluby piłkarskie ocalą przychody obwarowane klauzulami umownymi, podczas gdy mniejsze kluby w większym stopniu są uzależnione od przychodów z dnia meczu i jednosezonowych umów handlowych" - czytamy w dokumencie.

Koronawirus ma sprawić, że mimo załamania finansów w obecnym, wznowionym sezonie, złoty czas, tj. rekordowo wysoki poziom przychodów kluby osiągną w sezonie 2020/21. To dlatego, że jeśli rozgrywki uda się bez komplikacji dograć, niektóre przychody z transmisji zostaną przesunięte na kolejny rok budżetowy. To może skutkować kolejnymi rekordami.

– Istnieje wciąż wiele znaków zapytania, zwłaszcza jeśli chodzi o czas i skalę ograniczeń, które będą wiązały się z powrotem kibiców na stadiony oraz wpływem pandemii na szerszą działalność partnerów handlowych i nadawców. Branża piłkarska liczy na ożywienie gospodarki w kształcie litery V i powrót do względnej normalności finansowej w sezonie 2021/22 – przewiduje jednak Dan Jones, partner Lider Sports Business Group, Deloitte UK.

Widać to choćby w prognozach dla Anglii. Dla Premier League w obecnym sezonie przewiduje się co prawda spadek wpływów do 4,3 mld funtów (z 5,15 mld), to w sezonie 2020/21 eksperci od finansów zakładają wzrost do najwyższego w historii poziomu - 5,4 mld funtów.

Grafika Premier LeagueGrafika Premier League Sport.pl

TU ZNAJDZIE SIĘ REKLAMA

Mniej kasy w Rosji, Polska za Danią, Szwecją i Norwegią

Poza TOP 5 jest przepaść, a drepcząca za francuską Ligue 1, rosyjska Premier Liga zanotowała spadek przychodów o 61 mln euro (8 proc.) do 752 mln euro. Choć zachowała szóstą pozycję w finansowym zestawieniu, to mocno naciska ją turecka Super Liga. Ta odnotowała natomiast nieznaczny, 2-procentowy wzrost przychodów.

Znaczne wzrosty odnotowały natomiast ligi w Belgii, Holandii i Austrii, co było nie tylko wynikiem wyższych kontraktów telewizyjnych, ale też lepszych wyników w rozgrywkach europejskich. Austriacka Bundesliga zwiększając liczbę drużyn do 12, zwiększyła tym samym swoje przychody i to aż o 45 procent.

- Podczas gdy sezon 2018/19 przyniósł wzrost w wielu mniejszych ligach Europy, wpływ COVID-19, szczególnie na te ligi, które są bardziej zależne od przychodów z meczów, będą stanowić poważne wyzwanie – ocenił Tim Bridge, Dyrektor w Sports Business Group w Deloitte.

W przypadku Polski raport Deloitte wymienia naszą Ekstraklasie w kontekście lig, w których żaden klub nie zakwalifikował się w sezonie 2018/19 do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Ten sam problem dotyczy choćby Danii, Norwegii i Szwecji, które mają nieco większe przychody niż polska liga. Dlatego – jak napisano – dla tych słabszych lig szansą mogą być nowe rozgrywki, (Europa Conference League), które pozwolą na uzyskanie większych wpływów od UEFA. Dodatkowo w przypadku Skandynawii i Polski, zaznaczono, że kluby szukają dodatkowych źródeł pozyskiwania funduszy. Dla Ekstraklasy taką możliwość dała uruchomiona w sezonie 2019/2020 własna platforma OTT.

Grafika wybrane ligiGrafika wybrane ligi Sport.pl



Przeczytaj też: